7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

12 lipca 2012

WĘDKARZ: Wakacyjne wędkowanie

WĘDKARZ: Wakacyjne wędkowanie

7 dni
Okres letni dla większości wędkarzy to najatrakcyjniejsza pora roku do wędkowania. Choć ja osobiście wolę wiosnę, to z letnich wypadów nad wodę też mam miłe wspomnienia.

Jedną z zalet tego okresu są krótkie noce, co powoduje, że częściej wędkujemy porą dnia, polując na sumy czy węgorze, choć te drugie można łowić dopiero od 16 lipca (wprowadzenie okres ochronny tej ryby to jeden z bezsensownych pomysłów Unii Europejskiej). Czy to będzie noc lub dzień to do prawdziwej wyprawy wędkarskiej bez względu na porę roku przygotowujemy się zawsze tak samo, czyli w pełni profesjonalnie. Wędkowanie profesjonalne zostawiamy jednak na boku, bo w okresie wakacyjnym bardzo często odwiedzamy akweny w gronie rodzinnym czy ze znajomymi, którzy z wędkarstwem nie mają nic wspólnego. Nad wodą przebywamy w takich godzinach, że gdyby to był normalny wyjazd na ryby, to już dawno skończylibyśmy lub jeszcze nie zaczęli połowów. Przed takim piknikowym wyjazdem większość moich znajomych ma dylemat, czy w ogóle zabierać ze sobą wędkę. Na pewno spora grupa wędkujących czytelników ma taki sam problem. Ja uważam, iż wędkę należy bezwzględnie zabrać ze sobą, a przy wątpliwościach zastanówmy się, ile razy wcześniej żałowaliśmy, że jej nie zabraliśmy. Dużo też zależy od tego, gdzie wybieramy się nad wodę, bo może okazać się, że nie będziemy mieli możliwości użycia naszej wędki, szczególnie nad wodą stojącą, gdzie jest mnóstwo kąpiących się ludzi. Jeżeli wybieramy się nad rzekę to tam, mimo tłoku, zawsze znajdziemy jakieś miejsce do wędkowania. Do takiego wyjazdu nie powinniśmy się wcale przygotowywać (pamiętajmy, że jedziemy na piknik, a nie na wędkowanie): jedna wędka z kołowrotkiem najlepiej spławikówka i trochę podręcznego sprzętu w zupełności wystarczy, do tego odrobina zanęty i jakieś robaki (prawdziwy wędkarz zawsze zapasy w domu posiada). Najprościej zabrać ze sobą spinning i parę przynęt na drapieżniki i nawet, jeśli ta metoda specjalnie nas nie interesuje, to podczas takiego wypadu mamy okazję przekonać się do niej. Bardzo często zdarza się, że właśnie takie spontaniczne wędkowanie bez żadnego przygotowania przynosi nam niespodzianki.
Wiadomo, że w upalne dni w godzinach południowych ryby nie specjalnie żerują, ale zdarzają się wyjątki. W ubiegłym roku podczas takiego właśnie wyjazdu złowiłem dwa piękne klenie i były to największe sztuki tego gatunku w całym sezonie. Kiedyś ze znajomymi wybrałem się nad jedną z częstochowskich glinianek, by na powietrzu rozegrać parę partyjek brydża, oczywiście miałem ze sobą wędkę i okazało się, że w samo południe zaczęły brać węgorze i to całkiem przyzwoite. Co prawda znajomi mieli trochę pretensji, że nie udało nam się zaliczyć nawet robra, ale ja nie żałowałem, że miałem przy sobie sprzęt. Zdarzało mi się, że nad Dunajcem łowiłem ryby między kąpiącymi się ludźmi. Hałas ani chlupot wody nie przeszkadzał brzanom i świnkom w żerowaniu, wręcz przeciwnie zmącona woda ściągała je na łowisko w poszukiwaniu pokarmu. Trzeba było tylko uważać, by nie zaczepić któregoś z ludzi będących w wodzie. Takich przykładów mógłbym przytoczyć jeszcze wiele, ale musicie przekonać się o tym sami, że zawsze warto mieć przy sobie wędkę, by potem nie żałować, że się jej nie zabrało z domu.
Na koniec tylko przypomnę, że nawet podczas takiej letniej zabawy z wędką należ mieć uprawnienia do wędkowania, o czym wielu turystów zapomina i płaci wysokie mandaty.


RSA

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama