7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

07 grudnia 2015

Biznesowy sukces częstochowianki

Biznesowy sukces częstochowianki

7 dni
Rozmowa z Lilianą Schmitt Kulińską, częstochowianką, Prezes Zarządu firmy Biprotrans Kuliński Sp. z o.o., absolwentką Wydziału Zarządzania Politechniki Częstochowskiej, Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersity of Ilinois, na którym uzyskała tytuł MBA.

– Pani firma została wyróżniona w prestiżowym konkursie ogólnopolskim: Orły Polskiej Przedsiębiorczości. Pani Liliano, jest Pani kobietą sukcesu. Jakie to uczucie?
– Dziękuję bardzo, chociaż nie jestem do końca przekonana, czy jestem już kobietą sukcesu. Mam jeszcze bardzo dużo planów zawodowych, pomysłów nad którymi pracuję i chciałabym zrealizować. To co mi się udało do tej pory jest oczywiście częścią mojej pracy, ale z dnia na dzień rośnie we mnie poczucie, że mam coraz więcej do zrobienia. Musze przyznać, że to super uczucie obserwować ewolucję czegoś, co stworzył od podstaw mój ojciec, Stanisław Kuliński, któremu pamięci dedykuję tę nagrodę. On też został doceniony Orłem, za wkład, jaki włożył w rozwój polskiej przedsiębiorczości.
Na początku trudno mi było przebić się w świecie zdominowanym przez mężczyzn –doświadczonych inżynierów, którzy trochę z niedowierzaniem patrzyli na moje pierwsze poczynania. Mnie jednak zawsze towarzyszy wrodzony optymizm i pracowitość i to dzięki temu zyskałam swoją pozycję. Każdy, kto prowadzi swoją firmę wie, że pracuje się wtedy naprawdę 24 godziny na dobę. Sukces rodzi kolejny sukces, mobilizuje do dalszej pracy i stawiania sobie nowych wyzwań.

– Jest Pani również osobą rodzinną. Proszę powiedzieć, jak Pani godzi pracę na etacie żony i matki, będąc zarazem bizneswoman?
– Wszystko można pogodzić, choć potrzebne jest tu doskonałe zarządzanie czasem. Najważniejsze, by wiedzieć co jest niepotrzebnym złodziejem naszego czasu i to wyeliminować. Poza tym doba ma aż dwadzieścia cztery godziny, a to baaaardzo dużo czasu.

– Jak Pani sobie radzi z zarządzaniem firmą, mieszkając jednocześnie w Wiedniu?

– Biprotrans, to firma, którą zaczęłam kierować, jak zmarł mój tata. To takie moje drugie dziecko, czasem bardzo absorbujące, ale dostarczające mi równie dużo satysfakcji i radości. Jeżeli chodzi o zarządzanie nią, mam wspaniały, doświadczony i godny zaufania zespół pracowników, z którymi łączy mnie swoista gentelman agreement [umowa dżentelmeńska – przyp. red.]. Nie mogę być w firmie codziennie, ale wymiana informacji odbywa się kilkakrotnie w ciągu dnia, a najważniejsze decyzje podejmowane są z moim udziałem. W naszej firmie od wielu lat panowały takie trochę rodzinne relacje. Naszą tradycją jest świętowanie sukcesów firmy, spotkania świąteczne, spotkania podsumowujące mijający rok oraz wspólne obchodzenie naszych rocznic w firmie.

– Wszyscy pracownicy, których pani zatrudnia, pracują na umowę o pracę. W czasach, gdy większość firm unika takich kontraktów i zastępuje je samozatrudnieniem, czy tzw. umowami śmieciowymi, jawi się Pani, jako jedna z ostatnich sprawiedliwych...
– Dla mnie lojalny i zadowolony pracownik jest najważniejszym szczeblem sukcesu firmy. Staram się ich zawsze doceniać i dzielić się z nimi wypracowanym dochodem. Ten model wypracował jeszcze mój Tata, a i ja go kontynuuję. Nie jesteśmy  niewolnikami pędu do cięcia kosztów wynikającego z niepohamowanej pogoni za zyskiem. Poza pieniądzem są też inne wartości. Nasza firma wspiera również kilka fundacji niosących pomoc najbardziej potrzebującym.

– Kobieta i sukces – to budzi wciąż w naszym kraju niedowierzanie, często zazdrość, czy deprecjonowanie zasług. Czy spotkała się Pani z takimi opiniami? Trudno jest być w naszym kraju businesswoman, która odniosła sukces?
– Ależ ja nie jestem nadmuchaną Panią Prezes zamkniętą w niedostępnym gabinecie. Owszem, mam ten swój gabinet, ale najlepiej czuję się wśród ludzi, tak w pracy, jak w życiu prywatnym. Jestem absolutnie normalną kobietą, mającą swoje zainteresowania i pasje.

– Czy ma Pani jakieś większe plany na przyszłość?
– Oczywiście, powinno się dzisiaj myśleć o jutrze. Mam szereg planów, ale w tej chwili ich nie zdradzę, do momentu, kiedy ich nie zrealizuję.

– Czy jest coś, co chciałaby Pani powiedzieć na zakończenie rozmowy?                   
– Tak, chciałabym podziękować tym, dzięki którym firma odnosi sukcesy. Przede wszystkim mojemu Tacie, który tę firmę stworzył, który również ukształtował moją osobowość i który jest moim niedoścignionym wzorem biznesowym. Chciałabym podziękować swojemu wspólnikowi i zastępcy Zbigniewowi Glandzie, który trzyma pieczę nad wszystkimi aspektami technicznymi. Podziękowania należą się również mojemu bratu, Leszkowi Kulińskiemu, który od kilku lat śledząc trendy na rynku, wprowadza elementy nowoczesnego marketingu do naszej firmy.

– Dziękuję bardzo za rozmowę.

 


Rozmawiała Marta Pikor

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama