7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

21 lipca 2011

Władza na urlopie

Władza na urlopie

7 dni
Czas wolny dla naszych parlamentarzystów – to czerpanie radości z niczego, czyli bez zmian – jak przez cały rok, a nawet cztery.

Nawdychają się jodu, przetestują wodny sprzęt sportowy, schudną i nabiorą tężyzny na jurajskich szlakach, musną naskórek zdrową opalenizną, wyciszą skołatane nerwy, a wszystko po to, by naładować akumulatory przed zbliżającą się kampanią wyborczą do parlamentu. Naszych siedmiu posłów i jeden senator planują letni wypoczynek - rozjeżdżają się do serwujących atrakcje urlopowe kurortów.

Gawiedź częstochowska niech nie myśli, że parlamentarzysta nie wie, co dobre... dla ciała i ducha. 
Nie bez podstaw nasi Czytelnicy uznali senatora Szewińskiego za najbardziej aktywnego i wysportownaego parlamentarzystę ziemi częstochowskiej. Krzepę, bicepsy i umięśniony tors senatora, w te wakacje będziemy mogli podziwiać w Chałupach. - W tym roku ponownie wybieram półwysep Helski. Zamierzam jak zwykle wypoczywać aktywnie. Będą rowery, windsurfing i inne sporty wodne. W latach poprzednich zabierałem znajomych, teraz złapali bakcyla i pewnie też pojadą – mówi Andrzej Szewiński. Senator oprócz znajomych zabiera 11-letnią córkę i 7-letniego syna. Twierdzi, że wypad nad morze na dwa tygodnie nie będzie drogi, bo nocleg planuje w campingu. Parlamentarzysta nie przejmuje się zbliżającą kampanią wyborczą, uważa, że swoją rozpoczął cztery lata temu.
Spacery po Jurze w okolicach Złotego Potoku, Bobolic i Mirowa planuje poseł Szymon Giżyński. Nie będą to samotne wojaże, lecz z synami. - Mam sporo pracy. Nie będę miał w tym roku regularnego urlopu. Być może trafią się weekendy nad wodą koło Częstochowy – mówi Szymon Giżyński. Poseł nie zdradził ile pieniędzy przeznacza na weekendowe wypady za miasto. Przede wszystkim koncentruję się na zbliżającej kampanii, mając z pewnością świadomość, że lokalny PiS ma twardy orzech do zgryzienia, by przekonać do siebie elektorat. A łatwo nie będzie.
Plany urlopowe posłanki Jadwiga Wiśniewskiej nieco się skomplikowały. Z powodu problemów z kręgosłupem i biodrem wylądowała w szpitalu w Ustroniu (gdyby nie przyczyna zupełnie niezłe miejsce). Posłanka nie zamierza jednak całkowicie rezygnować z wakacyjnego wypoczynku. - Może trochę pospaceruję z kijkami, ale to dopiero gdy wyjdę ze szpitala. Mam dom w pięknej okolicy, z okien widzę ruiny zamku w Olsztynie. Uwielbiam też mój duży ogród i las, który posadziłam - mówi Jadwiga Wiśniewska. Posłanka zamierza w tym roku cieszyć się domem i w nim spędzić dni wolne.
Równie „pasywny” wypoczynek i to tylko weekendowy planuje poseł Jacek Kasprzyk. Urlop poświęci na kampanię wyborczą. - Raczej nie planuję wyjazdów. Zrobię porządek w ogródku i w domu odpocznę od codziennej gonitwy - mówi Jacek Kasprzyk. Poseł słusznie pozostawia urlop na czas kampanii, bo przecież jego pozycja w Sojuszu Lewicy Demokratycznej nie jest wcale ugruntowana. W prawdzie przyznaje, iż został przez Sojusz zaproszony na listę, ale raczej nie będzie to miejsce pierwsze. Pracy więc przed posłem wiele.
Wypoczynek nad błękitnym, polskim morzem w drugiej połowie sierpnia planuje posłanka Halina Rozpondek. Towarzyszyć jej będą mąż i 10-letnia wnuczka. - Jeszcze w tej chwili nie myślę o wypoczynku. Za kilka dni mamy posiedzenie sztabu w sprawie zbliżających się wyborów - mówi Halina Rozpondek. Wielce prawdopodobne, że częstochowianie przebywający w sierpniu w Kołobrzegu spotkają się z wypoczywającą posłanką.
Poseł Grzegorz Sztolcman twierdzi, że nie będzie drogo, a wybrał ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem na Kaszubach. - W tym roku zdecydowaliśmy się spędzić urlop w Polsce. Niestety wyjechać mogę tylko na jeden tydzień - mówi Grzegorz Sztolcman. Wyjazd poseł planuje jeszcze w lipcu wraz z żoną, z dziećmi i przyjaciółmi.
Nad polskie morze wybiera się posłanka Izabela Leszczyna. Jak sama twierdzi zdradziła w tym roku Hel na rzecz środkowego wybrzeża. Posłanka oferty szuka w internecie. Wymagania Izabeli Leszczyny są niemałe - wygodny pensjonat, smaczna ryba, sprawne rowery, czysta plaża i nade wszystko cisza. - Na dłuższy urlop nie ma szans, jadę tylko na tydzień. Ponieważ zamierzam być posłem kolejnej kadencji, te wakacje muszą być oszczędne, bo kampania będzie mnie dużo kosztować - mówi posłanka. I rzeczywiście, jak zawsze „zderzenie” kandydatów z elektoratem jest kosztowne.
Na przełomie lipca i sierpnia wypoczywał będzie poseł Lucjan Karasiewicz. Jego jedynego głowa o przyszłość w kampanii wyborczej nie boli - jest numerem jeden w okręgu gliwickim. A to za sprawą nabytej przez parlamentarzystę nieruchomości pod Tarnowskimi Górami. Poseł jeden tydzień urlopu spędzi pod Zamościem, w wynajętym campingu. - Dla nas to najprostsza i najtańsza forma wypoczynku. Myślę, że nie wydam więcej niż 2 tysiące złotych. Tanie są noclegi, a najdroższe paliwo - mówi Lucjan Karasiewicz. Na wschodniej ścianie poseł wypoczywał będzie wraz z żoną i trójką dzieci (czwarte w drodze). Czy parlamentarzysta prawdę ci powie? Nie ma to znaczenia. Dla wielu częstochowian o pustym portfelu, każda z propozycji urlopowych jest warta tyle, co wyjazd do Turcji czy Chorwacji.

A co z naszymi władzami miasta...?
Rozpoczynają się wakacje, polityczne także, nawet nasi prezydenci i posłowie nie myślą już o pracy, a o zasłużonym po stokroć urlopie. Przed wyborami najlepiej stawiać na wypoczynek w Polsce, choć nie ma tu żadnych półśrodków - jak leje to cały tydzień, jak grzeje to też na całego.
Z wypowiedzi lokalnych polityków pobrzmiewa nuta - wypoczywać jak najdalej od polityki, od Częstochowy i od urzędu miasta. Nasi gracze polityczni najbardziej cenią sobie na wakacjach prywatność.
Wiceprezydent nie urlopuje – pilnuje chińczyków
Wiemy, gdzie spędzać będą wakacje prezydent Komorowski (Mazury), premier Tusk (nigdzie. Żona Małgorzata samotnie podróżuje po świecie – ostatnio w Ameryce Południowej) i ministrowie (Sławomir Nowak – grecka wyspa Kos), a nie wiemy natomiast, gdzie nasze lokalne władze.
Większość VIP-ów częstochowskich nie chce zdradzać miejsca swoich letnich wojaży. Ktoś zapyta, co to za tajemnice? Nic w tym dziwnego. W dobie lokalnej mizerii przyznać się do wysp kanaryjskich to co najmniej tak, jak spożywać alkohol w czasach prohibicji. Dlatego nasze władze nie przyznają się do tego, że … jada i piją.
Prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk właśnie odpoczywa na dwutygodniowym urlopie. Po powrocie szefa na dwa tygodnie wyjeżdża zastępca prezydenta Przemysław Koperski. Tylko jeden tydzień odpoczynku wakacyjnego planuje zastępca Jarosław Marszałek. Na posterunku pozostaje ostatni vice Mirosław Soborak, któremu pozostało pilnować chińczyków. Z urlopu wypoczynkowego przypadnie mu skorzystać po wakacjach.
Po zaledwie 7 miesiącach pracy nasi prezydenci odpoczywają skrycie.

Poseł na wakacje...
Nie lubimy naszych parlamentarzystów, w każdym razie nie aż tak, by pojechać z nimi na upragnione wakacje.
Wyniki przeprowadzonego przez Tygodnik "7 dni" sondażu wskazują, że częstochowianie nie chcą, aby nasi lokalni politycy udali się na wakacyjne urlopy. Czy jest cokolwiek niewłaściwego w urlopowaniu polityków...? Zdaniem mieszkańców gracze polityczni nie przepracowują się i dlatego z urlopu korzystać nie muszą. Jedynie 11 proc. ankietowanych twierdzi, że wybrańcy ludu zasłużyli na odpoczynek. Reszta - mniej lub bardziej zdecydowanie - wolałaby, aby lokalni włodarze i parlamentarzyści zamiast leniuchowania, wzięli się do roboty.
A z kim ewentualnie częstochowianie pojechaliby na wakacje?
Rozrywany jest senator Andrzej Szewiński (PO). 25 proc. respondentów uważa go za "przystojniaka", osobę kontaktową, wysportowaną, a więc aktywną i dlatego chętnie spędziliby z nim letni wypoczynek.
Na towarzystwo częstochowian nie może liczyć poseł Jacek Kasprzyk. Najwięcej, bo 28 proc. ankietowanych pod żadnym pozorem nie wybrałaby się z nim na wakacje. Jest – zdaniem respondentów – osobą nieznaną, a w opinii młodych "sztywniakiem" pozbawionym luzu.
Żadne emocje (ani dobre ani złe) nie budzi posłanka Halina Rozpondek, poseł Grzegorz Sztolcman i poseł Lucjan Karasiewicz.
Mieszane uczucia wywołują posłowie: Izabela Leszczyna, Jadwiga Wiśniewska i Szymon Giżyński.

Tak czy inaczej parlamentarzyści nie są zbyt atrakcyjni dla częstochowian, jako osoby towarzyszące podczas wakacji.
No, na nas już czas, bo i my jedziemy na wakacje do cioci w kieleckie i to nic, że pospieszny pasie się co lato w szczerym polu pod Włoszczową.
Miłych wakacji panie prezydencie, udanego wypoczynku panowie vice, pogodnego urlopu panie i panowie posłowie...! Bo czegóż jeszcze można życzyć politykom?

 


Renata R. Kluczna

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama