7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

16 grudnia 2015

SPORT: Będzie żużel w Częstochowie

SPORT: Będzie żużel w Częstochowie

7 dni
Po roku banicji, Włókniarz Częstochowa wraca na żużlową mapę Polski! „Lwy” otrzymały bezwarunkową licencję na starty w lidze w 2016 roku.

Nieuchronny upadek
Można się spierać, ale żużel to najpopularniejsza dyscyplina sportu w Częstochowie. Mecze „Lwów” potrafiły regularnie przyciągać na trybuny stadionu przy Olsztyńskiej 10-tysięczną widownię. O taką frekwencję trudno na meczach Rakowa czy AZS-u. Rok 2015 dla częstochowskich fanów „czarnego” sportu był przymusowym odpoczynkiem od żużla. Włókniarz nie otrzymał licencji na starty na żadnym ligowym szczeblu i po piętnastu latach występów w najwyższej klasie rozgrywkowej, zniknął z żużlowej mapy Polski.
Anatomia upadku Włókniarza jest złożona. Jeszcze na początku XXI wieku częstochowski klub należał do ścisłej żużlowej czołówki w kraju. W 2003 r. sięgnął po mistrzostwo, w kolejnych latach raz był wicemistrzem, trzykrotnie w kończył zmagania w Ekstralidze na najniższym stopniu podium i dwa razy był czwarty. Od 2009 roku, który był ostatnim medalowym sezonem Włókniarza, rozpoczął się powolny proces upadku tego zasłużonego klubu.
Mimo że 4 z 5 ostatnich sezonów „Lwy” kończyły w dolnych rejonach tabeli, musząc walczyć o utrzymanie w Ekstralidze, trybuny żużlowej areny w Częstochowie na większości meczów pękały w szwach. Kibice zastanawiali się, jak to jest możliwe, że mimo wysokiej frekwencji, klub popadł w kłopoty finansowe? Podpisywanie bardzo wysokich kontraktów z zawodnikami, przeszacowanie budżetu, niezdrowe układy i w efekcie ogromne długi – to, w największym skrócie, doprowadziło do upadku Włókniarza.

Odbudowa na zdrowych zasadach

Misji odbudowy częstochowskiego żużla podjęło się Stowarzyszenie CKM Włókniarz, na czele z Michałem Świącikiem. W trakcie 2015 r., w którym Włókniarz nie startował w żadnej lidze, starano się, by kibice w Częstochowie nie zapomnieli o żużlu. Organizowano turnieje młodzieżowe, a za największy sukces należy uznać rozegranie na stadionie przy Olsztyńskiej półfinału i finału Ekstraligi. W Częstochowie w roli gospodarza gościnnie wystąpiła Sparta Wrocław, której stadion był w tym czasie modernizowany. Pierwsze spotkanie półfinałowe przyciągnęło na trybuny stadionu Włókniarza 10 tysięcy kibiców. To dobitnie pokazało, że w Częstochowie moda na żużel nie przeminęła.
Nowe władze miały ponad pół roku, by odbudować Włókniarz. Zabiegano o nowych sponsorów, udało się pozyskać na najbliższe trzy lata sponsora tytularnego stadionu – firmę SGP, która już w przeszłości markowała swoją nazwą obiekt przy Olsztyńskiej. Kompletowany jest także skład na sezon 2016. W „biało-zielonych” barwach mają jeździć w przyszłym roku m.in. Nicolai Klindt, Jacob Thorssell, Rafał Trojanowski, Mateusz Borowicz i Andreas Lyager.
W pierwszych dniach grudnia przedstawiciele klubu złożyli w siedzibie Polskiego Związku Motorowego dokumenty licencyjne. W środę PZM przyznał Włókniarzowi licencję bezwarunkową na sezon 2016. Dotyczy ona startów w Polskiej 2. Lidze Żużlowej (trzeci poziom rozgrywkowy), ale włodarze „Lwów” wciąż liczą, że w przyszłym roku Włókniarz będzie występował na zapleczu Ekstraligi.
– Cieszymy się bardzo z uzyskania licencji. Uprawnia nas ona do startów w drugiej lidze, ale jesteśmy także gotowi na pierwszą ligę. Chcemy jednak, żeby w przypadku drugiej ligi ten kształt rozgrywek był inny niż przed rokiem. Jeżeli ma być to liga 4-zespołowa, to trzeba zadać sobie pytanie: „Czy chcemy rozgrywać mecze tylko raz w miesiącu?”. Jestem pełen nadziei, że władze polskiego żużla staną na wysokości zadania i ten kształt rozgrywek w pierwszej, czy też w drugiej lidze, będzie oparty na odpowiedniej liczbie zespołów. Jeżeli tak będzie, to nie ma problemu i możemy startować nawet w drugiej lidze. Musi to być jednak klasa rozgrywkowa, która będzie regularnie przeprowadzać swoje spotkania, a kibice będą mieli okazję do oglądania dwóch meczów co miesiąc na swoim stadionie – mówi na łamach klubowej strony prezes Włókniarza, Michał Świącik.

Czasem trzeba zrobić krok w tył, by potem wykonać dwa kroki do przodu. Miejmy nadzieję, że ta maksyma sprawdzi się w przypadku Włókniarza Częstochowa.


Mateusz Strączyński, fot. M. Dziurkowski

Komentarze (2)

24 grudnia 2015

A kto zapieprzył kasę na żużel w ostatnich latach i doprowadził do jego upadku? Kto ile wyprał kasy? Nie ma winnych? Następni ustawiają się w kolejce po publiczne pieniądze. Jawne złodziejstwo.


23 grudnia 2015

Gratulacje dla Zarządu Włókniarza.Panowie tak trzymać,bez szaleństw. Również gratuluję Panu Redaktorowi,życzę sukcesów.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama