7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

19 października 2016

ZPP: O wolności i nie tylko (część 6)

7 dni
Bieżącą polityką i mediami rządzą różne spory ideologiczne. Gdyby się zastanowić, ich realny, praktyczny wpływ na nasze życie jest żaden. Bo z jakim prawdopodobieństwem Ty Czytelniczko będziesz podejmowała realną decyzję o np. aborcji? Ano właśnie z prawdopodobieństwem około 0,01 %. Mimo tak nierealnego dla przeciętnego Polaka wydarzenia, budzi on skrajne emocje wśród dyskutantów. 

Tak to już widać mamy, że łatwiej nam być za, a nawet przeciw w tematach zero-jedynkowych. Tą metodą, żeby zastosować bezpieczne porównanie, jedni są kibicami Cracovii inni Wisły. Nie jest ważne, że mieszkają w jednym bloku, a oba stadiony dzieli kilkaset metrów odległości. Dla swoich klubów czasem dają się (dosłownie) zabić. 
Obserwuję te emocje bez cienia własnych, ale tylko do pewnego momentu. Jaki to moment? Ano taki, kiedy wolność innych ludzi nie ingeruje w moją wolność i moją kieszeń. Bo Twoja wolność kończy się na czubku mojego nosa. Właśnie z takim bezpośrednim naruszeniem wolności mieliśmy do czynienia w czasie poniedziałkowego „czarnego protestu”. W tym przypadku było to naruszenie ze strony jednych Obywateli wobec drugich. Protest miałby sens, gdyby podjęto jakieś decyzje. Miałby sens po pracy, bo dotyczy spraw niepracowniczych. A tu ze względów ideologicznych część pracowników przerwała pracę. Jak donoszą media w kilku szpitalach nie wykonano zaplanowanych operacji, a w kilku urzędach nie dało się załatwić spraw. Nie szukając daleko w naszym urzędzie też były przestoje.
Nie wypowiadam się na temat wątków ideologicznych. Dla mnie taka sytuacja jest kolejnym, w zasadzie ostatecznym dowodem na tezę: co państwowe, samorządowe to gorsze! Bo takie działanie można sobie wyobrazić wyłącznie wśród urzędników i etatowych funkcjonariuszy państwa lub instytucji od niego zależnych. Bo TYLKO w budżetówce nie ma żadnej korelacji między jakością pracy, poziomem usług, a pensją. Tylko tak możemy gardzić konsumentem, bo i tak pensja, premia, 13-tka itd. będą. W NORMALNEJ gospodarce w pracy ludzie rozmawiają o... pracy! Nie bardzo mają czas na kretyńską „politykę”.  Nie bardzo wiedzą, kto na kogo głosuje, bo to nie ma żadnego znaczenia i powiązania z jakością pracy. W normalnej gospodarce wszyscy cieszą się, że dobrą pracę mają, że są zamówienia, że ich Klienci są zadowoleni. W gospodarce nienormalnej jest dokładnie odwrotnie. 

Tym bieżącym odniesieniem przejdę do drugiego, nie mniej bieżącego i ważnego. Ostatnio władza oznajmiła, że zajmie się... produkcją. Tak władza będzie produkować mieszkania, czytaj budować. Oczywiście nie bezpośrednio, ale na jedno wychodzi. Tu mamy sytuację klasyczną, władza poszerza swoje działania na nowe obszary. 
Normalnie władza winna zajmować się tym, do czego jest powołana, czyli:
- obroną kraju, bezpieczeństwem, sądami, korupcją, w końcu budową dróg, wodociągów (tych sami nie zbudujemy). Ale produkcja, usługi, handel to domena Obywateli. Wszystko oczywiście przy założeniu, że budujemy normalność, a nie socjalizm czy jego inne mutacje, jak komunizm itp. czy inne odmiany dewiacji. Tak się statystycznie składa, że tam, gdzie władza zajmuje się gospodarką bezpośrednio, jest podobnie, jak w pierwszym przykładzie, czyli prawdopodobieństwo, że władza zrobi COKOLWIEK taniej, szybciej, lepiej od SWOICH Obywateli jest równe 0,01 %.
Tak będzie na pewno i teraz. Mieszkania zbudowane przez Władzę będę równocześnie:
- najprawdopodobniej droższe (ze 2 razy), zbudowane wolniej i w gorszej jakości, niż takie same budowane przez Nas. To przyszłe zdarzenia, ale pewne. Nawet nie mam ochoty pisać dlaczego, bo jest tak oczywiste jak 2+2. Dopłata będzie z naszych kieszeni, na dotowane mieszkania załapie się Królik i jego znajomi itd...
Wszystkie takie przypadki mają wspólny, ekonomiczny mianownik. Tak jak za niepracujący, państwowy szpital,  jak i za dwa razy droższe mieszkanie zapłacimy My: Ty Czytelniku, ja, ta Pani... Ile takich nieprzewidzianych rachunków przyjdzie nam jeszcze zapłacić?
Moją zadumę, a może już tylko zniechęcenie wywołuje fakt, że coraz mniej osób umie zauważyć oczywiste korelacje, zależności, ciągi przyczynowo-skutkowe między działaniem, a jego skutkami. Mam wrażenie, że spora część rosnącego wokół nas nowego pokolenia, nie widzi żadnej korelacji między czymkolwiek, że to pokolenie oczekujące jednego: praw, przywilejów, opieki, dotacji, bo przecież im się należy. A obowiązki? Te nastroje wyczuwa wszelaka władza. Więc obiecuje, daje, dotuje. Skutki będą opłakane, no ale dopiero za jakieś 10 lat. Czyli nigdy.  
Przyznam, że mam to szczęście, że mogę ciągle pracować z tą częścią młodego pokolenia, które chce się uczyć, wie co to wolność, normalność. Niech tak zostanie jak najdłużej.


Marek Domagała

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama