7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

12 października 2016

Czy Michalski wysadzi z siodła Giżyńskiego?

Czy Michalski wysadzi z siodła Giżyńskiego?

7 dni
W częstochowskiej polityce tej jesieni zapowiadają się spore tarcia, które mogą całkowicie przeobrazić układ sił na prawej stronie naszej sceny politycznej, a tym samym wpłynąć na wynik wyborów samorządowych w 2018 r. Z informacji, które udało się zdobyć naszej redakcji wynika, że w listopadzie tego roku w Prawie i Sprawiedliwości mają odbędą się wybory władz regionu częstochowskiego. Niezorientowani mogliby pomyśleć, że kolejna kadencja na stanowisku szefa regionu przypadnie wieloletniemu baronowi tej partii, posłowi Szymonowi Giżyńskiemu. Jak jednak się okazuje, sytuacja nie jest wcale tak pewna, jakby chciał Giżyński, a reelekcja na kolejną kadencję stoi pod znakiem zapytania.

Od kilku miesięcy, w częstochowskich strukturach PiS-u narasta bunt wobec Giżyńskiego. Część środowiska, w szczególności młodych członków PiS-u ma dość sytuacji, która ma miejsce od wielu lat. Nie mogą zaakceptować powiązań, które łączą Giżyńskiego i jego otoczenie, z SLD-owskim prezydentem Krzysztofem Matyjaszczykiem i jego ekipą. Sprawa zatrudnienia syna lidera PiS w miejskiej spółce CzPK, to tylko wierzchołek góry lodowej. Młodzi działacze partii są zniesmaczeni i gotowi do zmian, gdyż do wyborów samorządowych pozostały już tylko dwa lata. Dalsze trwanie w obecnym układzie, może wyłącznie zapewnić Matyjaszczykowi reelekcję na trzecią kadencję.

- Na początku tego roku pomiędzy posłem Giżyńskim a szefem młodzieżówki Jakubem Michalskim doszło do ostrej wymiany zdań. Michalski zarzucił Giżyńskiemu, uwikłanie PiS-u w brudne układy z postkomunistami i Matyjaszczykiem, co w efekcie może zakończyć się klęską w wyborach samorządowych w 2018 r. Zresztą nietrudno dojść do takiego wniosku, wystarczy prześledzić głosowania na sesjach Rady Miasta czy też zatrudnienie w miejskich spółkach, odkąd prezydentem jest Matyjaszczyk. Jednak wcześniej nikt z bliskiego otoczenia Giżyńskiego nie odważył się wygarnąć mu tego prosto w twarz. Po rozmowie z Michalskim poseł był w potężnym szoku - powiedział naszej redakcji jeden z bliskich współpracowników Giżyńskiego.

Od tamtej pory obaj panowie są w ostrym konflikcie. 
Sytuacja zapowiada się całkiem interesująco, gdyż Michalski nie jest szarym członkiem PiS-u. Dopiero co startował w wyborach do Sejmu zdobywając prawie 4500 głosów, od lat kieruje młodzieżówką i jest przewodniczącym jednej z Rad Dzielnic w naszym mieście. Do dziś wiele osób pamięta rozmach jego kampanii, a jednocześnie hasło „W końcu zmiana", które wielu odczytywało jako chęć zmian nie tylko w Polsce, ale i Częstochowie oraz koniec cichej współpracy posła Giżyńskiego z Matyjaszczykiem i SLD.

Zdaniem kilku naszych rozmówców, kampania parlamentarna Michalskiego wzbudziła w Giżyńskim i jego najbliższym otoczeniu poczucie zagrożenia, wynikające z wyrastającej konkurencji. Dlatego też w odczuciu zwolenników Michalskiego postanowiono z nim się rozprawić.

- Mówiłem Michalskiemu, żeby nie wychylał się z mocną kampanią, bo tego mu nie wybaczą. Mógł powiesić parę plakatów jak ja, ale jak widać on miał o wiele większe ambicje. Sprawy poszły nie po myśli Szymona, a dziś Michalski może sporo zamieszać - powiedział nasz rozmówca.

Jak się jednak okazuje, próba pacyfikacji Michalskiego zakończyła się fiaskiem. Wystarczy prześledzić jego działalność z ostatnich tygodni, aby przekonać się o jego sporej politycznej aktywności. We wrześniu wziął udział w programie telewizyjnym „Młodzież kontra” oraz uczestniczył w kilku partyjnych eventach w innych miastach, gdzie zresztą miał podobno mówić na temat sytuacji w Częstochowie.  

Z tego co udało nam się ustalić, w ostatnich dniach Michalski przebywał kilka dni w Warszawie, a tam spotkał się z jednym z warszawskich posłów PiS-u z bliskiego otoczenia prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Jak głosi plotka, jest zdeterminowany, aby zmienić sytuację w Częstochowie. 

Krytyczni działacze przypominają, że już raz Giżyński został zawieszony w PiS. Była to kara za współpracę z lewicą w odwołaniu prezydenta Częstochowy Tadeusza Wrony w czasie referendum w 2009 r. 

Zdaniem części naszych rozmówców, listopadowe wybory mogą okazać się sporą niespodzianką, a pewna era w częstochowskim „Prawie i Sprawiedliwości” dobiegnie końca, bo zbyt wiele nieetycznych sytuacji miało miejsce przez ostatnich sześć lat.

Zbuntowanym członkom PiS pozostaje uzbroić się w cierpliwość. Głęboko wierząc, że tej jesieni nastąpi oczekiwana przez nich „dobra zmiana”.


Kamil Piotrowicz

Komentarze (9)

17 października 2016

Pisdzielstwo to choroba genetyczna - bolszewia spotęgowana. Tak jak nieszczęściem Polski jest mściwy karzeł, tak nieszczęściem Czewy jest gruby, ale cwany ignorant. Sitwa i osobiste korzyści to jedyny cel zarówno pisdzielstwa i czarnej mafii, jak też SLD i PO...


17 października 2016

Koniec koscielno komunistycznego układu. Do dzieła Michalski


15 października 2016

Giżyński kręci lody z SLD i Matyjaszczykiem od 2010 roku.


13 października 2016

Brawo panie Michalski,popieram krytykę,Giżyński potrafi zadbać o własne interesy i swojej rodziny.


13 października 2016

No to Michalski przegrał wszystkie karty ! Tatuś mi kiedyś powiedział: "Przeciwko szefowi się nigdy nie występuje, zapamiętaj sobie córeczko na całe życie"! Mój komentarz do tego artykułu - jeśli "7dni" pisze prawdę jest taki:..."ogon pragnie merdać psem !"...


12 października 2016

Jakub i Szymon - ale porównanie.


12 października 2016

Tak się zachowuje osoba, która chciała zostać prezesem spółki skarbu Państwa....urażone ambicje, nieładnie panie pedagogu:(


12 października 2016

Kolejna ustawka gizynskiego to bedzie kolejny pionek w tej grze ... Kazdy kto zna ich wie ze Michakski robi wszystko co mowi guru


12 października 2016

Trzeba naprawdę być neptkiem politycznym ,żeby coś takiego napisać. A kto to jest Michalski


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama