7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

06 września 2011

LIST OD CZYTELNIKA

7 dni
W 2001 roku zostałem zwolniony z pracy w ramach redukcji pracowników. W moim wieku ciężko było znaleźć pracę zastępczą, to stało się przyczyną niesnasek i całej lawiny wydarzeń, które zakończyły się rozwodem oraz osadzeniem w więzieniu.

Na sankcji dostałem zawiadomienie, że mam płacić na dzieci 1000 złotych miesięcznie. W tamtych latach mało kto zarabiał taką pensje, a ja nie mogłem nawet od tego orzeczenia się odwołać, ponieważ nie wolno było pisać listów i dzwonić.
Później okazało się, że zostałem pozbawiony mieszkania, moja była żona doskonale wykorzystała mój pobyt w więzieniu i postarała się za pomocą swojego brata (nazwisko do wiadomości red.), który posiada koneksje w częstochowskiej  i katowickiej prokuraturze, abym dostał eksmisję. Po wyjściu, odsiedzeniu 1 roku i 2 miesięcy pozbawienia wolności zostałem człowiekiem bezdomnym i bezrobotnym bez pieniędzy i jakichkolwiek perspektyw na dalsze życie.
Mieszkałem u kolegów, niewielkie prace dorywcze ledwo dawały mi możliwość zarobienia na żywność. Tak minęły około 3 lat. Zaznaczyć pragnę, że przez ten okres nie dostałem żadnego zawiadomienia ani wezwania do zapłaty alimentów (prokuratura i komornik znali adres moich rodziców.)
W 2004 roku poznałem moją obecną żonę, zaczęliśmy wspólnie życie w wynajmowanych mieszkaniach. Przez cały ten czas usiłowałem znaleźć stałą pracę, kilkakrotnie udało mi się znaleźć zatrudnienie, ale były to prace na czas określony. Wówczas - gdy pracowałem - komornik pobierał alimenty. W dalszym ciągu nie dostałem żadnego powiadomienia co do spłaty alimentów, nie wezwano mnie też na żadną sprawę. W 2009 roku moja obecna żona dostała pracę w Belgii, wyjechaliśmy oboje.
Niestety tutaj jest tak samo. W moim wieku (54 lata) i braku znajomości języka też nie mogę znaleźć pracy. W chwili obecnej moja żona też nie pracuje, oboje żyjemy z zasiłku.
Wracając do poprzedniego małżeństwa, które trwało około 16 lat - przez ten okres cały czas pracowałem. W wieku 28 lat zabrano mnie do wojska, w tym czasie pod koniec mojej służbą urodziła się Sabina*. Chciałabym zaznaczyć, że przez cały okres pobytu w wojsku jak i wcześniej leczyłem się z powodu małej wydolności moich plemników, byłem nawet w Krakowie w prywatnej klinice. Po powrocie podjąłem pracę w Spółdzielni Północ, a następnie w Telekomunikacji, gdzie przepracowałem 11 lat. Tam też dostałem akcje firmy w sumie około 700 szt. Przekazałem je córce, która się bardzo dobrze uczyła. Okazało się, że moja była żona spieniężyła akcje (około 20 tysięcy złotych) i ulokowała na swoim koncie. Miałem również wkład pieniężny w spółdzielni Parkitka, po rewaloryzacji było tego około 6 tysięcy. Moja była żona przekazała je swojej rodzinie - oczywiście pieniędzy tych nie odzyskałem. Pracując w telekomunikacji jednocześnie dorabiałem, grając w restauracjach i weselach, na tamte lata były to dość znaczne kwoty, które dostawała moja była żona, sama pracowała w banku PKO i miała doskonałą pensję, ale jej wiecznie było mało. Po utracie pracy przestałem być potrzebny. Zaznaczyć chcę, że to było jej drugie małżeństwo, a prawdziwym powodem jej postępowania był status mężatki (starsza o 6 lat). Przyznam, że po głębszej analizie postępowania tej kobiety, nie całkowicie jestem pewien mojego ojcostwa, tym bardziej że na rozprawie o odebraniu praw rodzicielskich, pani sędzina zamiast wymienić moje imię i nazwisko, dziwnym trafem wymieniła brata mojej byłej żony. Jestem przeświadczony o tym, że to wszystko za sprawą p. Jadczyka brata mojej byłej żony, było ukartowane w celu upokorzenia mojej osoby. Teraz, gdy dowiedziała się, że mieszkam w Belgii śmiem twierdzić, że oboje, była żona i jej brat robią wszystko abym znalazł się w więzieniu.
Zaznaczam, że nie uchylam się od płacenia alimentów. Jakoś dziwnym trafem, policja, która teraz mnie poszukuje trafiła na adres moich rodziców, czy nie można było na ten sam adres przesłać numeru konta bankowego?


Czytelnik

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama