7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

06 kwietnia 2016

Janusz Danek znów z dotacjami. Rekordowymi!

Janusz Danek znów z dotacjami. Rekordowymi!

7 dni
34 tysiące złotych – tyle pieniędzy otrzymało w tym roku od prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka (SLD), Stowarzyszenie Speedway Fan Club. To najwyższa w historii dotacja dla tej organizacji, której prezesem jest były miejski radny Janusz Danek (SLD). Sam prezes otrzymał też nagrodę pieniężną od sldowskiego prezydenta. Bo kto by się przejmował tym, że w poprzednich latach Janusz Danek rozliczał publiczne pieniądze lewymi fakturami, nieistniejącej firmy z nieistniejącej w Częstochowie ulicy Jarzynowej...

Afera „fakturowa”
Janusz Danek to główny bohater głośnej w Częstochowie afery „fakturowej” z ulicy Jarzynowej. W 2014 roku wyszło na jaw, że Stowarzyszenie Speedway Fan Club, którego prezesem jest były radny SLD, fałszywymi dokumentami rozliczało publiczne pieniądze otrzymane z urzędu miasta m.in. na sportowe szkolenie dzieci i młodzieży.
Radny Danek posłużył się kopiami tych samych faktur do rozliczenia dwóch różnych dotacji za rok 2013. Natomiast trzecią z tego samego roku, chciał rozliczyć sfabrykowaną fakturą na części do rowerów, rzekomo wystawioną przez firmę Kazmet z ul. Jarzynowej 22 w Częstochowie. Sęk w tym, że ani takiej firmy, ani ulicy w naszym mieście nie ma. Ponieważ Danek do rozliczenia dwóch pierwszych dotacji złożył te same faktury, urzędnicy miejscy dali mu czas na poprawienie sprawozdań końcowych. Prezes Danek usunął powielające się dokumenty, a w ich miejsce wstawił kolejne faktury firmy z ul. Jarzynowej. 
W trakcie śledztwa dziennikarskiego prowadzonego przez „7 dni” wyszło na jaw, że stowarzyszenie Danka także we wcześniejszych latach (2011 i 2012) rozliczało się z urzędem miasta dokumentami „kosztowymi” fikcyjnej firmy Kazmet z nieistniejącej w Częstochowie ulicy Jarzynowej. Łączna wartość kwot na lewych fakturach i rachunkach sięgnęła ponad 20 tysięcy złotych.
Sprawa publicznych pieniędzy rozliczanych fałszywymi fakturami trafiła do prokuratury, a w październiku 2015 roku znalazła swój finał w sądzie. Początkowo badali ją śledczy z Częstochowy, ale dochodzenie zostało przeniesione do Lublińca. Skąd taka decyzja? Prokuratura przychyliła się do wniosku osób zawiadamiających o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które wskazały na fakt zasiadania w Komisji Bezpieczeństwa i Porządku dla Miasta Częstochowy obok prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka m.in. prokuratora Tomasz Mielczarka - szefa Prokuratury Rejonowej Częstochowa-Północ, zarazem prowadzącego dochodzenie w sprawie afery „fakturowej” oraz Sławomira Litwina - zastępcy komendanta miejskiego policji, w którego pionie toczyło się śledztwo policyjne w sprawie fałszywych faktur z ul. Jarzynowej.
Janusz Danek usłyszał sześć zarzutów, sąd uznał jego winę, ale postępowanie karne warunkowo umorzył. Częstochowski sąd dał wiarę oskarżonemu, który bronił się, że „lewymi” rachunkami posługiwał się nieświadomie, a pracy społecznej jest bezgranicznie oddany. Prezes Danek został jedynie zobowiązany do zapłaty 3 tys. zł na cele charytatywne, a także do zwrotu części dotacji – niespełna 10 tys. zł, co jak zapewnia urząd miasta - stowarzyszenie zwróciło (do września 2015).

Dotacja w górę
Afera „fakturowa” na tyle nadszarpnęła wizerunek Janusza Danka, że w 2014 roku częstochowianie po raz drugi mu nie zaufali i nie wybrali go na radnego miasta Częstochowy. Ponadto w 2015 Stowarzyszenie Speedway Fan Club nie otrzymało żadnych pieniędzy na sport z urzędu miasta, choć - co ciekawe - o dotacje się ubiegało.
Katusze stowarzyszenia i prezesa nie trwały jednak długo. Od zakończenia postępowań prokuratorskich i sądowych przeciwko Dankowi minęło już pół roku, winy zostały mu darowane i teraz stowarzyszenie znów może cieszyć się miejskimi dotacjami, i to rekordowymi.
Na przełomie lutego i marca 2016 roku Urząd Miasta Częstochowy ogłosił wyniki konkursów, przeznaczonych dla organizacji sportowych. Stowarzyszenie Speedway Fan Club startowało w czterech. Pieniądze dostało na trzy zadania – szkolenie sportowe dzieci i młodzieży (18 tys. zł), udział w zawodach sportowych (15 tys. zł) i przeciwdziałanie alkoholizmowi (1 tys. zł) – dokładnie te same, na które otrzymało dofinansowanie w 2013 roku. Łącznie stowarzyszeniu przyznano 34 tysięcy złotych, co jak pokazują statystyki, jest najwyższą dotacją dla tego stowarzyszenia od 10 lat.

Człowiek prezydenta
Nie jest żadną tajemnicą, że Janusz Danek to człowiek z bliskiego otoczenia prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka. Panowie należą do tej samej partii politycznej – SLD, a kiedy Danek był jeszcze miejskim radnym, to często widywany był u boku prezydenta, szczególnie podczas imprez sportowych. Oczywiście, gdy afera „fakturowa” ujrzała światło dzienne, były już radny SLD musiał usunąć się w cień z życia publicznego.
Teraz powoli wszystko wraca do normy. Stowarzyszenie Speedway Fan Club odrobiło finansowe straty, bo w 2016 roku dostało rekordowe dotacje, a i sam prezes Danek znów jest doceniany. 24 marca w hali sportowej przy ul. Żużlowej odbyła się uroczysta gala, podczas której prezydent uhonorował częstochowskich sportowców, trenerów i działaczy za wybitne osiągnięcia w 2015 roku. Nagrodzono 133 osoby. Wśród nich nie mogło zabraknąć Janusza Danka, który otrzymał od prezydenta Krzysztofa Matyjaszczyka okolicznościową statuetkę i nagrodę pieniężną.
Prezydentowi leży na sercu los Speedway Fan Clubu i nie przechodzi obok niego obojętnie. Przed paroma miesiącami osobiście ugościł w urzędzie miasta całą drużynę częstochowskiego speedrowera, podziękował jej i pogratulował osiągnięć. Z kolei podczas ubiegłorocznej klubowej wigilii stowarzyszenia, przy jednym stole „biesiadowali” m.in. prezes Danek wespół z prezydentem Matyjaszczykiem, wiceprezydentem Stefaniakiem i przewodniczącym Rady Miasta Wolskim.
Nie licząc 2015 roku, Speedway Fan Club nie może narzekać na brak hojności ze strony władz miasta pod rządami Krzysztofa Matyjaszczyka. Do 2011 roku stowarzyszenie dostawało pieniądze niemal wyłącznie na szkolenie młodzieży – maksymalnie 9 tysięcy na ten cel. W 2011 i w latach kolejnych ta kwota „urosła” do pięciocyfrowej. Ponadto stowarzyszenie Danka może teraz liczyć na kilka ładnych dodatkowych tysięcy na udział w zawodach sportowych i przeciwdziałanie alkoholizmowi.

Młodszy brat żużla

Januszowi Dankowi trzeba oddać to, że jest on pasjonatem sportu i dla swojej dyscypliny zrobił wiele. Jako prezes Stowarzyszenia Speedway Fan Club i działającego przy nim klubu Lwy Unimot Częstochowa, wychował speedrowerowych medalistów imprez mistrzowskich. W 2015 roku zawodnicy częstochowskiego klubu przywieźli z Anglii „worek” medali mistrzostw świata. Gwiazdą zespołu jest wychowanek Sparty Wrocław Marcin Szymański (w Lwach od 2014), który na MŚ stanął na najwyższym stopniu podium w rywalizacji par i w drużynie, dokładając do tego jeszcze brąz w zawodach indywidualnych, nie miał też sobie równych w mistrzostwach i pucharze Polski. Drużynowo Lwy zdobyły w poprzednim sezonie srebrny medal ekstraligi. 
Nie umniejszając osiągnięć Lwów Unimot, trzeba dodać, że w speedrowerze o medale jest łatwiej niż chociażby w piłce nożnej, bo jest to dyscyplina niszowa, na szerszą skalę nieznana. Na świecie speedrower zawodowo uprawiany jest w Polsce, Anglii i Australii (tylko tam są rozgrywki ligowe). W naszym kraju istnieje kilkanaście ośrodków speedrowerowych, a w ekstralidze jest 5 drużyn: Ostrów, Częstochowa, Toruń, Leszno, Świętochłowice.

Drużynie częstochowskich Lwów życzymy, by sezon 2016 sportowo był tak samo udany jak poprzedni, władzom Stowarzyszenia Speedway Fan Clubu, by tegoroczne, rekordowe dotacje z urzędu miasta zostały umiejętnie wydatkowane. 
A prezesowi Dankowi... wypadałoby życzyć, by tak jak z pasją i lojalnością angażuje się w działalność sportową, równie uczciwie rozliczał publiczne pieniądze.


Mateusz Strączyński

Komentarze (4)

24 kwietnia 2016

Najlepiej zwalić winę na nieżyjącego. Nieskazanie Danka przez sąd to najzwyklejszy przekręt i efekt nacisków partyjnych. Potwierdzenie nieprawdy i wyłudzenie to przestępstwa. Wyrok sądu nie zmieni takiej właśnie społecznej oceny tych czynów. Ciekawe czy wyłudzone pieniążki zostały zwrócone do kasy miasta? Swoją drogą kompletny brak przyzwoitości. Ta władza nie ma żadnych ograniczeń etycznych. Dlaczego opozycja nie bierze się za takie sprawy? Ano dlatego, że nie ma opozycji. Jest układzik i przyzwolenie na wszystko co robi władza.


11 kwietnia 2016

ciekawe jaki umarły tym razem będzie firmował fakturki


06 kwietnia 2016

w końcu niewinny, winny podobno umarł


06 kwietnia 2016

Pospolici złodzieje dzisiaj w cenie. Sygnał od Matyjaszczyka jasny, kombinuj, a nawet kradnij, ale jesteś nasz - jeszcze ci dołożymy z pieniędzy podatnika.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama