7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

17 maja 2012

FELIETON: Potem wylejemy przyszłość

7 dni
„Zamiast pocić się w robocie, zrób robotę potem” - tak to się plecie i może to służyć za hasło BHP. Zamiast ciężkiej pracy - korupcja polityczna i lament wyborców. Przekonali się o tym Grecy, przekonamy się i my.  

Na śmietniku historii wylądowały pradawne mądrości typu: oszczędnością i pracą ludzie się bogacą. Śmiechem zabito by polityka, głoszącego, że w trudnych czasach oczekuje się od obywateli potu i łez. Jaki pot? Czyje łzy? Przecież państwo jest po to, by spełniać nasze oczekiwania. Rynek przyzwyczaił nas, że otrzymujemy towar wciąż tańszy i wciąż lepszy. Płacąc podatki oczekujemy tego samego od państwa.
Trudno wymagać potu i łez, gdy normą stała się korupcja polityczna. Dziś nawet nie wypada tak brutalnie nazywać mechanizmu politycznego przekupstwa: kupowania głosów wpływowych grup poprzez przyznawanie im przywilejów materialnych. Nie wypada nazywać korupcją kupowania górników, policjantów, nauczycieli czy rolników... Dziś takie postępowanie nazywa się patriotyzmem lub wrażliwością społeczną. Nie nazywamy także – bo nie wypada – skrajną nieodpowiedzialnością życia ponad stan, fundowania sobie lepszego życia na kredyt spłacany przez kolejne pokolenia. Tak w końcu robią wszyscy, a wdzięczący się do opinii publicznej intelektualiści  dorobili do tego teorie o błogosławionym wpływie rozwoju konsumpcji na gospodarkę.
W cieniu nudnawych wyborów we Francji i ociekającej banałem ceremonii koronacyjnej cara Rosji, umknęły zdarzenia w Grecji. Otóż na naszych oczach społeczność grecka  popełniła szaleństwo, które może pogrążyć Unię Europejską. Kraj, który jest bankrutem, który – chcąc odzyskać wiarygodność finansową – wymaga silnej, obdarzonej autorytetem władzy, jaka zdolna byłaby narzucić nie tyle wyrzeczenia, ale dostosowanie wydatków publicznych do realnych możliwości. Potrzebna tam jest władza przekonana i przekonująca swoich obywateli, że nie można wydawać więcej niż się ma. Niestety, po wyborach nie ma takiej władzy w Atenach, jest rozdrobniony parlament z „oburzoną” lewacko-faszystowską większością zdolną tylko do protestów.
W zwykłych czasach i okolicznościach można by uznać, że Grecja zdecydowała o swoim bankructwie. Po wyborach problem tego sympatycznego państwa powinien przestać być problemem europejskim – nim pozostaje ratowanie oszczędności niemieckich i francuskich utopionych w greckich obligacjach. Grecja nie jest pierwszych krajem, który zbankrutował; zdarzyło się to także Polsce w czasach rządu pana Jaruzelskiego. Jest to bolesne, ale czasem człowiek musi upaść na ryja, aby docenić podniesienie się na nogi.
Nie są to jednak czasy zwykłe, lecz naznaczone lękiem polityków przed tłumem. W imię wrażliwości społecznej (czyli zwykłego tchórzostwa) rządy państw unijnych mogą zdecydować się, by zatuszować bankructwo oszustwem. Tchórzliwe rządy, mające wpływ na prasę drukarską, która  produkuje gotówkę, mogą uspokoić nastroje społeczne poprzez fałszowanie pieniędzy. Podatek inflacyjny nie jest tak widoczny i dolegliwy jak normalne obciążenie. On „jedynie” niszczy oszczędności, obniża wartość pensji i świadczeń emerytalnych, ograbia ludzi z pieniędzy – delikatnie, nie przerywając snu...
Siedzimy z Grekami w jednym kubełku, a więc także i my odczujemy w kieszeni greckie, polityczne zawirowania. A przy okazji na własne oczy zobaczymy, czy prawa ekonomii da się zmienić szlachetnymi hasłami oburzonych. Będziemy dzięki temu świadomi, co robić potem...


Jarosław Kapsa

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama