7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

16 listopada 2016

LIST CZYTELNIKA: Częstochowa, to też peryferia! Polemika do wywiadu z Krzysztofem Matyjaszczykiem

7 dni
„W nawiązaniu do wywiadu przeprowadzonego z Prezydentem Częstochowy Krzysztofem Matyjaszczykiem [w  jednej z lokalnych gazet – przyp. red.] przesyłam poniższą polemikę:
Jako mieszkaniec peryferyjnej dzielnicy Częstochowy czuję się w obowiązku wystosować polemikę do Pana słów dotyczących modelu miasta kompaktowego.

Nie zgadzam się z postawioną przez Pana tezą, że największym problemem miasta jest jego rozlanie i rozprzestrzenianie. Prezydent ma wpływ na to, gdzie będą budowane osiedla, gdzie zabudowa przemysłowa, a gdzie będą tereny niezabudowane, bo sam tworzy plany zagospodarowania przestrzennego. Prezydent zamiast wspierać w naturalny sposób te dzielnice peryferyjne, które już są, pozwala na rozlewanie się nowych osiedli w nowych kierunkach oraz tworzenie nowych enklaw urbanistycznych, do których trzeba dociągać - jak sam Pan przyznaje - kanalizację, drogi i autobusy. Szkoda, że zarówno Pan, jak i wszyscy pańscy poprzednicy, włącznie z tymi z lat 70. i 80. nie odnoszą tego „trzeba” do istniejących dzielnic peryferyjnych. Zawsze tylko słyszymy, że poprzednicy nie zadbali. 
A Pan zadbał, przez 6 lat swojej prezydentury?

Jeśli peryferia miasta miałyby plany zagospodarowania, to można byłoby powiększyć i scalić te enklawy już istniejące z typowym miastem, z korzyścią dla wszystkich.

Twierdzi Pan, że trzeba przekonywać mieszkańców, by osiedlali się przed końcową granicą miasta, a nie bezpośrednio za nią. To zaprzeczenie samo w sobie. Z jednej strony jest pan przeciwnikiem rozlewania się zabudowy, a z drugiej zachęca Pan do osiedlania się przed granicą miasta, a nie za. 
Więc jak to jest?

Częstochowianie będą wybierać domy w Rędzinach, Olsztynie i we Wręczycy. Wie Pan dlaczego? Bo poza granicą miasta jest chodnik, kanalizacja i oświetlenie. W Częstochowie na peryferiach brakuje tego luksusu XX w. Dlaczego więc dziwi się Pan, że częstochowianie budują domy tuż za granicą miasta? Same projekty miękkie choćby w szczepionki nie uatrakcyjnią miasta. Tylko inwestycje infrastrukturalne są w stanie zatrzymać mieszkańców w granicach miasta! 
Kiedy Pan to zrozumie?

Czy takie inwestycje są realizowane na przestrzeni ostatnich 6 lat?
Wystarczy zawnioskować w Urzędzie Miasta o zestawienie zaopiniowanych wniosków mieszkańców do budżetu miasta, by się przekonać o permanentnej marginalizacji peryferiów. Jak inaczej nazwać sytuację, kiedy budowa gęsto zaludnionej ulicy na peryferiach miasta jest opiniowana od lat jako wniosek niezasadny, a budowa ulic przy blokowiskach jest już wnioskiem zasadnym? Czy ludzie na peryferiach są gorsi, albo płacą niższe podatki? Co więcej, żaden z Pana pracowników nie jest w stanie logicznie wytłumaczyć, skąd te różnice w opiniach wniosków.

Kiedy pytam urzędnika, dlaczego nie ma tej czy innej inwestycji w budżecie, komunikat jest jeden: to radni uchwalają budżet. Radni mówią za to jasno: zadania nie ma, bo i prezydent od lat nie przygotował ulicy pod budowę, więc nie ma jak zabezpieczyć pieniędzy.

Nie zgadzam się z Pana argumentami, że inwestycje tylko w obszarze mocno zurbanizowanym, bo jest to tańsze. Pana argumenty w moim odczuciu, to droga na skróty.

Przy okazji budowy bloków komunalnych poza ścisłym lub dalszym centrum jednocześnie dostarczamy infrastrukturę techniczną peryferiom miasta, które tego pragną od lat. Miasto idąc na skróty pokazuje „środkowego palca” mieszkańcom dzielnic peryferyjnych, ale to nie zostanie zapomniane i mieszkańcy dalej będą żądać inwestycji. Zatem skrótowe myślenie wcale nie oznacza tańszych rozwiązań. 
Mówi Pan o tym, że trzeba w „rozlewające się” miasto poprowadzić kanalizację, chodnik, autobus. Czy ten transport nie opłacałby się bardziej, gdyby naturalnie zwiększyć potoki pasażerów na peryferyjnych liniach? Czy zwiększając atrakcyjność dzielnic peryferyjnych budowa kanalizacji i chodnika, która kiedyś będzie musiała nastąpić, nie okaże się bardziej zasadna i opłacalna, niż dziś? 

Z Pana słów w wywiadzie można wyczytać między wierszami, że „wy na peryferiach dołączonych w 1977 r. do miasta nie macie co liczyć na chodnik, kanalizacje i oświetlenie”. Są ważni i ważniejsi. Mimo, że na peryferiach płacimy podatki w takiej samej wysokości, jak mieszkaniec centrum, a nominalnie dużo większe (powierzchnia zabudowy i gruntów).

Panie Prezydencie, 1 stycznia będziemy obchodzić 40-lecie przyłączenia obecnych dzielnic peryferyjnych do miasta. Jak udało mi się dowiedzieć, miasto nie ma zamiaru świętować tej rocznicy. 
Zapytam Pana wprost: jakie będą skutki finansowe dla miasta, jeśli peryferia po 40 latach rozpoczną proces secesji i skutecznie odłączą się od miasta? 
Może konsekwencje finansowe secesji okażą się katastrofalne w skutkach i budżet z roku na rok zmniejszy się o połowę? Czy będzie Pana stać, by za połowę tegorocznego budżetu utrzymać finansowo miasto kompaktowe na obecnym poziomie?


Czy nadal uważa Pan, że nie warto inwestować w peryferia? Właśnie konstruuje Pan projekt budżetu na kolejny rok. Proszę pamiętać w nim o dzielnicach peryferyjnych, ale tak naprawdę, nie iluzorycznie. Świadomość mieszkańców w zakresie kontroli obywatelskiej rośnie, puste slogany i wymówki już nie są dla nikogo wiarygodne.

Czytelnik... z peryferiów”.


Renata R. Kluczna

Komentarze (4)

22 listopada 2016

Jakieś pie....na poziomie wiedzy z jakiegoś szkolenia .Co ten człowiek we o urbanistyce, współczesnym miescie ,jego potrzebach .Do tego trzeba wykształconych i doświadczonych ludzi na kluczowych stanowiskach w mieście. Kuklą się tego nie załatwi.Poza tym to są cholerne lenie którym nie chce się pracować i składać wniosków pomocowych. Populizm i bajki dla "ciemnego" ludu pozwalają od 6 lat rządzić miastem a jeszcze przecież cukierki na ulicy na dzień kobiet. Częstochowianie wstyd!!!!!


18 listopada 2016

Matyjaszczyk już "zasiedlił" centrum Częstochowy marketami,to teraz przyjdzie czas na peryferie. Czerwone buraki mają w dupie rozwój miasta,a tym bardziej peryferii. Dla nich liczy się tylko kasa - bajki o województwie,bajki o uniwersytecie,bajki o inwestorach i miejscach pracy,przecież to nic nie kosztuje,a ciemny lud łyknie i uwierzy.Uwierzyli i wybrali na drugą kadencje Krzyśka karierowicza od bajek.


18 listopada 2016

Polecam wywiad Matyjaszczyka z 2011 roku www.tygodnikprzeglad.pl/mam-duzy-kredyt-zaufania/


17 listopada 2016

Wiocha rządzi, wiocha ma. Oczekiwanie od Matyjaszczyka rozumu, w tym dalekowzroczności, to jak oczekiwanie na deszcz na Sacharze . Rządzą lewusy (SLD-PO-PIS) "jak umiom", a miasto stacza się na pozycje prowincjonalnej miachowsi bez perspektyw i znaczenia.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama