7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

21 czerwca 2012

Ministerstwo bierze z nawiązką

7dni
Kto dostaje pieniądze, tzw. nawiązkę zasądzaną przez sąd od skazanego? Dotychczas nawiązki otrzymywały organizacje pozarządowe. Od tego roku pieniądze przekazywane są do Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, utworzonego przy Ministerstwie Sprawiedliwości. Jakie są szanse, by poszkodowany częstochowianin otrzymał wsparcie finansowe lub sprzęt medyczny w ramach zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy?

Koczownicy pod sądami
Zmieniły się przepisy o zasądzanych przez sądy nawiązkach przeznaczanych dla organizacji pozarządowych. Nawiązka to kwota, którą musi wypłacić skazany przez sąd za przestępstwa przeciwko życiu lub zdrowiu, przestępstwa drogowe, przeciwko środowisku, zniesławienia lub znieważenia oraz w razie skazania za wyrąb drzew lub ich kradzież. Środek prawny ma charakter restrykcyjno - odszkodowawczy i stosowany jest obok kary zasadniczej. To forma swego rodzaju zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonego, a gdy ten nie został ustalony – na rzecz organizacji pozarządowej, która pomaga innym poszkodowanym. - Przed sądem w Częstochowie, można by rzec „koczowała” starsza kobitka z jakiejś organizacji z Krakowa. Przy każdej sprawie ubiegała się o nawiązki z częstochowskiego sądu. Ciekawe, czy jakiekolwiek pieniądze poszły na pomoc poszkodowanym z naszego regionu – informuje pan Zbigniew, emeryt z Częstochowy. Trudno to ustalić. Nawet Ministerstwo Sprawiedliwości (organ nadzorczy) nie dysponuje danymi o wydatkowanych przez organizacje pozarządowe pieniądzach, a w konsekwencji – także o pomocy. Na ponad 600 wpisanych w wykazie MS organizacji, uprawnionych do przyjmowania nawiązek (tylko tym mogły być zasądzane), jedynie 1/3 wykonała obowiązek raportowania wydatków w terminie i prawidłowo. Wcale niemałą grupę stanowią organizacje, które w sprawozdaniach popełniły błędy, braki i nieprawidłowości, łącznie z tym, że pieniądze wydawały na cele niezwiązane z udzielaniem pomocy poszkodowanym. A jest o co się bić. Chodzi o ponad 30 milionów złotych rocznie zasądzanych przez sądy od skazanych. Z drugiej strony, część organizacji pozyskiwała tak niewielkie kwoty, że nie można było podjąć poważnych celów pomocowych i po prostu nawiązki „przejadano”, np. na wynagrodzenia dla zarządu. System nie był więc doskonały.
Tajemnicze wpływy rządu
Od 1 stycznia 2012 r. przepisy uległy zmianie. Orzekane od sprawców nawiązki trafiają do specjalnie powołanego przy Ministerstwie Sprawiedliwości Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. W przypadku obwinionych za przestępstwa związane z narkotykami oraz z ochroną zwierząt, nawiązki będą nadal orzekane przez sądy na rzecz konkretnych organizacji, z pominięciem Funduszu. Podobny model funkcjonuje między innymi w Czechach i w Niemczech. Organizacje pozarządowe przestrzegają jednak przed tworzeniem kolejnego biurokratycznego szczebla. Fundusz zbiera pieniądze z sądów, a potem na podstawie konkursu rozdziela je wybranym stowarzyszeniom i fundacjom. Innymi słowy jest pośrednikiem, który – zdaniem organizacji pozarządowych – generuje jedynie koszty. Przed wprowadzeniem Funduszu roczne wydatki związane z zatrudnianiem dodatkowych osób  w Ministerstwie Sprawiedliwości wynosiły ponad 300 tysięcy złotych. Aż strach pomyśleć, ile będzie kosztowała administracja Funduszu. Przeciwnicy zmian podkreślają, że jest to typowy zabieg „przepuszczenia” pieniędzy przez instytucję rządową i jednocześnie pomniejszenia ich dla organizacji pozarządowych.
Częstochowskie sądy, okręgowy i rejonowy, w pierwszym okresie bieżącego roku zasądziły nawiązki w wysokości ponad 20 tysięcy złotych. A to dopiero początek. Fundusz zakończył właśnie konkurs, z którego zostaną wyłonione 24 organizacje pozarządowe z całego kraju (po jednej z każdego województwa, w dużych aglomeracjach mają szansę dwie organizacje). Każda z nich otrzyma zaledwie 40 tysięcy złotych, dla porównania: cena wózka inwalidzkiego to ponad 10 tysięcy złotych. Stowarzyszenia i fundacje z regionu częstochowskiego, zajmujące się pomocą poszkodowanym, absolutnie nie mają szans otrzymania dotacji z Ministerstwa. Wychodzi więc na to, że częstochowski sąd nakazuje sprawcy wypłacenie nawiązki, która trafia do wspólnej puli Funduszu, ale ostatecznie nie wraca do poszkodowanych z Częstochowy. - Kiedyś przyjeżdżała kobitka z Krakowa i zasądzone pieniądze trafiały do poszkodowanych z jej miasta, była jednak szansa, by ulitowali się nad ofiarą przestępstwa z Częstochowy. Teraz, gdy pieniądze przechodzą przez Fundusz, nawet ich nie zobaczymy. To jawna dyskryminacja poszkodowanych z mniejszych miejscowości - mówi pan Zbigniew

.

 


Renata R. Kluczna

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama