7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

12 maja 2011

Chodnik jak marzenie

Chodnik jak marzenie

7 dni
Oj tam... Po co te komentarze, zgryźliwe i cyniczne. Nowy chodnik przy ulicy Jagiellońskiej wywołał burzę i jakże niesłuszne opinie i przytyki mieszkańców Częstochowy oraz lokalnych mediów (żal, że tylko lokalnych, bo to hit na skalę światową).

Przesłanie inwestora (Urzędu Miasta Częstochowy) było oczywiste. Nie o rowerzystów chodzi, a tym bardziej nie o pieszych – artystyczny chodnik przeznaczony jest dla wyższych, szczytniejszych celów, dla sztuki samej w sobie. Urzędnik przecież głupi nie jest, ani szalony, aby wmanewrował się w idiotyczną inwestycję. Głupi jest mieszkaniec, że tego "wielkiego dzieła" nie pojmuje. Artystyczna dusza pracowników urzędu miasta dostrzegła nareszcie, że przestrzeń publiczna wcale nie musi być nudna, nijaka, a chodnik wcale nie musi być... prosty. Najwyraźniej nie po drodze wrażliwym na sztukę urzędnikom z prostackim ludem, który nie rozumie artystycznego wyrazu nowego chodnika. W mediach i na forach pojawiły się komentarze o "marnotrawstwie pieniędzy przeznaczanych na infrastrukturę drogową", o tym, że "przebieg ścieżki jest skandaliczny, niebezpieczny i wbrew logice", o "meandrującym chodniku, który można było poprowadzić prosto" etc. Co za ignorancja...
A przecież rowerzysta jedzie zieloną częścią pasa i to, że piesi próbować będą przedostać się na swoją czerwoną część nie będzie go interesować. Niechaj piesi nauczą się slalomu, czyli nowej częstochowskiej dyscypliny sportowej – ustrzelić pieszego.
Doszukiwanie się niedbalstwa czy działania z premedytacją, jest co najmniej niesprawiedliwe. Przyczyn, takiego ułożenia chodnika należy doszukiwać się w zupełnie innym kierunku. Niektórzy twierdzą, że robotnicy źle złożyli kartę papieru z rozrysowanym planem chodnika, stąd w realu dwie części chodnika się ze sobą nie zeszły, inni, że prace wykonywały dwie ekipy z przeciwległych części i dlatego chodnik nie mógł się połączyć.
Jaki powód by nie był, to mamy w Częstochowie jedyną w swoim rodzaju drogę dla pieszych i rowerzystów. Wersja o przełamaniu rutyny na rzecz małej, ale jakże awangardowej architektury brzmi jednak najlepiej.
Czapki z głów, przed uduchowionymi wiosennie i artystycznie urzędnikami.  


Renata R. Kluczna

Komentarze (2)

16 maja 2011

Ja przypuszczam, że kostkę układali daltoniści, było im wszystko jedno. he, he, he


15 maja 2011

Przyczyna tego jest bardzo prosta... prace wykonywały dwie ekipy i każdej powiedziano - "czerwona kostka z prawej". Proste i logiczne ;]


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama