7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

13 marca 2015

Byle do góry

Byle do góry

7 dni
Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki doceniła częstochowskiego wspinacza.

– Artur Pierzchniak, zwany powszechnie „Gumą” to postać dobrze znana wśród ludzi gór – mówi Jerzy Natkański, dyrektor Fundacji. – W środowisku alpinistów Guma znany jest z bohaterskiego wyczynu, bo ratując partnera który odpadł od ściany poważnie uszkodził sobie rękę, a mimo tego w dalszym ciągu się wspina i robi wiele dobrego dla Częstochowy i regionu północnej Jury. – Dyrektor Natkański z wielkim podziwem opowiada o częstochowskim alpiniście, który z powodu uszkodzonych potężnym szarpnięciem nerwów boryka się z problemami leczenia i rehabilitacji, a mimo tego wciąż aktywnie działa, organizuje wyprawy, zabezpiecza jurajskie drogi wspinaczkowe i robi to w naszym regionie najaktywniej.

Guma od lat jest ekiperem Polskiego Związki Alpinistycznego. Ekiper to osoba wyposażająca drogi wspinaczkowe w zabezpieczenia. Trzeba cyklicznie sprawdzać stan punktów asekuracyjnych, wymieniać stare punkty na nowe, wiercić dziury w skale, by osadzić w nich specjalne stalowe ringi, czy aluminiowe plakietki. Z ograniczoną sprawnością jednej ręki trudno wisieć na linie i pracować wiertarką, ale pasja Gumy jest silniejsza niż trudności, z którymi się boryka. Co więcej, Guma wciąż odkrywa nowe miejsca i wytycza nowe trasy wspinaczkowe w naszym regionie!

Sam Guma wypowiada się nadzwyczaj skromnie. Jego zdaniem wcale nie robi niczego nadzwyczajnego.
– W zasadzie każdy człowiek gór robi jakieś rzeczy dla środowiska wspinaczkowego. Ja na przykład obiłem setki dróg w rejonie, ale lubię to robić, sprawia mi to frajdę i zamierzam to robić dalej. Stąd moja ciągła obecność na jurajskich skałkach – stwierdza Pierzchniak i dodaje, że pasja prowokuje, żeby się dzielić wrażeniami z innymi, więc nie ma nic dziwnego w tym, że wspinacze często organizują spotkania, pogadanki, czy prelekcje.

– Lubię spotkania z ludźmi i zarażanie ich zamiłowaniem do alpinizmu. Już jako ambasador Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki byłem na festiwalu filmów o tematyce alpinistycznej, prowadziłem też cykl spotkań z miłośnikami turystyki górskiej. Myślę, że już mi się udało trochę rozsławić Fundację, ale jest jeszcze sporo do zrobienia – Guma, który często jest także organizatorem zawodów wspinaczkowych przewiduje, że na tego typu sportowych imprezach uda mu się dotrzeć z informacjami o Fundacji do jeszcze większej ilości osób mogących wspomagać rozwój polskiego alpinizmu. Częstochowski wspinacz cały czas zastanawia się przy tym jak nieść pomoc osobom w potrzebie.

– Fundacja pomaga w najrozmaitszych przypadkach, czasem nawet zupełnie nietypowych – opowiada Artur Pierzchniak. – Przykładem niech będzie konto uruchomione w celu pomocy polskiej turystce, która miała wypadek w Alpach, a nie wykupiła odpowiedniego ubezpieczenia. Kobieta wpadła do szczeliny lodowej. Za akcję ratunkową z użyciem śmigłowca musi zapłacić 90 tys. zł. Chociaż wiele osób zaoferowało jej wsparcie finansowe, to osoba prywatna nie może prowadzić zbiórek. Pomoc organizacji zajmującej się tym była więc nieodzowna.
Guma opowiada, że Fundacja sporo zrobiła właśnie w takich trudnych przypadkach, ale on sam ma jeszcze jeden pożytek z Fundacji. Jest on może mniej wymierny, ale z punktu widzenia naszego rozmówcy najbardziej pomocny.

– Wsparcie Fundacji otwiera wiele drzwi – stwierdza Guma. – Łatwiej jest mi teraz zorganizować imprezę, wynająć salę, dogadać się z gminnym samorządem – wylicza wspinacz jednym tchem. – Ze wsparciem takiego silnego i znanego partnera, jakim jest Fundacja Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki będę z pewnością mógł jeszcze większą rzeszę ludzi zainteresowanych górami zarazić bakcylem alpinizmu – cieszy się częstochowski alpinista.


hubb

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama