7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

18 września 2015

Co za dużo, to niezdrowo

7 dni
Zadbałam o to, żebyście w poważnym i dojrzałym wieku nie byli - mówiąc potocznie - grubaskami – mówiła Ewa Kopacz podczas spotkania z uczniami rozpoczynającymi nowy rok szkolny. Co kryje się pod słowami pani premier?

Decyzją rządowej koalicji PO-PSL od 1 września z półek szkolnych sklepików miała zniknąć niezdrowa żywność. I zniknęła. Uczniowie nie kupią już w szkołach chipsów, wysoko słodzonych napojów, wszelkiego rodzaju fast foodów, słowem „śmieciowego” jedzenia. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że – mówiąc językiem młodzieżowym – posłowie pojechali po bandzie. Ze szkolnych sklepików zniknęły bowiem także zwykłe bułki z białego pieczywa, większość jogurtów, a w kanapkach nie może być serka topionego, ketchupu, a nawet soli.

Sklepikarze i dyrektorzy wielu szkół biją na alarm, bo po tych rewolucyjnych zmianach półki szkolnych sklepików świecą pustkami, kolejki do nich na przerwach to już historia, co więcej wkrótce do historii mogą przejść same sklepiki. Daleko szukać nie trzeba. W szkole podstawowej nr 33 na Trzech Wieszczów w Częstochowie sklepik już zlikwidowano.

Rządowy pomysł „sklepikowej rewolucji” nie spodobał się uczniom – To co teraz jest sprzedawane u nas w sklepiku jest dużo droższe, zdrowa żywność kosztuje. Zresztą nie ma nawet co kupić - wcześniej było jedzenie, a teraz? Teraz tylko jakieś owoce i tylko ciemne pieczywo. Wszystko jest takie niedoprawione – usłyszeliśmy od dziewczyn z częstochowskiego technikum Kochanowskiego.

Jako że pomysłowość młodzieży nie zna granic, to uczniowie skrzykują się za pośrednictwem portali społecznościowych i planują zorganizować protest. Planują go na 7 kwietnia 2016 r. Data jest nieprzypadkowa, bo na 7 kwietnia przypada Światowy Dzień Zdrowia. Do specjalnie utworzonego wydarzenia na Facebooku dołączyło już ponad 63 tysiące młodych ludzi!

„Sklepikowej rewolucji” wtórują eksperci z dziedziny żywienia – Szkoła ma pokazywać co jest właściwie, ma wyznaczać kulturę zachowania, ubiór, także kulturę jedzenia, a zdrowe jedzenie jest właściwe. Dziecko może zjeść słodycz czy słodką bułkę, ale nie powinny być one podstawą żywienia – mówi Lidia Krawczyk, częstochowska dietetyk.

Faktem jest, że Polacy tyją na potęgę. Co czwarty Polak jest otyły, ponad połowa ma nadwagę. Polskie dzieci tyją najszybciej na świecie – wynika z badań WOBASZ. W grupie 11-latków polskie dzieci są już najtęższe w Europie – podaje Światowa Organizacja Zdrowia. Coś trzeba było zatem zrobić.

Nie jest też tak, że szkoły nie dbają o zdrowie dzieci. Realizowany jest choćby program „Owoce i warzywa w szkole”, w ramach którego dzieciom uczestniczącym w programie udostępnia się 2-3 razy w tygodniu świeże owoce i warzywa. W poprzednim roku szkolnym skorzystało z niego ponad 50 tysięcy najmłodszych uczniów szkół podstawowych.

Pytanie, czy wprowadzając „rewolucję sklepikową” aby na pewno znaleziono źródło problemu? – Moje dziecko codziennie dostaje do szkoły świeżą, zdrową kanapkę i nie musi kupować jedzenia w sklepikach. Tak jest najzdrowiej – trafnie komentuje jedna z mam.


Mateusz Strączyński

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama