7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

02 października 2019

Moralność misjonarza

7 dni
Patriotyzm to miłość do własnej Ojczyzny, nacjonalizm to nienawiść do innych Ojczyzn. Tak to mniej więcej wygląda, taki drobny niuans różni jedno od drugiego. Przenieść to można na poziom trywialny. Miłość do własnej żony to uczucie chwalebne i godne podziwu, ale co małżonka pomyśli o deklaracji męża: tak ciebie kocham, że znienawidziłem wszystkie inne kobiety. Pewnie szepnie w duchu „zgłupiał, stary” i obawiać się zacznie, czy nie sypia ze zboczeńcem.

Zaznaczyć tu muszę, że określenie zboczeńcem faceta nienawidzącego kobiety, jest tylko i wyłącznie moją opinią. Jest norma, jest zboczenie. W normach (przynajmniej moich) mieszczą się faceci lubiący kobiety, faceci lubiący facetów i prawnicy, którzy nie lubią nikogo. To jest norma, reszta jest zboczeniem, ale tylko w moich oczach. Ponieważ mimo starań nie jestem osobnikiem osobnym, żyć muszę w ludzkim stadzie, dla ogólniejszego ładu i porządku przydatne są także ogólnie przestrzegane normy moralne. Nie istnieje wspólnota, nie istnieje społeczeństwo, jeśli nie ma wspólnego rozumienia, co jest dobrem, a co złem. A ponieważ nasze życie składa się z szarzyzn codziennych problemów, cennym jest istnienie autorytetów pomagających nam w dobrych wyborach. W naszej tradycji takim autorytetem jest Kościół Katolicki, więc nawet taki jak ja – niekatolik – z nadzieją sekunduje misji katolickiego nauczania. Nawet dla takiego jak ja – niekatolika – świat byłby lepszy, gdyby wszyscy przestrzegali Dekalogu.

Nie jestem ani kompetentny, ani uprawniony, by udzielać rad instytucjom kościelnym. Raczej odwrotnie, to owe instytucje funkcjonując w coraz bardziej pogańskim świecie, powinny próbować do mnie dotrzeć ze swoją misją. Więc tu mogę jedynie powiedzieć: nie kupuję taniego grepsu porównującego autorytet moralny do drogowskazu na szosie (drogowskaz wskazuje kierunek, ale sam nie musi tam iść). Nauczanie moralności jest przewodnictwem, a przewodnik idzie na czele grupy dając swoim zachowaniem przykład innym. Nie kupuję więc, nawet z ust arcybiskupa krakowskiego, dyrdymałów świadczących o podwójnej moralności. Nie można bronić „miłosiernie” „swoich” pedofilów, a jednocześnie prowadzić krucjaty przeciw „obcym” LGBT. 
Zwłaszcza, że pedofila jest nie tylko grzechem, ale i przestępstwem na szkodę bezbronnych, nietypowe zachowania seksualne są, być może, grzechem, ale opierają się na dobrowolnej zgodzie dorosłych ludzi. 

Dyrdymalstwem nie wypełnia się misji. A jest ona potrzebna. Zwłaszcza teraz, w czasie gorączki kampanii wyborczej. Nie ma sensu trzymanie Kościoła z dala od polityki, każdy człowiek, nawet w sutannie ma prawo brać aktywny udział w dyskursie publicznym. Głos Kościoła, głoszenie wskazań moralnych, może być bardzo ważnym odniesieniem. Sympatie partyjne powodują pewien relatywizm moralny, łatwo wybaczamy grzechy swoim, potępiając je u przeciwników. Potrzebny jest czasem fundamentalizm, jasne określenie, że nawet słuszny cel nie usprawiedliwia parszywych środków. Służysz Polsce, to dobrze, ale w imię tej służby tym bardziej nie możesz kłamać, oszukiwać, kraść, krzywdzić drugiego człowieka. 

Patriotyzm jest cnotą, ale gdy stacza się w formę nienawiści do innych, staje się zboczeniem i znieprawieniem. Demagogią polityczną można ogłupić prawie wszystkich, więc krzycząc z Jasnej Góry o niezmiennych fundamentach moralnych, o zasadach wyrytych na Kamiennych Tablicach, ratować można swój naród przed zgłupieniem. To jest ta podstawowa misja Kościoła w czasach walki wyborczej.


Jarosław Kapsa

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama