7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

13 maja 2015

Zapomniany, zaśmiecony Stradom

Zapomniany, zaśmiecony Stradom

7 dni
- Kiedyś chodziliśmy tam na spacery, teraz nie chodzimy, bo musielibyśmy poruszać się slalomem pomiędzy stertami śmieci. Jest nie tylko brudno, ale i strasznie śmierdzi – mówi jeden z mieszkańców dzielnicy Stradom.

Malowniczy, piękny teren u zbiegu ulic Skrzetuskiego i Kmicica dziś służy za dzikie wysypisko śmieci.
- To są jakieś nieużytki, ale wcale nie mały obszar. Trawa, krzaczki, drzewka – świetne miejsce dla lokalnych mieszkańców na weekendowe spacery. Mówiąc szczerze nie wiemy do kogo ta zieleń należy. W pobliżu znajdują się tereny powojskowe, niedaleko jest strzelnica i poligon. Być może i ten zapomniany kawałek ziemi należy do wojska - opowiada zbulwersowany czytelnik.

Najwyraźniej nowa „ustawa śmieciowa”, której zadaniem było właśnie przeciwdziałanie nielegalnym składowiskom śmieci - nie obowiązuje na Stradomiu. Wśród rozrzuconych na całym terenie piramid śmieci można znaleźć między innymi części z warsztatu samochodowego: stare opony, połamane elementy silnika, zardzewiałą karoserię, dziurawe zbiorniki paliwowe. Z bezpłatnego wysypiska najprawdopodobniej korzysta producent plastikowych opakowań, bowiem część odpadów to zużyte elementy wtryskarek. Branża budowlana również nie gardzi nieodpłatnym miejscem na odpady, większość śmieci to gruz budowlany. Wśród zwałów nie brakuje zniszczonego sprzętu AGD: lodówki i pralki. Rodzaj hałd sugeruje, że miejsce odwiedzają chętnie podmioty gospodarcze, bo większość odpadów to śmieci poprodukcyjne, przemysłowe.

- Nikt nie interesuje się tym terenem. Sąsiad kiedyś wezwał Straż Miejską, podobno byli, ale nic się nie zmieniło. My mieszkańcy dzielnicy Stradom pogodziliśmy się już z myślą, że jest to przez władze miasta dzielnica zapomniana. Nie będę wymieniała wszystkich dróg do remontu, bo stron w gazecie by brakło, ale śmieci... Na to nie ma naszego pozwolenia, domagamy się, by miasto zrobiło z tym porządek – informuje mieszkanka dzielnicy.

Mieszkańcy nie są sami
Po pierwsze, mieszkańcy wcale nie są pozbawieni możliwości skutecznej walki z nielegalnym wysypiskiem śmieci. Mają swoich przedstawicieli w Radzie Miasta, których sami przecież wybrali i od nich winni egzekwować załatwienie tej sprawy.
Okręg wyborczy nr 5, w skład którego wchodzi dzielnica Stradom to radni:
Ewelina Balt (SLD)
Barbara Gieroń (PO)
Konrad Głębocki (PiS)
Zbigniew Mizgalski (MCz)
Jerzy Nowakowski (PiS).

Po drugie, za wszelkie niezgodne z prawem działania, a tym jest śmieciowisko,  odpowiada właściciel terenu. Mieszkańcy powinni poinformować magistrat lub Częstochowskie Przedsiębiorstwo Komunalne o zaistniałej sytuacji, co otwiera drogę urzędnikom na uprzątnięcie śmieci, na koszt właściciela gruntu.

- Nie rozumiem, dlaczego wszystko musimy pokazywać palcami, wymuszać od urzędników. To skandal, że nikt tym terenem się nie interesuje, zresztą mieszkańców też mają w nosie – żali się mieszkanka dzielnicy Stradom.


Renata R. Kluczna

Komentarze (1)

14 maja 2015

Dwie sprawy. Śmiecą ludzie - dopiero 150 lat temu zniesiono pańszczyznę, jak widać niektórzy do dzisiaj zachowują się jak kmioty, którym smród i brud w niczym nie przeszkadza. Poza tym nie na swoim porzucają śmieci i inne gó... Po drugie wybraliście sobie państwo piękną reprezentację radnych z partyjnego klucza - samych herosów samorządu lokalnego: Baltową, Gieroniową, Nowakowskiego, Głębockiego... to teraz nie narzekać.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama