7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

20 grudnia 2010

Ścieżka niezgody

7 dni
Całkiem niedawno pisaliśmy o ścieżce pieszo-rowerowej na odcinku Masłońskie - Żarki Letnisko, publikowaliśmy radosne zdjęcia z otwarcia odcinka. Nikt wówczas nie spodziewał się, że sprawa może otrzeć się o sąd.

Nic nie wskazuje na to, że którakolwiek ze stron sporu wycofa się z walki. Zarząd Dróg Wojewódzkich na swojej stronie internetowej zarzucił Starostwu Powiatowemu w Myszkowie podawanie fałszywych informacji oraz przypisywanie sobie nie swoich zasług. Starostwo nie pozostaje z kolei odpowiada, że zarzuty te są efektem prywatnych porachunków dyrektora ZDW z byłym starostą ??ukaszem Stacherą.
Stanowisko Starostwa Powiatowego
Pracownicy Zarządu Dróg Wojewódzkich w Katowicach wyrazili na swej stronie internetowej zdziwienie po tym, jak na stronie internetowej Starostwa Powiatowego pojawiła się informacja, w której powiat przypisuje sobie wszelkie zasługi w powstaniu ciągu pieszo – rowerowego. Rzecznik Starostwa Powiatowego, Andrzej Kozłowski i jednocześnie autor wpisu twierdzi, że zarzuty ZDW są nieprawdziwe, bowiem takie stwierdzenie w tekście po prostu się nie pojawiło. Ponadto zdaniem Kozłowskiego, ZDW wiedział o otwarciu ścieżki 16 listopada, ale zignorował tę informację. Zdaniem rzecznika Starostwa w Myszkowie oskarżenia ZDW są bezpodstawne, dlatego wystosował on specjalny list do władz województwa śląskiego, w którym zapowiedział wystąpienie Starostwa do sądu, jeśli nie otrzyma przeprosin, a ZDW nie wycofa się z zarzutów.
Stanowisko ZDW
Rzecznik prasowy ZDW w Katowicach Ryszard Pacer potwierdza otrzymanie żądania przeprosin i zapowiedzi ewentualnej sprawy sądowej. Pacer całą sprawę nazywa kuriozalną. Zgodnie z wieloletnią praktyką,  ZDW o wszelkich inwestycjach informuje samodzielnie. W tym przypadku  dyrektor ZDW został telefonicznie poinformowany przez dyrektora Powiatowego Zarządu Dróg w Myszkowie o terminie otwarcia przez starostę powiatowego ścieżki pieszo - rowerowej w Poraju, co trudno nazwać zaproszeniem. Mało tego – to ZDW prowadziło inwestycję, więc tym bardziej „zaproszenie” wydawało się absurdalne. - Zawsze, kiedy coś budujemy, to my zapraszamy na otwarcie wyremontowanego odcinka drogi albo zbudowanego mostu. Widać w Myszkowie panują inne obyczaje – uważa Ryszard Pacer.
Dodaje on również, że inicjatorem budowy ścieżki pieszo – rowerowej pomiędzy Porajem a Żarkami Letnisko był wójt Poraja Marian Szczerbak, nie zaś starosta powiatu. ZDW posiada dokumentację potwierdzającą zasługi Szczerbaka.
Były wójt o sporze
Podczas składania sprawozdania z dwóch kadencji, były już wójt Marian Szczerbak odniósł się również do sprawy otwarcia ścieżki pieszo – rowerowej. W swoim wystąpieniu podkreślił, że największy wkład w budowę ścieżki mieli mieszkańcy. - Oddajmy Bogu co boskie, cesarzowi co cesarskie. Tak naprawdę największy wkład w budowę ścieżki mają mieszkańcy Masłońskiego, którzy najbardziej zabiegali o jej powstanie. Inicjatywa wyszła od nich. My, jako gmina, wykonaliśmy i zapłaciliśmy za dokumentację techniczną. A zabiegi rozpoczął ówczesny radny sejmiku wojewódzkiego Włodzimierz Skalik, którego na sesję do Poraja zaprosił Zbigniew Konieczko. ZDW dostał wszystko niemal „na talerzu”. Pierwszy kosztorys prac opiewał na prawie 17 milionów złotych. Kiedy po przetargu koszty spadły do niespełna 9 milionów, Zarząd Dróg Wojewódzkich zdecydował się na rozpoczęcie inwestycji. Niemniej chwała wszystkim, którzy w jakiś sposób się do niej przyczynili. Pamiętajmy tylko, że inicjatywa wyszła od nas, z gminy – mówił ustępujący wójt.
Na wyjaśnienie sporu przyjdzie nam jeszcze poczekać, bo każda stron twardo broni swojego stanowiska. Najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem wydaje się być spotkanie w sądzie. A wystarczyłoby zwyczajne „przepraszam”.


AK

Komentarze (1)

20 grudnia 2010

Ścieżka dla rowerów i pieszych bezpośrednio przy jezdni o dużym natężeniu ruchu samochodowego. Poroniony pomysł. A nie można było tak jak za Koziegłowami w stronę Myszkowa - za rowem. I nie taką wielką. A tam i bezpieczniej i zdrowiej. A tu tyle trujących spalin bezpośrednio do płuc rowerzystów. Zresztą ta ścieżka jest tak szeroka, że aż za szeroka. Należałoby zawiadomić NIK by sprawdził zasadność budowy po obydwu stronach jezdni tych chodników i wtedy wystąpić do sądu o zwrot do budżetu beztrosko wydanych pieniędzy. Tam przecież nie ma ani tylu pieszych ani tylu rowerzystów, by wyrzucać pieniadze do lasu.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama