7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

08 lipca 2021

Zarośnięta i zachwaszczona Często(chowa)

Zarośnięta i zachwaszczona Często(chowa)

7 dni
W ostatnim czasie otrzymaliśmy od naszych Czytelników serię listów w sprawie niekoszonych w Częstochowie traw. Najwyraźniej wiedza miejskich urzędników wymaga uzupełnienia, bowiem zwyczajne trawniki nie są miejskimi łąkami kwietnymi. Zdaniem naukowców z Katedry Terenów Zieleni i Architektury, Wydziału Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, słusznym jest praktyka ograniczania koszenia traw w wyznaczonych miejscach, ale pod ścisłą kontrolą i trzeba znać ogólne zasady. 

Pielęgnacja trawników w zakresie koszenia mówi, że trawnik uprawiany na wysokość 4 centymetrów w okresie suszy powinien zostać „podniesiony” przynajmniej o 1/3 wysokości. Mówimy jednak o kilku centymetrach, a nie o kilkudziesięciu, co w Częstochowie w przypadku traw i chwastów stało się normą. Specjaliści zwracają też uwagę, że być może gatunki traw gazonowych, przeznaczone na trawniki miejskie, należy zastąpić innymi.

Dobór gatunków roślin w mieście powinien prócz czynników estetycznych i klimatycznych uwzględniać również szereg innych zagrożeń. Niekontrolowany wzrost traw to siedlisko małych, ale jednak śmiercionośnych kleszczy, uciążliwych i gryzących komarów oraz meszek. Wysokie trawy i w związku z tym pyłki są zmorą dla alergików.

Jeśli trawnik jest odpowiednio nawadniany, żywiony i jeśli jest poddawany wszystkim zabiegom pielęgnacyjnym: wertykulacji, aeracji, wałowaniu w okresie wiosennym, wtedy nie ma problemu z zapytaniem: kosić czy nie. Bo odpowiedź jest jedna: kosić, bo tak trzeba. Niestety, zdarza się, że firma, która wygrywa przetarg, nie patrzyła czy jest sucho czy nie i na jaką wysokość trawy kosić, bo wiele przetargów na pielęgnację zieleni opartych jest o cenę usługi, a nie na doświadczeniu i wiedzy botanicznej.

Publikujemy kilka listów od naszych Czytelników:

„Jestem częstochowianinem, ale teraz mieszkam w świętokrzyskim. Niedawno przyjechałem do rodziny w Częstochowie i... nie poznałem mojego miasta. 
Ludzie, co się u was dzieje z tymi trawami? Czemu to miasto jest tak zarośnięte? 
Wygląda jak zapuszczony skansen. Najgorsze, że te trawy są przy skrzyżowaniach, głównych ulicach, jadąc samochodem naprawdę w niektórych miejscach kompletnie nic nie widać. O stłuczkę nie trudno. Kilkakrotnie widziałem, że znaki przy drodze są zarośnięte do wysokości tablic. Wygląda jakby w tym mieście nie było żadnego gospodarza. Popytałem trochę i usłyszałem, że to w ramach jakichś działań ekologicznych, przeciwdziałania suszy... Ja rozumiem, że susza, że ekologia, ale bezpieczeństwo mieszkańców jest chyba ważniejsze niż to czy na jakimś skwerze wyschnie kawałek trawnika.”

„Może państwa redakcja podejmie temat nieskoszonych traw w mieście. Nigdy nie było z tym problemu do momentu, gdy sprawę przejął CUK. Jest lipiec, a nawet aleje nie zostały wykoszone. Strach wyjeżdżać samochodem czy rowerem zza rogu, bo nic nie widać. Znaki pozasłaniane drzewami, a CUK siedzi i milionowe pieniądze przejada. Nikomu nie zależy? Nawet pielgrzymów wstyd przywitać.”

„Czy możecie Państwo spytać prezydenta Matyjaszczyka, kiedy wykosi w końcu te trawska? No przecież to co się dzieje w tym roku woła o pomstę do nieba. Niech się prezydent i urzędnicy przejdą na spacer po sąsiedzku z budynku urzędu miasta na Skwer Solidarności. Tam trawa już się położyła, bo była taka wysoka, że nie miała siły stać. Koszy na śmieci nie widać zza pokrzyw i innych chaszczy. Wstyd!”

„Zwracam się do redakcji z pytaniem, czy wie może dlaczego w tym roku nie są koszone trawy w mieście? Jestem alergikiem, dzieci też alergiczne. Nigdy o tej porze roku nie mieliśmy takiego nasilenia objawów. Rozmawiam ze znajomymi, pacjentami w przychodni i oni mówią to samo. Nawet lekarze potwierdzają, że przez te wysokie trawy mają więcej pacjentów niż dotychczas. 
Czy ktoś w tym mieście pomyślał o takich osobach, jak my? Pozdrawiam.”

„Wczoraj na moim osiedlu Ostatni Grosz o mało nie miałem stłuczki z innym samochodem. Facet prawie we mnie wjechał, bo jakiś baran nie skosił trawy na zakręcie. Tak się zagotowałem, że poszedłem na komisariat przy Bór. Tam usłyszałem, że nie bardzo mogą coś zrobić, że trzeba do władz miasta iść. Że nie koszą, żeby suszy nie było. No to się w głowie nie mieści, co oni wymyślają...”

„Kiedy ktoś się zajmie ścieżkami rowerami? Jeżdżę dużo na rowerze po Częstochowie i w wielu miejsca dosłownie nie da się jechać, bo leżą na nich albo trawy, albo jakieś krzaki. Radny Łukasz Kot taki propagator turystyki rowerowej i do tego pracownik Centrum Usług Komunalnych, a nie widzi tego problemu? Nie wierzę, że nie docierają do niego głosy wkurzonych mieszkańców, wiem że wiele osób mu to zgłasza. Nie dość, że niektóre ścieżki są w fatalnym stanie technicznym to teraz jeszcze zarośnięte. A dopiero co na miasto wróciły rowery miejskie... I co z tego, jak ścieżki wyglądają jak w buszu, a nie w mieście. Chyba musi dojść do tragedii z udziałem rowerzysty, żeby jakiś urzędnik dostrzegł problem. 
Może redakcji 7 dni uda się coś ustalić?”

„Jestem emerytem i często spaceruję po Częstochowie. Ja i sąsiedzi widzimy, że są bardzo wysokie trawy na Promenadzie Niemena, w Parku koło szpitala na Zawodziu, albo przy placu pamięci koło pomnika... Serce nam się kroi, że nikt nie dba o tę zieleń. Posadzą, a potem zapominają. Klomby poprzerastane chwastami, między płytami chodnikowymi trawa. W ogóle w tych trawach roi się od robactwa, pijaczki chętnie wyrzucają w takie miejsca butelki po małpkach, albo się załatwiają. Jest po prostu brudno i brzydko w mieście. Jako starsi ludzie jesteśmy tym zmartwieni. A jeszcze zaraz zaczną się pielgrzymki. Przecież to wstyd pokazać ludziom takie miasto. 
Prosimy, żeby służby porządkowe zadbały o roślinność w Częstochowie!”.


red.

Komentarze (1)

08 lipca 2021

Dziadostwo tu i tyle. Najgorsze są te trawy przy przejściach dla pieszych. Nawet nie widać kiedy pieszy podchodzi do pasów, a tu teraz o wypadek nie trudno.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama