7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

14 grudnia 2010

Kobiety w polityce

7 dni
II tura wyborów już za nami. Wyborcy zdecydowali, kto na najbliższe cztery lata zasiądzie w fotelach prezydentów, burmistrzów i wójtów, a kto będzie władzą uchwałodawczą posiadając mandat radnego. Jak w świecie polityki odnajdują się kobiety i w jaki sposób godzą obowiązki zawodowe, rodzinne z działalnością społeczną? Na to pytanie próbują znaleźć odpowiedź nie tylko politycy, ale przede wszystkim same kobiety.

 

Niezależnie od tego co myślą mężczyźni, a może bardziej czego by chcieli, rola kobiety we współczesnym świecie uległa zdecydowanej zmianie. Polki podobnie jak Niemki czy Amerykanki w wielu sprawach życia codziennego doganiają, a nawet prześcigają mężczyzn. Dostrzegły nareszcie, że mogą brać sprawy w swoje ręce. Nie ma to nic wspólnego z feminizmem czy też ruchem wyzwolonych kobiet. XXI wiek wymusza na płci pięknej włączenie się w sfery życia niegdyś zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn.
Polityka jest jedną z takich dziedzin, w której próbują znaleźć się kobiety. W wielu państwach w Europie staje się to standardem: w szwedzkim parlamencie jest 47 proc. kobiet, w Finlandii 42 proc. w Hiszpanii 36 proc. W polskim Sejmie natomiast mamy ich zaledwie 20 proc. Spoglądając na naszą scenę polityczną można wysnuć wniosek, iż niebawem udział procentowy kobiet w polityce znacznie wzrośnie.
Warto je naśladować
Rosnące zaangażowanie kobiet, w tym mężatek i matek, w życie publiczne wiąże się w niewielkim stopniu ze stroną finansową. Dla wielu pań polityka stwarza możliwość realizacji własnych ambicji i pełniejszego uczestniczenia w życiu społecznym. Pojawia się jednak pytanie: jak kobieta ma pogodzić bardzo czasochłonne role - aktywność polityczną, pracę zawodową i życie rodzinne? Dom, opieka nad dziećmi, praca to wszystko wypełnia cały dzień, na politykę już brak czasu. Wszystko jest jednak kwestią organizacji – twierdzi Anna Gajewska kandydatka na radną do sejmiku województwa małopolskiego. - Prowadzę firmę transportową. Obecnie zatrudniam prawie 200 osób. Mój dzień zaczyna się o 5 rano i kończy po 20. Uważam jednak, że mam prawo i powinnam uczestniczyć w życiu politycznym mojego regionu. Oczywiście pogodzenie tych wszystkich obowiązków nie jest proste – mówi Anna Gajewska.
Podobnego zdania jest inna kobieta, która swego czasu wybrała odmienną drogę. - Unikam określenia „kura domowa”, ale prawdą jest, że zajmuję się dziećmi i domem. Od wielu lat nigdzie nie pracuję. Decyzję o zajmowaniu się ogniskiem domowym i wykonywaniem tradycyjnych ról kobiecych podjęłam świadomie i mimo przewartościowania pewnych znaczeń nie uważam za nic złego. Nie oznacza to jednak, że zgadzam się ze stereotypem pasywnej, wycofanej „Matki Polki”. Bierność obywatelska mnie mierzi... – mówi Magdalena Darkowska, kandydatka na radną do sejmiku województwa zachodniopomorskiego.
Ania Zatorska z Lublina kandydowała na radną swojego miasta. Jej zdaniem obecność kobiet w życiu politycznym jest po prostu niezbędna. Dzięki kobiecej wrażliwości, obiektywizmowi i dyplomacji, polityka zmienia oblicze. Pani Ania podjęła decyzję związania się ze sferą publiczną, jako jedynym sposobem na życie – przynajmniej na razie. Nie zamierza być żoną ani matką. Zmianę własnej roli przewiduje dopiero za kilka lat.
Teresa Wolniak ze śląska kandydowała na radną powiatu bielskiego. - Kampania wyborcza była dla mnie bardzo wyczerpująca. Musiałam godzić obowiązki mamy dwuletniej Kasi. Spotkania wyborcze poprzedzałam zawożeniem dziecka do żłobka, a zaangażowaniem w pracę zawodową. Jestem pielęgniarką. Przy roznoszeniu ulotek czy wieszaniu plakatów często towarzyszyła mi córka. Nie było to łatwe, ale absolutnie nie żałuję – stwierdza pani Teresa.
W równie trudnej sytuacji życiowej znalazła się kandydatka do rady powiatu nakielskiego - Natalia Kolesińska-Konkel. Pogodzenie pracy zawodowej jako lekarz, co związane jest z codziennym pokonywaniem ponad 100 km między Nakłem, Szubinem a Bydgoszczą, z promocją własnej osoby przy wyborach, wymagało od pani Natalii szczególnie dużego wysiłku. Kandydatka pracuje bowiem w różnych placówkach służby zdrowia oddalonych od siebie nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Kampania wyborcza zbiegła się w czasie z zaawansowaną ciążą pani Natalii. Praca przy wyborach nie zwalniała kandydatki również z codziennych obowiązków jako matki i żony. Nie bez powodu to właśnie postawa pani Natalii, jej zaangażowanie, wręcz poświęcenie jest powodem do dumy ugrupowania politycznego, który wystawił ją na listę. – Trzeba naprawdę mieć charakter, silne nerwy i zdrowie, by wytrzymać presję i wysiłek fizyczny, które towarzyszą kampanii wyborczej. Natalia Kolesińska-Konkel może być przykładem dla wielu kobiet w Polsce – mówi jeden z działacz społecznych powiatu nakielskiego.

Jak widać wiele kobiet decyduje się na podjęcie wyzwania związanego z aktywnością polityczną. Polityka w dużej mierze to możliwość samorealizacji. A szczęśliwa kobieta to taka, która zna poczucie własnej wartości i domaga się od otoczenia możliwości rozwoju wewnętrznego.
Kobiety w polityce będą i z całą pewnością będzie ich coraz więcej.


Aneta Orleniecka

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama