7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

21 listopada 2018

Dlaczego Tomasz Jaskóła (Kukiz`15) nie wygrał w Częstochowie?

7 dni
WYBORCZE PODSUMOWANIE (część 3)

Niestety, dla wszystkich przeciwników Sojuszu Lewicy Demokratycznej, zwycięstwo Krzysztofa Matyjaszczyka w pierwszej turze wyborów samorządowych 2018 oznacza, iż częstochowska lewica jest teraz silniejsza niż kiedykolwiek. Taki właśnie wynik wyborczy, daje Matyjaszczykowi i jego ekipie pełnię władzy nad miastem, bowiem żaden z jego politycznych rywali nie doprowadził nawet do drugiej tury wyborów. Prezydent rozłożył na łopatki wszystkich konkurentów już w pierwszej rundzie. Częstochowska lewica nigdy nie grzeszyła pokorą, tym bardziej teraz nie należy się jej spodziewać. 

Co to oznacza w praktyce? Jeśli istniała jeszcze jakakolwiek dziedzina życia publicznego, pozbawiona wpływów SLD, to obecnie Matyjaszczyk dysponuje mandatem do sprawowania  nieograniczonej niczym władzy, bo zdobył 60% głosów i to w pierwszej turze wyborów.

Jednym z konkurentów Matyjaszczyka o fotel prezydenta Częstochowy był przedstawiciel Ruchu Kukiz`15 Tomasz Jaskóła, od trzech lat (to pierwsza jego kadencja) zasiada w ławie poselskiej.
Gdy Jaskóła został posłem, jego pierwsze działania dawały nadzieję przeciwnikom częstochowskiej lewicy, że oto pojawił się na lokalnej scenie politycznej godny konkurent Matyjaszczyka. 
Spektakularna, ale i skuteczna batalia w obronie studentów Politechniki Częstochowskiej przyniosła Jaskóle, nie tylko spory rozgłos, ale przede wszystkim poklask tej części mieszkańców, dla których „zlewicowana” wówczas uczelnia była twierdzą nie do zdobycia. Tym bardziej wystąpienie Jaskóły przeciwko temu układowi, wzbudziło powszechny podziw i szacunek. Kolejne akcje Jaskóły, jak demontaż tablicy upamiętniającej jeńców radzieckich z budynku rektoratu Politechniki czy wystąpienia poselskie - nie były już co prawda tak znaczące, ale świadczyły o niezłomności charakteru posła i jego determinacji. Oczywiście zaraz znaleźli się i tacy, co okrzyknęli go pieniaczem i oszołomem.

Kampania wyborcza kandydata na prezydenta miasta Częstochowy Tomasza Jaskóły (Kukiz`15)
zaczęła się dość niefortunnie - od konferencji prasowej połączonej ze spotkaniem z mieszkańcami, gdzie główną rolę grał poseł Marek Jakubiak (Kukiz`15). Potem doszło do kilku zgromadzeń ulicznych, raczej mało znaczących dla mieszkańców. I jeszcze plakaty wiszące na słupach z wizerunkiem Jaskóły, zresztą wcale go nie przypominające. Jak twierdzi sam poseł, od jakiegoś czasu borykał się również z problemem dyscypliny wewnątrz własnych struktur. Na listach do rady miasta z Komitetu Wyborczego Wyborców Kukiz`15 znalazły się osoby zupełnie nieznane, co zamiast umacniać kandydaturę prezydencką Jaskóły, pociągnęło go w dół.
Reasumując, kampania wyborcza Tomasza Jaskóły była po prostu słaba, cicha i - jakby wbrew usposobieniem Jaskóły - łagodna.

Bardzo mierny wynik reprezentanta Kukiz`15 na prezydenta Częstochowy, który zdobył niewiele ponad 5 tysięcy głosów, nie jest dobrym dla niego prognostykiem, w zbliżających się wyborach parlamentarny w 2019 roku.

O to, jak sam kandydat ocenia swoją kampanię wyborczą w wyborach samorządowych oraz czy widzi swoją przyszłość w polityce, zapytaliśmy kandydata na prezydenta Częstochowy posła Tomasza Jaskółę.

- Co było powodem tak poważnej Pana porażki?
„Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że była to poważna porażka. Mieliśmy lepszy wynik niż Kukiz’15 w skali kraju, zarówno w Częstochowie jak i w Sejmiku Wojewódzkim w naszym okręgu. Proszę pamiętać, że dla Ruchu Kukiz’15 były to pierwsze wybory samorządowe, co zdecydowanie utrudniało naszą sytuację. Na wynik całej listy Kukiz’15 oraz mój złożyło się kilka elementów. Zdecydowała przede wszystkim coraz większa polaryzacja sceny politycznej, która przełożyła się na samorządy. Ruchy miejskiej i bezpartyjne w całej Polsce otrzymały słabsze wyniki niż 4 lata temu. Wyższa frekwencja sprzyjała Prezydentowi Matyjaszczykowi i całemu SLD. Niestety częstochowianie dali się złapać w pułapkę straszenia PiS-em i masowo poszli do urn głosować na najsilniejszego kandydata anty-PiS w Częstochowie, czyli SLD. Kampania SLD w która zostały wpompowane olbrzymie środki finansowe oraz osobowe również miała duże znaczenie. Rządząc miastem przez ostatnie lata SLD uzależniło od siebie wiele osób, które w czasie kampanii muszą na nich pracować. Niestety tak to działa. Notoryczna kampania wyborcza, którą prowadzi Prezydent Matyjaszczyk od kilku lat we współpracy z zaprzyjaźnionymi sobie mediami oraz stowarzyszeniami pokazywana była jako pasmo samych sukcesów. Mieszkańcy korzystający głównie z tych źródeł informacji nie mieli i dalej nie mają wiedzy o faktycznym stanie miasta. W czasie kampanii mieszkańcy woleli dostać zapalniczki i długopisy za ich pieniądze niż usłyszeć prawdę o naszym mieście. Nie było poważnej debaty np. na temat zadłużenia miasta.
Jako ruch społeczny nie pobierający subwencji partyjnej, nie mający synekur, instytucji, mamy ograniczone możliwości rywalizowania z walcem SLD. Ilość materiałów wyborczych SLD oraz Komitetu Wspólnie dla Częstochowy, czyli komitetu wspierającego Prezydenta Matyjaszczyka przekraczała wszelkie normy przyzwoitości. Całe miasto było zarzucone twarzami partyjniaków z SLD. Czy przypadkiem w ciągu tych samych nocy pojawiały się materiały wyborcze obu komitetów? W związku z podejrzeniem przekroczenia limitów zgłosiłem w ostatnich dniach kampanii wniosek do PKW oraz CBA w tej sprawie.
Jako Kukiz’15 podeszliśmy do kampanii w sposób merytoryczny. Tylko my pokazaliśmy częstochowianom prawdziwy program wyborczy, który składał się z 14 zakresów i był bardzo rozbudowany. Program był zbudowany w oparciu o opinie i potrzeby częstochowian. Cały program pokazaliśmy w naszej gazecie, która trafiła do mieszkańców. Na naszej konwencji wyborczej przedstawiłem również szerszą perspektywę naszego pomysłu na miasto. Niestety częstochowskie media nie były zainteresowane relacjonowaniem i pisaniem na swoich łamach o nas i o naszych pomysłach. Stanąłem do wszystkich debat, które były organizowane przed radio oraz telewizję. Przez 3 lata pełnienia mandatu poselskiego informowałem częstochowian o nieprawidłowościach i nadużyciach władz w naszym mieście. 
Niestety to wszystko jednak nie wystarczyło, aby przekonać mieszkańców, którym obecny stan miasta się podoba. Wyciągnęliśmy wnioski i działamy dalej dla dobra mieszkańców.”

- Czy tak słaby wynik oznacza, że Kukiz`15 w Częstochowie traci zwolenników, a jeśli tak, to na czyją rzecz?
„Z naszej analizy porównawczej wynika, że nasz poparcie jest na stałym poziomie. Nie straciliśmy swoich wyborców, wręcz minimalnie ich zyskaliśmy. W wyborach parlamentarnych w 2015 roku w samej Częstochowie otrzymałem 5.054. W wyborach samorządowych 5.235.  Przy frekwencyjnych liczbach bezwzględnych na podobnym poziomie. To pokazuje, że wyborcy, którzy na mnie głosowali 3 lata temu nie zawiedli się i po raz kolejny obdarowali mnie swoim zaufaniem. To cieszy. 
Dodatkowo zyskaliśmy sporą liczbę aktywnych działaczy, kandydatów, wolontariuszy, którzy po wyborach dalej deklarują swoją pomoc. Z tych wyborów wychodzimy silniejsi o nowe doświadczenia i nowych ludzi, którzy sprawdzili się w boju jakim jest kampania wyborcza, to ogromny kapitał, który wykorzystamy w przyszłości. To prawdziwie ideowi ludzie. Już w tej chwili realizujemy kilka nowych projektów – Centrum Młodych Liderów, walka z przemocą wobec kobiet, bezpłatne porady prawne i wiele innych.”

- W związku z druzgocącą przegraną w stosunku do zwycięzcy Krzysztofa Matyjaszczyka, czy zamierza się Pan wycofać z działalności politycznej?
„Nie zamierzam, ponieważ nie była to druzgocąca porażka. Był to sygnał, że częstochowianie są zadowoleni ze stanu miasta oraz kierunków rozwoju którymi podąża. Wybór trzeba szanować – skutki tego wyboru będą pogłębiać degradację miasta. Wybory pokazały również, że Kukiz’15 oraz ja mamy swój stały elektorat, wokół którego będziemy budować swoje poparcie w przyszłości.”

- Czy to oznacza, że w najbliższych wyborach parlamentarnych będzie Pan kandydował z Kukiz`15 bądź innego ugrupowania i jak Pan ocenia swoje szanse?
„Na dziś będę kandydował z Kukiz’15 w najbliższych wyborach parlamentarnych. Na ocenę swoich szans jest za wcześnie, ponieważ, wiele zależy od poparcia ogólnopolskiego. Do wyborów mamy rok. W ciągu najbliższego roku może się bardzo wiele zmienić na scenie politycznej. Powstało nowe ugrupowanie Ryszarda Petru, powstanie partia Roberta Biedronia, są również ruchy po prawej stronie sceny politycznej. Przepływy wyborców na pewno nastąpią. Jestem dobrej myśli.”


Renata R. Kluczna

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama