7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

14 sierpnia 2017

Skąd się wzięły spółdzielnie socjalne?

7 dni
Niezbędnik świadomego członka spółdzielni (część 6)

Polscy społecznicy podpatrzyli we Włoszech spółdzielnię socjalną jako sposób na aktywizację i reintegrację osób zagrożonych wykluczeniem społecznym. Zaadaptowana do polskich warunków, teoretycznie ma łączyć cechy przedsiębiorstwa oraz organizacji pozarządowej. Choć spółdzielnia socjalna stwarza ciekawe możliwości, w praktyce okazuje się skomplikowanym narzędziem.

Wędka nie nadaje się do zjedzenia

Zjawisko zagrożenia wykluczeniem społecznym nie pojawiło się wczoraj, ale ma za sobą dzieje tak samo długie jak cywilizacja. Nie jeden też raz na przestrzeni dziejów, obok różnych postaci dobroczynności, pojawiały się idee przypominające modne dzisiaj pojęcia aktywnej polityki społecznej i ekonomii społecznej. Hasło, aby dawać głodnym wędkę zamiast ryby, cyklicznie jest przypominane (przez polityków o różnym światopoglądzie) jako genialnie proste rozwiązanie. Trzeba jednak pamiętać, że wędka nie nadaje się do zjedzenia. Niekoniecznie każdy jest wędkarzem, a ten kto nie ma do tego talentu, może umrzeć z głodu wraz z całą rodziną, zanim się nauczy obsługi tak prostego narzędzia jak wędka. Bo, po pierwsze, trzeba wiedzieć, jak łowić – jak się wędkę uzbraja, zarzuca itd. Po drugie: na co łowić, na jaką przynętę. Po trzecie: skąd wziąć przynętę. Kupić? Za co? Po piąte: co łowić itd., itp. Najczęściej spotykanym efektem podarowania głodnym wędek jest kolekcja tanich wędek w lombardzie.

Dobra Wróżka – Ekonomia Społeczna

Kopciuszek, Sierotka Marysia, Głupi Jasiu, Paszczak, Jaś i Małgosia siedzieli sobie na skraju osiedlowego śmietnika i płakali cichutko, bo nie mieli co jeść. Wszystko, co w śmietniku było jadalne, już zjedli. Żadnych pieniędzy nie mieli, a nikt nie chciał ich przyjąć do żadnej roboty. Głupi Jasiu był głupi, dlatego nie miał szans na rozmowach kwalikacyjnych. Kopciuszek nie zdobył żadnego wykształcenia i dlatego miał niską zatrudnialność. Jaś i Małgosia pili za dużo soku jagodowego, a oprócz tego samotnie wychowywali dziecko. A Paszczaka nikt po prostu nie lubił, bo śmierdziało mu z buzi. Natomiast, co do Sierotki Marysi, sprawa była bardziej skomplikowana. Nie była głupia, miała wyższe wykształcenie, w ogóle nie piła, nie wychowywała dziecka ani nie opiekowała się inną osobą zależną. Nie cuchnęło jej z buzi, skończyła 35 szkoleń i 27 kursów przekwalifikujących. Miała jednak poważny feler: była sierotką, a więc nie miała rodziny (nawet żadnego wujka w urzędzie miasta ani cioci w spółce komunalnej) i dlatego nikt jej nie chciał zatrudnić.
– Koledzy, jesteśmy tak bardzo biedni, że najlepiej zrobimy, topiąc się w sadzawce – powiedział Głupi Jasiu, i chociaż nie był to mądry pomysł, to lepszego nie było, więc zaczęli żegnać się z życiem. Wtem liście paproci się rozchyliły i z zarośli wyszła dobra wróżka, która się nazywała Ekonomia Społeczna. W ciepłych, pełnych empatii słowach wyjaśniła im, że już nie muszą się martwić brakiem pracy. Mogą założyć spółdzielnię socjalną, w której bez problemu znajdą zatrudnienie. Mimo, że są zagrożeni wykluczeniem (a nawet właśnie dlatego, że są zagrożeni), mogą sami dla siebie stworzyć miejsca pracy! Sami siebie za włosy wyciągnąć z bagna,tak jak legendarny Baron Münchhausen. To była bardzo dobra wiadomość, więc wszyscy się ucieszyli i zapisali się na szkolenie i na doradztwo, tylko Głupi Jasiu bez przerwy marudził, że nic nie rozumie.

Nie każdy jest na tyle silny

Jeżeli nawet uwierzymy, że Münchhausen wyciągnął się z bagna za włosy, to musimy pamiętać, że miał to być człowiek niezwykle silny. Z prostych obserwacji życiowych wiemy, że nie każdy jest silny. Także psychicznie. Pod tym względem na pewno siłaczami nie są osoby zagrożone wykluczeniem społecznym. Wyrzuceni na margines, często od wielulat, niekoniecznie muszą być otwarci na innowacyjne pomysły. 
Nie zawsze nie tylko nie chcą, ale także już nie potrafią zaufać ludziom. A tym bardziej mogą nie chcieć i nie potrafić się nauczyć posługiwania nowym narzędziem. Tymczasem spółdzielnia socjalna jest narzędziem o wiele bardziej skomplikowanym niż wędka. Przede wszystkim, jak każda spółdzielnia, jest to osoba prawna, z czym wiąże się mnóstwo wymagań, m.in. obowiązek prowadzenia tzw. pełnej księgowości. Ponieważ do założenia spółdzielni socjalnej potrzeba pięciu osób, stąd z reguły zakłada się, że nie wszyscy muszą się orientować w meandrach sprawozdań czy ksiąg rachunkowych. Kandydatów na spółdzielców socjalnych szkoli się więc nie tyle z zakresu prawa i księgowości (to akurat musi opanować przede wszystkim zarząd spółdzielni), ale z umiejętności tzw. miękkich, jak praca w grupie, role społeczne, asertywność, walka ze stresem, zarządzanie ryzykiem. Choć nie wszyscy rozumieją, co to znaczy, że spółdzielnia socjalna jest samodzielną osobą prawną, to powinni wiedzieć, że z samodzielnością wiąże się podejmowanie samodzielnych decyzji. A decyzje nie zawsze bywają słuszne, dlatego trzeba być przygotowanym nie tylko na sukces, ale także na niepowodzenie. Nie tylko zachwycać się przykładami „dobrych praktyk”, ale nie unikać też analizy zagrożeń i słabych stron przedsięwzięcia. 

Wsparcie Ośrodka Wsparcia

Na brak szkoleń dotyczących zakładania spółdzielni socjalnych nie można narzekać. Prowadzą je ośrodki wsparcia ekonomii społecznej, działające np. przy organizacjach pozarządowych albo w strukturach samorządowych. 
W Częstochowie to Agencja Rozwoju Regionalnego SA, czyli komunalna spółka miejska prowadzi Jurajski Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej (Al. NMP 24, oficyna lok. 3, http://jowes.pl). 
Teoretycznie każdy zainteresowany może tam uzyskać informacje i konkretną pomoc m.in. w przygotowaniu dokumentów wymaganych przy ubieganiu się o dotację z Powiatowego Urzędu Pracy lub w ramach któregoś z projektów Europejskiego Funduszu Społecznego. 
Dzięki fachowej pomocy doradców także osoby zagrożone wykluczeniem mogą przygotować biznesplan i starać się o fundusze na rozpoczęcie działalności.

Czym się taka spółdzielnia może zajmować?

Trzeba pamiętać, że spółdzielnia socjalna jest tylko formą działalności i nie narzuca zakresu tej działalności. To, czym się spółdzielcy mają zajmować, zależy od decyzji założycieli. 
Choć powszechnie panuje przekonanie, że przedmiotem działalności gospodarczej spółdzielni socjalnej jest sprzątanie i usługi opiekuńcze, to nie ma żadnych ograniczeń i spółdzielniemogą prowadzić działalność gospodarczą w każdej dziedzinie. Jakie numery PKD wpiszą do dokumentów założycielskich, zależy tylko od nich. Oczywiście, planowany zakres działalności musi być możliwy do realizacji (np. istnieje „PKD51.22.Z Transport kosmiczny”, co brzmi nieźle, niemniej jednak, przynajmniej na razie, nie wydaje się raczej realne jako zajęcie dla polskich spółdzielców socjalnych). 
Często zdarza się zakładanie spółdzielni socjalnej niejako „na siłę”, bo jest możliwość wzięcia dotacji – bez konkretnego pomysłu, z wpisaniem do zakresu działalności niemal całego zakresu PKD od wyrębu lasów po tworzeniem programów i gier komputerowych. 
Najczęściej powstają takie spółdzielnie, które nie mają żadnej specjalizacji i teoretycznie robią wszystko (a konkretnie to w zasadzie odbitki na ksero i sprzątanie strychów). Jeśli taka spółdzielnia ma umowę z miastem na świadczenie usług, to funkcjonuje, jeżeli nie – wegetuje lub upada. Dlatego powinno się zaczynać od dokładnego opracowania pomysłu w oparciu o predyspozycje kandydatów.

Spółdzielnia socjalna to jednak nie jest spółdzielnia pracy


Ustawa z dnia 27 kwietnia 2006 r.o spółdzielniach socjalnych (z późniejszymi zmianami) określa podstawowezasady: celem spółdzielni socjalnej nie jest zysk, ma ona działać na rzecz społecznej oraz zawodowej reintegracji jej członków. Przedmiotem działalności spółdzielni socjalnej jest prowadzenie wspólnego przedsiębiorstwa w oparciu o osobistą pracę członków, ale jeżeli ktoś myśli, że spółdzielnia socjalna jest po prostu jednym z rodzajów spółdzielni pracy, to jest w błędzie. Chociażby dlatego, że spółdzielnie pracy w swej działalności przede wszystkim kierują się dążeniem do zysku, bo czym większy spółdzielnia ma zysk, tym większą dywidendę może wypłacić członkom. Dotyczy to wszystkich rodzajów spółdzielni pracy, a nie dotyczy spółdzielni socjalnych. To jest podstawowa różnica, jaka je dzieli od całej pozostałej spółdzielczości. Spółdzielnia socjalna jest jedyną, która nie jest nastawiona na zysk, czyli jest podmiotem non-profit, podobnie jak organizacje pozarządowe (np. fundacje i stowarzyszenia). Mimo to spółdzielnia socjalna jest nieodrodną córką ruchu spółdzielczego, wyrosłą na jego zasadach.

Spółdzielnia socjalna to nie jest organizacja pozarządowa

W pierwotnym zamyśle polskie spółdzielnie socjalne miały mieć uprawnienia właściwe dla organizacji pozarządowych. Jednak pojawiły się niejasności i komplikacje. Nie wiadomo bowiem, co to jest organizacja pozarządowa! Żaden akt prawny nie podaje jej definicji. Jedynie ustawa o działalności pożytku publicznego i wolontariacie określa, że działalność pożytku publicznego mogą prowadzić organizacje pozarządowe, którymi są podmioty działające nie dla zysku, w tym m.in. fundacje i stowarzyszenia. 

Artykuł 2 ustawy z dnia 27 kwietnia 2006 r. o spółdzielniach socjalnych

2. Spółdzielnia socjalna działa na rzecz:
1) społecznej reintegracji jej członków przez co należy rozumieć działania mające na celu odbudowanie i podtrzymanie umiejętności uczestniczenia w życiu społeczności lokalnej i pełnienia ról społecznych w miejscu pracy, zamieszkania lub pobytu,
2) zawodowej reintegracji jej członków przez co należy rozumieć działania mające na celu odbudowanie i podtrzymanie zdolności do samodzielnego świadczenia pracy na rynku pracy
– a działania te nie są wykonywane w ramach prowadzonej przez spółdzielnię socjalną działalności gospodarczej.
3. Spółdzielnia socjalna może prowadzić działalność społeczną i oświatowo-kulturalną na rzecz swoich członków oraz ich środowiska lokalnego, a także działalność społecznie użyteczną w sferze zadań publicznych określonych w ustawie z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (Dz. U. Nr 96, poz. 873, z późn. zm.).

(cdn.)


Marcin Paruzel

Komentarze (9)

06 września 2017

Otwiera się ; http://oczamibrata.pl/art,84,sprawozdanie-finansowe-i-merytoryczne-za-2016-rok i tam w merytorycznych zał. nr 10


04 września 2017

A co to za prezes i kto go popiera? Sprawozdanie nie otwiera się:(


01 września 2017

Kolejny milion dla 24 letniego prezesa Fundacji zarabiającego miesięcznie nawet 38 tysięcy, czyli motylki częstochowskie "pomagają" sobie ! http://www.czestochowa.pl/page/7,aktualnosci.html?id=9471


30 sierpnia 2017

38 tysięcy miesięcznej pensji dla 24 latka , p. Bilski lepszy od Misiewicza.


25 sierpnia 2017

Motylki o siebie dbają , jak wynika ze sprawozdania merytorycznego Fundacji Oczami Brata jej prezes Paweł Bilski rocznik 1993, w 2016 r. zarabiał miesięcznie średnio 12111,32 zł a jego najwyższe miesięczne wynagrodzenie to 38284,13 zł. http://oczamibrata.pl/art,84,sprawozdanie-finansowe-i-merytoryczne-za-2016-rok załącznik ; EPSON010PDF


21 sierpnia 2017

Kto sprawdzał to wie. A ktoś musi sprawdzać skoro takie ciacho "czymają" w magistracie.


18 sierpnia 2017

Supermotyl też coraz węższy, ale czy ciaśniejszy ?


16 sierpnia 2017

Choćbyś się skichał, bez błogosławieństwa pewnego supermotyla spółdzielni socjalnej nie założysz w tym mieście. A grono motylków jest wąskie.


16 sierpnia 2017

Wiadomo już skąd się wzieły spółdzielnie socjalne a także , że jak to w Częstochowie kasę pompują już w tym kierunku "Motylki ". http://www.7dni.com.pl/Aktualnosci/?id=2557&addComment=no


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama