7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

14 września 2016

Pociąg do „kariery”

7 dni
Jeszcze kilka miesięcy temu lokalny PiS krytykował postkomunistów, którzy rządzą Częstochową od 2010 roku, za rozdawanie „konfitur” w miejskich podmiotach. Niejeden prawicowy polityk chłostał słowem spadkobierców słusznie minionej epoki za dyletanctwo i partyjniactwo przy obsadzaniu znaczących w mieście stanowisk. 
Po krajowym zwycięstwie partii Jarosława Kaczyńskiego przyszedł czas na dobre zmiany. Teraz za rozdawanie stołków w lokalnych instytucjach podległych rządowi bądź wojewodzie, zabrały się częstochowskie elity PiS.
Karierę zawodową w budżetówce najłatwiej więc w Częstochowie zrobić będąc członkiem Sojuszu Lewicy Demokratycznej bądź Prawa i Sprawiedliwości – bez różnicy.

Aparat partyjny jest solidarny
To, że lewica dba o swoich – wiadomo nie od dziś. Jeśli dochodzi do roszad personalnych, to nigdy ze stratą dla lojalnego działacza partii. Młody częstochowianin, który zamierza związać swoje życie zawodowe z budżetówką, wzór winien czerpać z Anny Potrzebowskiej. Od chwili, gdy w fotelu prezydenta zasiadł Krzysztof Matyjaszczyk (SLD) pani Anna pięła się coraz wyżej po szczeblach urzędniczej kariery. W magistracie pojawiła się jako osobista asystentka prezydenta, by za moment objąć stanowisko kierownika jego kancelarii. Potem już było tylko lepiej – została p.o. zastępcy dyrektora generalnego Urzędu Miasta Częstochowy. To jednak przeszłość. Obecnie Anna Potrzebowska jest wiceprezesem spółki miejskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Od lat (odkąd Częstochową rządzi lewica) stery spółki dzierży Marcin Kozak, który w poprzedniej kadencji samorządu podpierał się Pawłem Szczeszkiem (w randze wiceprezesa), kojarzonym z lokalnym PiS. Z powodu zawiłości politycznych Szczeszek musiał opuścić szeregi ARR-u i przez wiele miesięcy tułał się bez pracy. Obecnie nie ma jednak powodów do narzekań, gdyż przydzielono mu prezesurę w Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej S.A. w Jastrzębiu-Zdroju.  
Prezes ARR Marcin Kozak, choć dłuższy czas zarządzał częstochowską spółką samodzielnie, dziś władzą dzieli się z Anną Potrzebowską.

Na znacznie większy awans mógł liczyć baron SLD, szef częstochowskich i wojewódzkich struktur Sojuszu –  Marek Balt. Po sromotnej porażce jego partii w wyborach parlamentach (SLD nie ma ani posłów ani senatorów) były już poseł został bez pracy. Miękkie lądowanie zafundował mu kolega partyjny, prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk (SLD). Zresztą prezydent jest w partii podwładnym Balta. Gdy na tego ostatniego przyszły ciężkie czasy, znalazło się dla niego miejsce w Częstochowskim Przedsiębiorstwie Komunalnym, które zarządza miejskim wysypiskiem śmieci. Balt został tam doradcą zarządu. Nie minęło kilka miesięcy, jak nazwisko Balta pojawiło się jeszcze w innej spółce – w Górnośląskim Przedsiębiorstwie Wodociągów S.A. w Katowicach, w której pełni funkcję wiceprezesa zarządu ds. operacyjnych.

Lewica nie tylko pamięta o „starych” działaczach. Od czasu do czasu pojawiają się nowe twarze. Nie tak dawno prezydent Krzysztof Matyjaszczyk (SLD) przyjął do grona swoich doradców Agatę Górkę, której zadaniem jest wspieranie lokalnej przedsiębiorczości (łał). Ma podobno doradzać prezydentowi Częstochowy w sprawie tworzenia jakichś klastrów i szeroko rozumianego rozwoju rodzimego biznesu. W przygotowanie tego projektu mocno – swego czasu – była zaangażowana Wanda Kukla, obecnie sekretarz miasta Częstochowy. Może to nieco niezręczne, ale Agata Górka z domu Kukla, wdraża projekt, którego promotorką była Wanda Kukla. Obie panie są ze sobą bardzo blisko spokrewnione.

Platforma też ciągnie
Jak daleko można zajść dopasowując się do politycznych układanek, najlepiej wiedzą działacze lokalnej Platformy Obywatelskiej. Zawarta w 2014 roku koalicja między SLD i PO zaowocowała awansem Krzysztofa Łozińskiego (PO) na stanowisko wiceprezydenta Częstochowy. Sprawa nieco się dla niego skomplikowała po tym, gdy Andrzej Szewiński (wcześniej senator PO) poniósł haniebną klęskę w wyborach samorządowych, a potem parlamentarnych. Szewiński po prostu został bez pracy. Tytuł senatora zobowiązuje, więc syn znanej lekkoatletki Ireny Szewińskiej „wygryzł” z magistratu kolegę partyjnego Krzysztofa Łozińskiego. Andrzej Szewiński został wiceprezydentem, a Łoziński trafił do MPK, jako dyrektor do spraw rozwoju.

Bez mała każdy działacz Platformy lub członek jego rodziny, jest zatrudniony przez służby lewicowego prezydenta Częstochowy. Politycy PO, ci którzy muszą wypełniać oświadczenia majątkowe, najczęściej nie podają miejsca zatrudnienia, zapewne ze wstydu... przed swoimi wyborcami.
Radna miasta Częstochowy Barbara Gieroń (PO) nie wzgardziła stanowiskiem w miejskiej spółce CzPK, podobnie jak Bartłomiej Sabat (PO), który w CzPK zasiada w fotelu wiceprezesa.
Wymieniać by można długo....
Marta Salwierak (PO), radna sejmiku województwa śląskiego pracuje w częstochowskiej spółce miejskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.
KOREKTA. Marta Salwierak nie pracuje już w spółce miejskiej ARR, a w prywatnym sektorze, w branży informatycznej.
A tak swoją drogą, pracownicy budżetówki, a do tego jeszcze politycy, rzadko przechodzą do sektora prywatnego, który wymaga od zatrudnionego większego zaangażowania, a przede wszystkim kwalifikacji.

Będzie prawie sprawiedliwie
Czym lokalni działacze PiS różnią się od postkomunistów, których jeszcze kilka miesięcy temu opluwali za kolesiostwo przy rozdzielaniu stołków?

W styczniu 2016 roku niesmak odczuli wszyscy, dla których partia Jarosława Kaczyńskiego jawiła się, jako ostra lokalna opozycja wobec rządzącej w Częstochowie lewicy. 
Łukasz Giżyński, syn posła Szymona Giżyńskiego (PiS), dostał od „czerwonych” etat specjalisty do spraw edukacji w miejskiej spółce CzPK, zarządzającej wysypiskiem śmieci. Wygląda na to, że lider lokalnych struktur prawicy, tak silnie oddziałuje na lewicowych przeciwników politycznych, że ci chętnie zatrudnili syna posła w miejskim podmiocie. Niestety, Łukasz Giżyński długo w CzPK miejsca nie zagrzał z powodu... pewnych spraw delikatnej natury. Syn lidera lokalnych struktur PiS figuruje w stopce redakcyjnej, jednej z częstochowskich gazet, teoretycznie pisowskiej, która przez lata nie gardziła jednak pieniędzmi od SLD-owskiego prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka. A może nic to nie znaczy...? 
Łukasz Giżyński najwyraźniej nie jest zainteresowany pracą „w rodzinnym biznesie wydawniczym” ramię w ramię z mamą – redaktor naczelną tegoż periodyku i tatą (posłem) – jednym z udziałowców gazety. Wybrał, zresztą wiele lat wcześniej, inną drogę kariery. W ostatnich wyborach samorządowych bezskutecznie kandydował do rady miasta Częstochowy, a w latach 2011-2015 był przewodniczącym rady dzielnicy Grabówka. Zawodowo przewinął się przez kilka miejskich podmiotów: CzPK, ZGM TBS, Oczyszczalnię Ścieków Wartę, by ostatecznie trafić do spółki Skarbu Państwa Regionalnego Funduszu Gospodarczego w Częstochowie. Stało się to za sprawą roszad personalnych w spółkach zależnych od rządu, także w RFG, po tym gdy PiS przejął władzę w kraju. Notabene w RFG też zmienił się zarząd. Prezesem został Mirosław Matyszczak, mąż Grażyny Matyszczak – prawej ręki posła PiS Szymona Giżyńskiego i asystentki krajowej europosła Zbigniewa Kuźmiuka (PiS) z okręgu mazowieckiego. Natomiast wiceprezesem jest Artur Sokołowski, miejski radny klubu Prawa i Sprawiedliwości.

Na tym nie koniec „dobrych zmian” w wykonaniu lokalnych działaczy PiS. W odstawkę poszło kierownictwo Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Częstochowie. W miejsce Stanisława Gmitruka (PSL) wszedł protegowany PiS Konrad Jarzyński. Nieoficjalne źródła podają, że zastępca dyrektora ARiMR Marek Dziubek (były doradca polityczny Szymona Giżyńskiego) szykowany jest na szefa Śląskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Ma on zastąpić Grzegorza Boskiego, kojarzonego z PSL-em. Fotel wicedyrektora ARiMR po Dziubku ma podobno przypaść Tomaszowi Matyszczakowi, synowi Grażyny i Mirosława Matyszczaków (dyrektorki biura posła Giżyńskiego i asystentki europosła Kuźmiuka oraz prezesa RFG). 

Czy naprawdę wszystkie partie polityczne nie potrafią zachować umiaru? Czy muszą, bezczelnie rąbać tort budżetowy, gdy dorwą się do jakiejkolwiek władzy w kraju czy lokalnie? Każdy polityk ma przed wyborami gębę pełną frazesów. Po zwycięstwie już nie liczy się wykształcenie, wiedza, doświadczenie. Nieważne czy z konkursu czy z nominacji – stanowiska zajmują znajomi królika.


Renata R. Kluczna

Komentarze (9)

17 października 2016

Zwyczajni, pospolici qurviarze...


27 września 2016

A podobno jeszcze trzecia Kukła siedzi w wydziale finansowym czy księgowym -jak zwał tak zwal... synowa ....


20 września 2016

Czy jestem przystojny ? ...


20 września 2016

Pani Redaktor należy pogratulować impulsu do kariery obecnego wiceprezesa Regionalnego Funduszu Gospodarczego Artura Sokołowskiego, przed wyborami samorządowymi dziennikarza 7 Dni. Pan Sokołowski do wdzięcznych jednak nie należy i ogłoszeń zero !


19 września 2016

To jak za dobrych czasów,w PZPR też byli dyrektorzy po podstawówce lub zawodówce.Swój swojemu oka nie wykole,miał być głupi,bierny ale wierny partii.Teraz mamy kastę polityków,prokuratorów,sędziów,lekarzy,księży i wszelkiej maści uprzywilejowaną swołocz.Nic się nie zmieniło przez te 26 lat,może jest jeszcze gorzej.Tyle w temacie,szkoda nawet pisać o tym śmierdzącym gównie.


18 września 2016

Lista PO jest nie pełna,zabrakło poseł Rozpondek i jej synów. Pominięto też poseł Izabele Leszczyne i jej psiapsiółke z Loterii Paragonowej.


18 września 2016

Trzeba koniecznie zawiadomić o tym bigosie Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Będę w przyszłym tygodniu w Warszawie, odwiedzę w tej sprawie siedzibę PiS przy Nowogrodzkiej.


15 września 2016

...pazerność Kuklów jest równa bezwstydowi tych bab.


14 września 2016

W Częstochowie nie ma PIS jest tylko rodzinna dojna zmiana.Dziwie sie,że Pan Kaczyński nie zrobił z tym koneserem orenżady porządku.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama