7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

12 października 2021

Zdrada w Lewicy z kradzieżą danych osobowych w tle

7 dni
Co trąci zepsuciem i rozkładem w Częstochowie?

Wątków w tej sprawie jest aż tak wiele, że nie wiadomo od którego zacząć:
Czy od zdrady wewnątrz Lewicy, przede wszystkim wobec prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka (SLD), podszytej donosicielstwem, nielojalnością na najwyższych szczeblach władzy lokalnej i ostatecznie przejściem na stronę wroga, w tym przypadku PiS?
Czy od kradzieży danych osobowych użytych do głosowania na zadanie w Budżecie Obywatelskim, które to dane wyciekły z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Częstochowie?
Czy od procesu sądowego, a nade wszystkim jego finału, przeciwko radnej PiS Monice Pohoreckiej, którą dyrektor MOPS Małgorzata Mruszczyk oskarża o popełnienie przestępstwa z art. 212 Kodeksu Karnego, czyli o zniesławienie / pomówienie?
Czy od ustaleń Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, która przejęła śledztwo od Prokuratury w Częstochowie i w zaledwie 3 miesiące dysponuje już wstępnymi ustaleniami w sprawie bezprawnego wykorzystania danych osobowych?
W głowie może się zakręcić..., a przecież mowa o jednym tylko temacie, chociaż wielowątkowym.

Fałszerstwo prawie doskonałe

Pierwsze doniesienia o wycieku z komputerów MOPS-u danych osobowych pracowników i użyciu ich w głosowaniu na jeden z projektów w Budżecie Obywatelskim, pojawiły się w mediach tuż po 20 lutym 2021 roku. Znacznie wcześniej wiele środowisk, w tym pozarządowych wysuwało zarzuty, że projekt jest mocno promowany przez przedstawicieli władz miasta i ekipę Lewicy, bo formacji politycznej Czarzastego zależy na budowaniu wpływów poprzez Dzielnicowe Ośrodki Społeczności Lokalnych.
Fałszerstwo głosowania wyszło na jaw po tym, gdy jeden z pracowników MOPS-u chciał oddać głos w Budżecie Obywatelskim, ale nie mógł, bowiem system poinformował zainteresowanego, że już wcześniej brał rzekomo udział w głosowaniu, co przecież nie miało miejsca. 

Jak to zazwyczaj w takich sytuacjach bywa - im większa jest tajemnica, tym więcej ludzi o niej wie – i tym razem nie było inaczej. Znaleźli się więc „życzliwi” - którzy podzielili się wiedzą o przestępstwie, bo posługiwanie się danymi osobowymi bez zgody właściciela jest kradzieżą tożsamości ściganą prawem - z przedstawicielem obozu opozycyjnego wobec rządzącej miastem Lewicy, w osobie radnej PiS Moniki Pohoreckiej. Radna niewiele myśląc poszła z tematem do mediów i się zaczęło... wywiady, błysk fleszy, transmisje w TV. Medialna wrzawa miała oczywiście i polityczny podtekst. Powszechnie wiadomo, że działaczka Prawa i Sprawiedliwości Monika Pohorecka została wiele miesięcy temu wskazana przez lidera tej partii, wiceministra rolnictwa i posła ziemi częstochowskiej Szymona Giżyńskiego na ewentualną kandydatkę na prezydenta Częstochowy w najbliższych (w 2023 roku) wyborach samorządowych. Radna Pohorecka nie mogła więc przegapić szansy promocji swojej osoby, wystąpiła zatem w obronie dotkniętych przestępstwem kradzieży danych osobowych urzędników, zwłaszcza że dysponowała już z tajnych źródeł, m.in. od pracowników MOPS-u, kompletem informacji o bezprawnym procederze.

Z motyką na słońce w ramach niedźwiedziej przysługi

O tym, skąd i jaką wiedzę posiadła radna Pohorecka wiedzieli tylko zaufani działacze PiS oraz sami informatorzy. Śmiałe i piętnujące postępek kradzieży danych pracowników MOPS wypowiedzi radnej w mediach, dotknęły dyrektor MOPS-u Małgorzatę Mruszczyk. Ta, niesiona rozgorączkowaniem, a może czymś więcej, w połowie kwietnia 2021 roku złożyła przeciwko Pohoreckiej prywatny akt oskarżenia „o przestępstwo z art. 212 § 2 Kodeksu Karnego polegające na tym, że za pomocą środka masowego komunikowania pomówiła Małgorzatę Mruszczyk, o takie postępowanie i właściwości, które mogły narazić ją na utratę zaufania potrzebnego dla zajmowanego przez nią stanowiska – Dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Częstochowie, poprzez przedstawienie niezgodnych z prawdą twierdzeń, iż wyciek danych pracowników MOPS-u w Częstochowie nie był przypadkowy, a był zaplanowanym działaniem osób promujących projekt zadania nr 821 Budżetu Obywatelskiego Miasta Częstochowy”.

Otrzymanie pozwu nie należy do przyjemności, zwłaszcza po raz pierwszy, a w takiej sytuacji znalazła się właśnie radna Pohorecka, dla której wyrok karny z winy umyślnej zakończyłby jej karierę polityczną i zawodową (Monika Pohorecka nie tylko jest radną i prawdopodobnie kandydatką na prezydenta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości w zbliżających się wyborach lokalnych, ale także wiceprezesem spółki Skarbu Państwa - Jurajskiego Agro Fresh Parku S.A.). 
Widmo utraty zdobywanej przez lata pozycji, wymusiły na Pohoreckiej sięgnięcie po wszystkie argumenty – wiedzę i dokumenty, a nawet miażdżącego asa z rękawa. W odpowiedzi na pozew Mruszczyk, Pohorecka zawarła więc chronologiczny opis zdarzeń, obszerną dokumentację i imponującą listę świadków, m.in. byłych i obecnych pracowników MOPS-u, których zeznania o nieprawidłowościach, układach i celowym działaniu wbijają w fotel. 

Nic to jednak w porównaniu z atomową bombą - osobą, na której wiedzę (nie bez podstaw) i opinię powołuje się w odpowiedzi na pozew radna Pohorecka. Wiarygodność tej osoby nie budziłaby przed sądem najmniejszych wątpliwości. Mowa o człowieku prezydenta Matyjaszczyka i Lewicy, w randze „generała”, który nie tylko cieszy się ogromnym zaufaniem przełożonego, ale jest wysoko postawionym urzędnikiem w „rządzie” Matyjaszczyka. A to on właśnie, sam o sobie mówi: „byłem reżyserem tego wszystkiego, co się wydarzyło”.

Tajny Współpracownik nadaje

Ot zagadka... Kto mógłby być autorem słów, w których pobrzmiewa nuta szantażu wobec rządzącej Częstochową Lewicy i samego prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka (SLD)?
„To jest skandal, co się dzieje. Jak będę musiał, to mu [władzy, Matyjaszczykowi] powtórzę to w cztery oczy. Ja nie będę się podpisywał i podkładał za ich wszystkie błędy. Ja dużo rzeczy wiem...!”

Fiu, fiu. Tak odważna wypowiedź nie pochodzi od szeregowego urzędnika, bo ten prędzej dałby sobie język odjąć niźli wykazać się nielojalnością wobec przełożonego, a od „generała”, który może więcej.
„Ten cały układ w końcu się posypie i wtedy będzie widać, jak to wszystko funkcjonuje. Mam nadzieję, że będę przyczynkiem rozwalenia tego układu, że może zacznie być normalnie. To nie jest kwestia ostatniego tygodnia, miesiąca czy roku. Od lat się z nimi szarpię. Lata inwigilowania mnie, sprawdzania, przeglądania, podważania moich decyzji. Mam świadomość, że to są mściwi ludzie i będą chcieli mnie zniszczyć, natomiast zobaczę, jakie będą ich ruchy.”

Komentarz do wypowiedzi brzmi: dosadniej powiedzieć się nie da. Metody praktykowane w słusznie minionej epoce, nie są jak widać obce młodemu pokoleniu postkomunistów. Skorupka trąci zepsuciem i rozkładem, skoro przyjaciół się szpieguje, podsłuchuje i denuncjuje.
„Ludzie zamieszani w tę sprawę, a niektórzy zwolnieni z pracy to wciąż są ich ludzie [Lewicy], bardzo dobrze poukładani, z wysoką czapką sldowską. To co, liczą na to [Lewica], że [ludzie] się nie odezwą w sądzie i nie powiedzą, jak było? Przecież tam za chwilę będzie zeznawanie Lewicy przeciwko Lewicy. Kwestia tylko, kto ma silniejsze plecy. Kto jest bardziej przekonujący w przerzucaniu winy na drugiego. Nie wiadomo też, jak to wszystko się skończy. Oni liczą, że dobrze, a ja ze swoich źródeł wiem, że nie będzie dobrze – w Sosnowcu.”

Lojalność, z której słynęli niegdyś lokalni działacze SLD jest już tylko odległym wspomnieniem. Skoro Lewica inwigiluje „swoich” to i wrogom nie przepuści. Przykładem jest próba eliminacji radnej PiS Moniki Pohoreckiej, co można porównać do połamania nóg rywalowi w biegu maratońskim, jeszcze przed startem. Jak daleko może posunąć się władza, by władzę utrzymać?
„Niech pani nie oczekuje, że dyrektor MOPS-u Małgorzata Mruszczyk to wymyśliła. Ktoś kazał jej to zrobić, pójść do sądu i zaskarżyć Pohorecką z karnego powództwa. Chcieli, by Pohorecką sąd skazał, żeby miała wyrok i nie mogła kandydować na prezydenta Częstochowy, żeby ją politycznie zaorać. Przecież to wszystko idzie w tym kierunku. Tylko że Pohorecka wysypała wszystko w swojej odpowiedzi na pozew Mruszczykowej i plan nie wypalił.”

Brak nazwiska tajnego współpracownika jest oczywiście celowe, chociaż dla wtajemniczonych zbędne. Emocjonalna wypowiedź z jednej strony pachnie udawaną dyskrecją, a z drugiej odpowiedź na pozew złożona przez radną Pohorecką, w której „generał” występuje z imienia i nazwiska z pełnym opisem jego udziału w sprawie, jest już znana, zwłaszcza wtajemniczonym.

Wiatr zmian wieje od Sosnowca

Takiego obrotu sprawy - chodzi o treść odpowiedzi na pozew, którą złożyła radna PiS Monika Pohorecka, nie spodziewała się powódka, dyrektor MOPS-u Małgorzata Mruszczyk, o zmarginalizowanym prezydencie Matyjaszczyku nie wspomniawszy, bo nie wiadomo czy śmiać się z niego, czy mu współczuć.

Nielojalność i zdrada najbardziej zaufanych ludzi prezydenta, którzy z lekkością motyla przechodzą na drugą stronę mocy, to nie jedyny problem Lewicy. 
W ostatni piątek, XI Wydział Karny Sądu Rejonowego w Częstochowie uznał sprawę przeciwko Monice Pohoreckiej z powództwa Małgorzaty Mruszczyk za niegodną uwagi i postępowanie umorzył. Tym samym radna Pohorecka bezsprzecznie odniosła znaczące zwycięstwo, co może mieć wpływ na losy częstochowskiej Lewicy, zwłaszcza że czarne chmury dopiero nadchodzą.

Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu z należytą, a wręcz zadziwiającą starannością prowadzi postępowanie w sprawie kradzieży danych osobowych m.in. pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Częstochowie, użytych do głosowania na zadanie w Budżecie Obywatelskim. 
W ramach śledztwa przesłuchano już kilkuset świadków, a wszystkich ma być dwa i pół tysiąca. Zabezpieczono kilka komputerów i inne elektroniczne nośniki danych. Dokonano analizy bilingów telefonicznych i zabezpieczono kilkaset kart telefonicznych. Nad sprawą kradzieży tożsamości w Częstochowie prócz prokuratury pracuje Wydział Cyberprzestępczości oraz biegli z zakresu informatyki śledczej. Ogrom pracy – na co zwraca uwagę prokuratura w Sosnowcu – wykonali funkcjonariusze częstochowskich komisariatów policji, przesłuchując każdego dnia dziesiątki świadków.
Prokurator prowadzący postępowanie przewiduje, że śledztwo zostanie przedłużone o kolejne 3 miesiące, do połowy stycznia 2022 roku. Na pytanie, czy są już jakieś ustalenia, akty oskarżenia, wskazani winni, padła wymowna odpowiedź: „ja już wiem...!”
Obserwując pracę Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu nasuwa się jeden wniosek: zgromadzone dowody muszą być tak bezsporne, by akty oskarżenia nie pozostawiały wątpliwości.


Renata R. Kluczna

Komentarze (3)

14 października 2021

Lekkość Motyla, śliczna puenta!


13 października 2021

Grubo albo wcale ;-)


13 października 2021

Nareszcie oczy się otwierają


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama