7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

12 czerwca 2019

Mimetyzm publiczny

Mimetyzm publiczny

7 dni
Był podobno tylko jeden polityk całkowicie szczery i to w dodatku dawno temu w Czechach. Nie kręcił, nie kombinował, wyglądał jak idiota, mówił jak idiota i był idiotą. Wielu polityków, przed nim i po nim, przejawiało jedną, drugą albo i trzecią cechę, ale ponoć tylko ten jeden łączył szczerze, aż do bólu, wszystkie trzy przymioty.

Lato jest piękne, ale - wbrew naturze – czas nie chce zwolnić. Przeciwnie, nawet urlopowe dni, przeznaczane na słodkie lenistwo, przelatują szybciej niż pendolino. Jednak mimo tego stałego deficytu czasowego, polecam oderwać się od spraw bieżących, oderwać wzrok od ludzi (nawet pięknych kobiet lub pięknych facetów) i popatrzeć na inne stworzonka boże. Jak się już napatrzymy to wzrośnie w nas podziw do sztuki zwanej mimetyzmem. Każde stworzenie ma to w genach, a potem tylko doskonali. Owad potrafi udawać gałązkę, rybka kamyczek. Kot w zależności od potrzeby potrafi udać słodką kuleczkę albo potężnego tygrysa. Kundel udaje głupszego niż jest, rasowiec odwrotnie. Są ptaki, które potrafią szczekać i ssaki, które gwiżdżą. Ogrom mimetyzmu zachwyca i przeraża. Podejrzewam, że tej umiejętności zawdzięczamy ewolucję: ryba wyszła na ląd, bo chciała upodobnić się do jaszczurki. 

Po napatrzeniu się i przemyśleniu świata przyrody inaczej postrzegać możemy zachowania tej ludzkiej części owego świata. Czy dlatego jemy schabowego nożem i widelcem, bo na zasadzie mimetyzmu, chcemy upodobnić się do ludzi dobrze wychowanych? Jak widzimy chudego okularnika z książką pod pachą, to uważamy go za inteligentnego, w odróżnieniu od faceta w dresie, z łysą głową i grubym karkiem. O mimetycznych zdolnościach kobiet strach nawet wspominać, bo jest jak jest, a nawet więcej. Skoro mimetyzm jest trwałą cechą naszego prywatnego zachowania, to w jakim zakresie przenosi się to w sferę publiczną? Czy przypadkiem owa sfera publiczna nie jest także wykwitem mimetyzmu, dla bezpieczeństwa udajemy Europejczyków naśladując obowiązujące w Europie formy demokracji?

W ślad za amerykańskim stylem upowszechniło się u nas występowanie ministrów „od spraw siłowych” w towarzystwie umundurowanych osiłków. Nie znaczy to, że ten minister, tylko na moment, oderwał się od osobistego gonienia złodziei, strzelania do wroga czy gaszenia pożaru. Premier chcąc pokazać, że bierze się do roboty, zdejmuje marynarkę i podwija rękawy, jakby jego pracą było sprzątanie lub przerzucanie ton papierków. Politycy nałogowo fotografują się w tłumie, przy ściskaniu dziesiątek rąk, chociaż zazwyczaj od tego tłumu chroni ich obstawa, a uzyskać możliwość osobistej rozmowy z nimi jest trudniej niż dostać się na audiencję do Papieża. Ogólnie wiemy, że to fałsz i mimetyzm, ale mimo to kochamy polityków, bo wybieramy ich jako swoich reprezentantów. Koty też się kocha, mimo, że są strasznymi udawaczami.

Podejrzewam, że tak jak w doktrynie Darwina napisano „w przyrodzie przetrwają najlepiej przystosowani”; podobnie w polityce większe szansę mają jednostki, które lepiej opanowały sztukę mimetyzmu. Cenimy sobie fachowość. Możemy więc do europarlamentu wysyłać lingwistycznego analfabetę, wiedząc, że potrafi się tam doskonale wtopić w otoczenie innych, różnojęzycznych analfabetów. 

A ja z sentymentem wspominam tego jedynego szczerego polityka, który wyglądał jak idiota, mówił jak idiota, był idiotą i nigdy nie udawał, że jest kimś innym.


Jarosław Kapsa

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama