7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

14 stycznia 2020

Polska importem węgla stoi

7 dni
Od dobrych kilku lat Polska importuje więcej węgla kamiennego niż eksportuje. Surowiec do naszego kraju przypływa głównie z Rosji, ale także z Mozambiku i z kilku innych egzotycznych krajów. Niestety w 2019 roku problem importu węgla jest równie palący co w 2018.

Rok 2018 był dla Polski rekordowym pod względem importu węgla kamiennego, do naszego kraju trafiło wtedy, według danych GUS-u, aż 19,3 mln ton tego surowca. To wzrost aż o połowę względem roku poprzedniego, gdy import sięgnął 12,9 mln ton. Jeszcze mniej importowaliśmy w 2016 i 2015 roku, bo ledwie po 8,3 mln ton. To jednak ewenementy, od 2008 roku bowiem, poza wspomnianymi dwoma przypadkami, import węgla przekraczał regularnie 10 mln ton rocznie. 

Jednocześnie rekordowo niski jest eksport. W 2018 roku wysłaliśmy jedynie 5 mln ton węgla. To najgorszy wynik w bazie GUS-u obejmującej okres po 2004 roku. Warto zresztą wspomnieć, że w 2004 roku eksportowaliśmy 19,7 mln ton węgla, podczas gdy import wyniósł ledwie 2,4 mln ton.

W 14 lat proporcje więc w zasadzie się obróciły, a Polska z handlowej potęgi węglowej stała się importerem potrzebujących węgla od innych krajów. Nadwyżkę notowaliśmy zresztą jeszcze i w 2016 roku, jednak ostatnie dwa lata to przewaga importu nad eksportem na poziomie 20,1 mln ton.

Widać to zresztą i po kwotach. W 2018 roku zaimportowany węgiel kosztował aż 7,9 mld zł, podczas gdy z eksportu wpłynęło ledwie 2,6 mld zł. Luka wyniosła 5,3 mld zł. W 2017 roku przewaga wydatków na import nad wpływami z eksportu sięgnęła 2,6 mld zł. W 2016, 2015 i 2013 roku notowaliśmy lekkie nadwyżki, lecz rok 2014 oraz lata 2008-2012 to także przewaga wydatków na import. W sumie po 2008 roku luka handlowa na węglu wynosiła 13,8 mld zł.

Także i 2019 rok nie zapowiada się pod tym kątem najlepiej. Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego obejmują okres styczeń-maj 2019, czyli pierwsze pięć miesięcy bieżącego roku. W okresie tym zdążyliśmy już importować 7,1 mln ton węgla, ledwie o 0,4 mln ton mniej niż w okresie styczeń - maj rekordowego pod względem importu roku 2018.

Przez pięć pierwszych miesięcy bieżącego roku najwięcej węgla zaimportowaliśmy z Rosji - aż 4,8 mln ton, co odpowiada 2/3 całego importu węgla w tym okresie. W sumie na import surowca od naszego sąsiada w okresie tym wydaliśmy już 1,6 mld zł. Drugie miejsce przypadło Australii (707 tys. ton), kolejne Kolumbii (487 tys. ton), Stanom Zjednoczonym (427 tys. ton) i Kazachstanowi (358 tys. ton). Na szóstej pozycji znalazł się Mozambik (146 mln ton), z którego importujemy tylko węgiel koksujący, a więc służący do celów metalurgicznych, a nie energetycznych. To dzięki niemu powstaje w hutach stal wykorzystywana m.in. przy... budowie turbin wiatrowych, o które apelują ekolodzy. 

W sumie jednak węgiel koksujący to jedynie 20 proc. całości polskiego importu węgla w badanym okresie. Największą część importu według klasyfikacji GUS-u stanowi węgiel bitumiczny (bez koksującego), którego udział sięga aż 61 proc. Antracyt to 2 proc., niewielki udział ma brykiet, resztę - około 16 proc. stanowi import ujęty przez GUS po prostu jako węgiel, ale bez antracytu i węgla bitumicznego.
Źródło: bankier.pl



Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama