7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

02 września 2020

„Jak bardzo muszę być chora, by dostać rentę z KRUS?”

7 dni
Rolnicy, podobnie zresztą jak przedstawiciele innych zawodów, nie są wolni od utarty zdrowia, o co na roli nie trudno. I wówczas, podobnie jak pozostałe grupy zawodowe, mogą ubiegać się o rentę. Droga jednak prosta nie jest, bowiem na straży dobra KRUS-u stoją lekarze rzeczoznawcy oraz komisje lekarskie. Na rzecz schorowanego rolnika nie działa nikt. KRUS zapytany przez Tygodnik 7 dni o to, ile skarg na orzecznictwo lekarskie, uznano za zasadne, odpowiedział: „W roku 2019 do KRUS (Centrali i Oddziałów Regionalnych) na postępowanie orzecznicze wpłynęło 16 skarg - wszystkie zostały uznane za niezasadne. W 2020 roku natomiast [do 02. września br.] wpłynęło 5 skarg – również wszystkie zostały uznane za niezasadne.” Te dane świadczą o tym, że schorowani rolnicy po kontakcie z lekarzem wyznaczonym przez KRUS – bez mała w cudowny sposób odzyskują zdrowie.

Jedna z mieszkanek podczęstochowskiej miejscowości miała właśnie tę „przyjemność” ozdrowieć – zdaniem KRUS, choć rękami w pełni ruszać nie może, męczy się przy najmniejszym wysiłku, a zwyrodnienia kręgosłupa i bioder utrudniają jej codzienne życie, o pracy w polu nie wspominając. Dolegliwości zdrowotne, styranej pracą na roli pani Marii dostrzegają ogólnodostępni lekarze specjaliści, a medycy KRUS widzą w niej najwyraźniej zdrową 20-latkę.  

„Jestem właścicielką gospodarstwa rolnego około 2,4 ha, opłacam składki w KRUS. Kiedyś to było duże gospodarstwo, ale potem podupadło, bo upadły kółka rolnicze. Na około sąsiedzi już mają tylko lasy, moje gospodarstwo jest jedynym w okolicy, które jeszcze funkcjonuje. Teraz mam łąkę, która jest koszona. Mieszkam na gospodarstwie razem z mężem i synem, jest jeszcze moja mama już 90-letnia, którą się opiekuję.
Mąż pracuje jako ślusarz, a ja zajmowałam się gospodarstwem rolnym i domowym. W 2016 roku ze względu na stan zdrowia: silne bóle kręgosłupa, bóle lewego i prawego barku, znaczne zwapnienia, które szybko postępują, zaprzestałam pracy w gospodarstwie rolnym. Złożyłam wniosek o rentę i lekarz pierwszej instancji orzeczniczej KRUS przyznał mi tę rentę. Niestety komisja lekarska zgłosiła zarzut wadliwości orzeczenia, choć nigdzie nie było podane z jakiej przyczyny, co odkryłam później przeglądając dokumentację w sądzie. W każdym razie w 2016 roku komisja lekarska KRUS zabiera mi prawo do renty, chociaż nigdy nie zdążyłam jej nawet wziąć.
Ostatecznie o moim prawie do renty miał zdecydować sąd, po złożeniu przeze mnie pozwu.
Pierwsza rozprawa odbyła się w sądzie w Częstochowie i już wówczas nikt na moje spostrzeżenia nie zwracał uwagi. Za to kardiolog opisał badanie, które nie istnieje. Wtedy od razu pisałam, że jest to poświadczenie nieprawdy i wnioskowałam o nowe badanie u innego biegłego, ale sąd mój wniosek odrzucił. Na przykład biegły kardiolog napisał, że „bez zaburzeń w krążeniu”,  podczas gdy ja mam stwierdzoną w UKG serca „dysfunkcję rozkurczową I stopnia”. Więc te opinie są niewiarygodne. Do każdej z tych opinii składałam zarzuty, wnioskowałam o powołanie innego biegłego. Wszystkie moje wnioski sąd odrzucił. Przegrałam tę pierwszą rozprawę. 
Nie pogodziłam się z nieprawidłowościami i złożyłam apelację do Sądu Wojewódzkiego w Katowicach do Wydziału Pracy. Tam rozprawa odbyła się bardzo szybko. Gdy chciałam poruszyć wątek nieprawdy, sędzia odpowiedziała, że oni to wszystko wiedzą. Uchylono wyrok i zwrócono sprawę do Częstochowy, do pierwszej instancji. Tym razem była inna sędzia, z KRUS też był ktoś inny niż na pierwszej rozprawie. Znowu byli powołani ci sami biegli. Mieli wydać opinie uzupełniające (zaoczne) do swoich. Napisali rzeczy, które mnie bardzo zaskoczyły. Na przykład neurolog i ortopeda napisali, że jestem zdolna do wykonywania wszystkich prac fizycznych: okopywania, sadzenia ręcznego, ale za pomocą osób trzecich i maszyn. Według mnie to absurd. Bo skoro twierdzą, że jestem zdolna do pracy, to po co mam pracować za pomocą osób trzecich? I kolejny przykład. Biegły oparł się na badaniu EKG Holter serca (24-godzinny monitoring pracy serca). Ja nigdy nie miałam robionego tego badania, a lekarz biegły kardiolog napisał, że w EKG nie ma istotnych zaburzeń w pracy serca. To jest poświadczenie nieprawdy przez tego lekarza. Miałam UKG, które wykazało dysfunkcję rozkurczową, a mimo to lekarz napisał, że jest prawidłowo. Dodatkowo test wysiłkowy, który miałam przeprowadzany, przerwano już po 3 minutach, bo wystąpiły zaburzenia rytmu. I tu biegły też napisał „test prawidłowy”. Przecież to jest ewidentne kłamstwo.
Ta druga sprawa zakończyła się znów niepomyślnie dla mnie. Wtedy spadły mi już całkiem klapki z oczu, że to nie są przypadkowe pomyłki, tylko zamierzone działanie. Bezstronność sądu w Polsce dla mnie jest co najmniej wątpliwa.
Złożyłam o ponowną apelację. Dowiedziałam się, że sąd wypożyczył akta KRUS-owi. Byłam zbulwersowana, bo ja trzykrotnie wnioskowałam i ich nie dostałam.
Od razu zwróciłam się do częstochowskiego PiS-u o pomoc, bo całą rodziną sympatyzujemy z partią prezesa Jarosława Kaczyńskiego.
Przyjęła mnie poseł Lidia Burzyńska, ale powiedziała, że nie ma wglądu w sprawy sądów, bo one są niezawisłe. Byłam też raz w biurze u posła Szymona Giżyńskiego. Od 2017 roku próbowałam się umówić, ale to nie było osiągalne. Z samym posłem się nie spotkałam, bo to było ponoć niemożliwe.
U innych parlamentarzystów nie byłam. Już nawet nie próbowałam. Moja duma została zdeptana, bo poczułam się jak śmieć wyrzucony za margines.
Pisałam również do prezesa KRUS. Pod jedną z odpowiedzi podpisał się wiceprezes KRUS-u Artur Warzocha z Częstochowy i wykazał się nieznajomością prawa, bo oparł się na paragrafie, który nijak się miał do sprawy. No ludzie..., jak tak można. 
Dalej opłacam KRUS. Żyję przy rodzinie, z tego co zarobi mąż, syn natomiast jeszcze studiuje. A co będzie ze mną? Zupełnie nie wiem...”

Skoro mieszkanka podczęstochowskiej miejscowości ma zastrzeżenia do pracy Sądu, to warto zapoznać się z opinią Sądu w tej sprawie.

Z pytaniami zwróciliśmy się do Sądu Apelacyjnego w Katowicach, na podstawie odpowiedzi przesłanych do pani Marii:

* W piśmie z Sądu czytamy: „Przedmiotowa sprawa dotyczyła prawa do renty rolniczej z tytułu niezdolności do pracy i z uwagi na charakter koniecznym było skorzystanie przez sąd z opinii biegłych lekarzy. Wypada zaznaczyć, że sąd nie posiada wiedzy medycznej i polega w swojej ocenie na wydanych w sprawie opiniach. Z tego powodu sąd nie może podważyć wyników badań, czy też nie jest uprawniony do samodzielnej, oderwanej od stanowiska biegłego i ich oceny. Nie jest wobec tego wykluczona możliwość omyłki przez sąd w zakresie nazwy danego badania. Z ubolewaniem stwierdzam, że mogło dojść do pomyłki w kwalifikacji wyników badań specjalistycznych znajdujących się w aktach sprawy, co jednak nie było wynikiem złej woli a jedynie brakiem specjalistycznej wiedzy medycznej.”
Z przytoczonego fragmentu odpowiedzi można wywnioskować, że Sąd pomylił jedynie nazwy badań, co jest nieprawdą. W tej sprawie chodzi o to, że Sąd uwzględnił opinię biegłego, który opisał nieistniejące badanie, badanie, którego pani Maria nigdy nie miała. Sąd natomiast nie zweryfikował sygnałów od powódki, stwierdzających brak tego typu badań. Czy w związku z powyższym - w tym konkretnym przypadku - możemy mówić o wadliwie wydanym orzeczeniu przez Sąd Apelacyjny w Katowicach, bowiem opartym na przekłamanej opinii biegłego, czego konsekwencją jest niekorzystny dla pani Marii wyrok Sądu? Prosimy o komentarz.

* W ostatnim akapicie odpowiedzi czytamy: „Zresztą właśnie w celu uniknięcia wszelkich pomyłek i niejasności zostały przesłane Pani akta do [KRUS], aby możliwa była pełna analiza ich treści przez organ rentowy, jak i w celu ustalenia jakimi badaniami specjalistycznymi dysponowali biegli podczas wydania opinii i czego one dotyczyły.”
Jakie „niejasności i pomyłki” miał wyjaśnić KRUS oraz po co Sąd przesyłał akta do KRUS, skoro wyrok w tej sprawie już zapadł?

Na nasze pytania odpowiada Sąd Apelacyjny w Katowicach:

„Sprawa dotyczy przyznania renty z KRUS, o jaką ubiega się Pani Maria. Organ rentowy odmówił uwzględnienia wniosku (decyzją z 30 stycznia 2017 r.), wobec czego Pani Maria wniosła odwołanie do Sądu Okręgowego w Częstochowie. Sąd ten oddalił odwołanie wyrokiem z 1 grudnia 2017 r., który to wyrok został następnie uchylony przez tutejszy Sąd (w dniu 13 marca 2018 r.), a sprawę przekazano do ponownego rozpoznania. Po ponownym rozpoznaniu sprawy wyrokiem z 27 marca 2019 r. Sąd Okręgowy ponownie oddalił odwołanie ponieważ ustalił, że Pani Maria nie jest osobą całkowicie niezdolną do pracy w rolnictwie. Ustalenie takie zostało poczynione na podstawie licznych opinii biegłych z zakresu: neurologii, chirurgii urazowej i traumatologii, reumatologii, chorób zakaźnych oraz kardiologii. Żaden z wymienionych biegłych nie potwierdził, że Pani Maria  jest osobą całkowicie niezdolną do pracy w rolnictwie, co jest podstawą uzyskania renty rolniczej. Od wyroku tego Pani Maria wniosła apelację, którą Sąd Apelacyjny oddalił wyrokiem z 3 grudnia 2019 r. Podkreślenia wymaga, że przed rozstrzygnięciem sprawy Sąd Apelacyjny dodatkowo zasięgnął opinii biegłego z zakresu medycyny pracy, który całościowo ocenił sytuację i wyprowadził wnioski tożsame z wnioskami opinii sporządzonych przed Sądem Okręgowym. Tym samym nie wystąpiła zasadnicza przesłanka przyznania Pani Marii renty rolniczej, co uzasadniało oddalenie apelacji. Jak wskazał Sąd Apelacyjny, samo występowanie nawet szeregu schorzeń nie jest tożsame z istnieniem spowodowanej nimi niezdolności do pracy.
Wydając takie rozstrzygnięcie Sąd Apelacyjny opierał się nie tylko na opiniach sporządzonych przed Sądem pierwszej instancji, ale także na opinii sporządzonej w postępowaniu apelacyjnym, która – jak wyżej wskazałam – potwierdzała ustalenia Sądu Okręgowego. 
Pani Maria podniosła zarzuty związane z prawidłowością procedowania w sprawie, w szczególności zarzuciła, że opinia kardiologiczna była nierzetelna, a wręcz wyczerpywała znamiona przestępstwa. Podstawą sformułowania takiego zarzutu było ustalenie Sądu Okręgowego, że o dobrym stanie układu krążenia ubezpieczonej świadczy m.in. wynik badania Holtera ciśnieniowego, którego to badania ubezpieczonej nie wykonano. Faktycznie przywołany przez biegłego, a za nim i Sąd Okręgowy oraz Przewodniczącego w Sądzie Apelacyjnym dokument nie był wynikiem badania EKG Holter, lecz raportem pomiaru ciśnienia, gdyż takie właśnie badanie zostało u ubezpieczonej wykonane. Problem sprowadza się więc do błędnego wskazania badania, którego wyniki uwzględniono w opinii kardiologicznej. Omyłka ta nie wpłynęła jednak w żaden sposób na wnioski opinii. Przypominam, że zostały one potwierdzone przez biegłego z zakresu medycyny pracy, który znał akta i treść zarzutów Pani Marii i opierając się na pełnej dokumentacji medycznej także uznał, że Pani Maria nie jest osobą całkowicie niezdolną do pracy w rolnictwie.
Ponieważ postępowanie w niniejszej sprawie zostało zakończone (wydano wyrok, a termin do wniesienia skargi kasacyjnej już upłynął), akta ubezpieczeniowe, których dysponentem jest KRUS, zostały zwrócone temu podmiotowi. Natomiast właściwe akta sprawy nadal pozostają w tutejszym Sądzie w związku z kolejnymi skargami Pani Marii, składanymi do Prezesa Sądu w trybie administracyjnym. Przypuszczam, że po załatwieniu skarg zostaną one zwrócone Sądowi Okręgowemu, który jako sąd pierwszej instancji odpowiada za ich archiwizowanie. 
Nie doszło więc do sytuacji przekazania stronie akt sprawy (praktyka taka w Sądzie nie występuje), a jedynie do zwrotu dokumentów (także dla uproszenia nazywanych aktami) wytworzonych przez KRUS w trakcie postępowania zakończonego decyzją o odmowie przyznania świadczenia. 
Potrzeba wyjaśnienia ewentualnych wątpliwości bierze się natomiast stąd, że zgodnie z obowiązującymi przepisami postępowanie wywołane wniesieniem odwołania od decyzji KRUS ma na celu zbadanie czy decyzja ta była prawidłowa w świetle okoliczności istniejących w dacie jej wydania, tj. czy w dniu 30 stycznia 2017 r. istniały podstawy do uznania, że Pani Maria była osobą całkowicie niezdolną do pracy w rolnictwie. Jak wykazało postępowanie, przesłanka ta nie wystąpiła. Nie wyklucza to jednak, że w późniejszym czasie stan zdrowia ubezpieczonej uległ takiemu pogorszeniu, że spełniał ona wszystkie wymogi do otrzymania renty. Zbadanie tej kwestii nie może jednak nastąpić w niniejszym postępowaniu, lecz wymaga zainicjowania odrębnej procedury przed KRUS.”

Do tematu powrócimy.


Renata R. Kluczna

Komentarze (4)

03 kwietnia 2022

Prawda ,Krus to zespół kolesi i cwaniaków , .Mam cukrzycę ,astmę oskrzelowa ,nadciśnienie tętnicze ? niedokrwienie serca ,zwyrodnienie kręgosłupa i stawów a także zaćma i to wszystko za mało aby dostać rentę? wiek 57 lat ? 40 lat przepracowanych w rolnictwie


08 stycznia 2022

witam. Nerwica,stany depresyjne,arytmia od lat,dyskopatia,astygmatyzm.Jakie szanse??? Tyl;ko 1 ha laki..bez innej pracy. Krzysztof...56lat Wlkp


14 listopada 2021

Witam,moja żona ma podobny przypadek sterta dokumentów od specjalistów że niezdolna do pracy po operacji kręgosłupa a doktory z kursu twierdzą ze jest zdrowa,na komisji odmówili przyjęcia wyników badań ,takie cyrki tylko w kursie nikt się tym nie interesuje,Pozdrawiam,


14 września 2020

odpowiadając na pytanie w tytule: dla KRUS najlepiej jakby ta pani i tysiace innych rolników nie istnieli. Pewnie nawet czlowiek spralizownay i leżacy nie jest dla nich wystarczajaco chory , by dostać krusowską rentę. Klika kolesiów i cwaniaków, a ty rolniku płać i płacz


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama