7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

05 kwietnia 2012

ŚWIĘTA: Tradycja starsza niż chrześcijaństwo

7 dni
Wielkanoc jest najważniejszym świętem katolickim. Obchodzi się je na pamiątkę męczeńskiej śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, ale współczesny sposób jego świętowania opiera się w dużym stopniu na starodawnych obyczajach i wierzeniach.

Większość symboli wielkanocnych wywodzi się z kultu przyrody: radosnego święta wiosny, a tym samym radosnego przywitania nowego życia, odradzających się sił natury. Chrześcijaństwo zaanektowało wiele tych obrządków, wpisawszy symboliczną wymowę przedmiotów i czynności w kontekst religijny. Jednak pewne relikty przedchrześcijańskiej obrzędowości zostały. Nadmierne eksponowanie króliczków, kurczaczków i jajek na pocztówkach czy ekscytacja młodzieży wywołana śmigusem-dyngusem nie bez powodów krytykowana jest przez kapłanów.
Pradawne symbole
Na związek tego święta z kultami pogańskimi wskazuje źródłosłów nazwy tego dnia po niemiecku (Ostern) i angielsku (Easter): 'wschód słońca' lub też 'Ostara, imię pragermańskiej bogini wiosny'. Niegdyś zwyczaje praktykowane dzisiaj w Wielkanoc były związane z celebracją wiosennego zrównania dnia i nocy. W słowiańskiej obrzędowości czczono ten moment w dzień zwany Jarym Świętem. Zwyczaj pożegnania zimy kojarzonej ze śmiercią i powitania wiosny – naturalnego odrodzenia przyrody już wtedy odwoływał się do symbolicznej wymowy jajek, ziaren i bazi podczas ludycznych zabaw, uroczystych posiłków oraz rolniczych praktyk. Tak jak my, nasi pogańscy przodkowie malowali jajka, ale wierzyli przy tym w ich magiczną moc przywracania zdrowia – w tym celu pocierali nimi ciała chorych lub toczyli je po grzbietach zwierząt hodowlanych. Rozrzucali także skorupki na dachu, aby ustrzec dom przed uderzeniem pioruna. Wierzyli też, że dzięki nim mogą zapewnić swoim zbiorom płodność, dlatego mieszali skorupki ze zbożem lub rozrzucali je po sadach.  Ślady takiej wiary możemy odnaleźć obecnie w praktykach wiejskich naszego regionu – skorupki lub okruchy święconych jajek dodaje się do pokarmu zwierząt hodowlanych i domowych, aby zapewnić im płodność, zdrowie i witalność. 
Symboliczna wymowa produktów, które obecnie wkładamy do koszyczka wielkanocnego, także nie była obca naszym przodkom: sól oraz chleb kojarzone były z życiem i oczyszczeniem, a zajączek symbolizował siły płodności. Warto również pamiętać, że baranek był już w czasach starożytnych składany w symbolicznej ofierze na przebłaganie bogów.
Śmigus-dyngus
Niewątpliwym reliktem czasów pogańskich jest śmigus-dyngus. Zwyczaj ten wywodzi się prawdopodobnie z VIII wieku z ludowości starogermańskiej i stanowił również częścią obchodów Jarego Święta. Sama nazwa nawiązuje do dwu różnych obyczajów. Śmigus polegał na symbolicznym biciu się rózgami, czyli wierzbowymi witkami lub palmami po nogach, ale później jego definicja rozszerzyła się na polewanie wodą na znak wiosennego oczyszczenia z brudu i chorób. Można się było jednak od tego „wykupić” poprzez wręczenie kraszanek lub pisanek, a ten zwyczaj został właśnie nazwany dyngusem. Kościół, nie mogąc wykorzenić tych zwyczajów, włączył je do swojego kalendarza świąt, nadając mu nowy wymiar symboliczny – oblewanie wodą stało się symbolicznym oczyszczeniem z grzechu.
Wieszanie Judasza
W ramach obrzędowości wiosennej odbywał się praktykowany do dzisiaj zwyczaj topienia Marzanny. Jego schrystianizowaną i udramatyzowaną formą jest obyczaj wieszania Judasza. Widowisko rozpoczynało się – i w niektórych krajach chrześcijańskich nadal się odbywa (np. na Krecie, a w Polsce w okolicach Jarosławia i Przemyśla) – w noc Wielkiego Czwartku, kiedy to kukłę Judasza (lub Barabasza) sądzono, a następnie (o północy) wieszano np. na wieży kościelnej [na zdjęciu]. Kolejnego dnia strącano ją, okładano kijami i włóczono po ulicach. Finałem przedstawienia było podpalenie lub zatopienie kukły w rzece albo stawie. Taką marionetę Judasza sporządzano
ze słomy, sznurka i szmat. Przywiązywano do niej również woreczek z kawałkami potłuczonego szkła, które symbolizować miały srebrniki.
Wymarłe obyczaje
Niektóre ludowe zwyczaje umarły śmiercią naturalną – może dlatego, że nie znalazły racji bytu w katolickiej obrzędowości albo dlatego, że post wielkanocny przestał być rygorystycznie przestrzegany. Czasem te wymarłe tradycje są jednak przywoływane jako dodatkowa atrakcja jarmarków sztuki ludowej czy wystaw wielkanocnych. Do takich tradycji zalicza się pogrzeb żuru oraz wieszanie śledzia. Oba produkty symbolizowały suche dni postu, dlatego wraz z nastaniem wiosny surowo się z nimi rozprawiano, robiąc w jadłospisie miejsce dla mięsa. Zwyczaj ten praktykowany był rankiem w Wielką Sobotę. Wtedy właśnie postną rybę wieszano na drzewie, a żur wylewano z garnków do wykopanych dołków. Huczny efekt wzmagało rozbicie garnków i rozrzucenie jego skorup na drodze. Siłę radości wzmagał głód po Wielki Piątku, który jest dniem największej żałoby i najsurowszego postu. Tego dnia w domach zasłaniano lustra i krzyże, rodzice smagali gałązkami swoje dzieci (tzw. „boże rany”), a na obrzeżach wsi rozpalano ogniska. Tego dnia – na pamiątkę pięciu ran Chrystusa – zalecano również spożyć pięć kawałków chrzanu, co dodatkowo miało chronić przed problemami żołądkowymi.
Zwyczaje lokalne
Na Podlasiu w drodze powrotnej z mszy rezurekcyjnej odbywa się wyścig furmanek. Zwycięzcy sprzyjać ma pomyślność i bogactwo plonów. Praktykuje się tutaj również zabawę w stukanie jajkami – dzieci toczą pisanki po stole, doprowadzając do „stłuczki” - wygrywa ten, którego jajko zostanie nienaruszone.
W Małopolsce przetrwała tradycja odpustu Emaus oraz Święto Rękawki. W „lany poniedziałek” w Krakowie na pamiątkę miasteczka Emaus odbywa się odpust, któremu towarzyszą ludyczne zabawy, kramy, karuzele dla dzieci, loterie fantowe. Święto Rękawki odbywa się we wtorek (który niegdyś był również dniem świątecznym) po Wielkanocy na krakowskim Wzgórzu Lasoty (zwanym wcześniej Rękawką) i odwołuje się do wiosennego święta Dziadów. W tym miejscu niegdyś odbywały się odpusty, w czasie których zamożni krakowianie zrzucali ubogim ze wzgórza owoce, pieniądze i słodycze. Zwyczaj ten został zakazany przez zaborców w 1897 roku, a odnowiony na początku XXI wieku. 

Dziwny bywa los tradycji. Niektóre zwyczaje o rodowodzie słowiańskim wygasły, drugie na stałe wpisały się w obrzędowość chrześcijańską, inne zachowały się jedynie w lokalnej obrzędowości albo nawet zostały specjalnie zrekonstruowane. Nie pozwólmy tradycji umrzeć, bo to ona kształtuje naszą tożsamość – czasem narodową, innym razem religijną. Najważniejsze jest jednak, aby nie być biernym obserwatorem świąt. Weźmy czynny udział w radości Wielkiej Nocy!


I.M.

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama