7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

19 stycznia 2015

Cztery godziny w cztery lata

7 dni
Od 2010 roku udało się w niektórych sieciach handlowych skrócić czas pracy w Wigilię Bożego Narodzenia i w Sylwestra nawet o cztery godziny.

Tydzień temu pisaliśmy o tym, że nowy rok nie jest wygodny do planowania urlopów i długich weekendów, bo aż cztery dni świąteczne wypadają w niedziele, a dwa w soboty. Chociaż z 13 dniami wolnymi jesteśmy nieco powyżej europejskiej średniej, to wielkie kontrowersje wzbudzają jeszcze dwa dni, które wolne nigdy nie były, ale w które zwyczajowo świętujemy. O skrócenie czasu pracy w te dwa dni walczą związkowcy WZZ „Sierpień 80”. Już w 2010 roku zorganizowali kampanię przed sklepami wielkopowierzchniowymi i upomnieli się o prawa tam pracujących do spędzania Wigilii czy witania Nowego Roku w normalnych godzinach. Mogliśmy wówczas przed marketami poczytać ulotki z apelem: „Nie rób zakupów 24 i 31 grudnia. Tu pracują ludzie, którzy też mają swoje rodziny i chcą z nimi spędzić Święta”.

– Jako pierwsi wyszliśmy z inicjatywą skrócenia czasu pracy sieci handlowych – mówi Patryk Kosela, rzecznik prasowy Komisji Krajowej „Sierpnia 80”. – Pamiętam jak zaraz po maturze, czyli w 2006 roku, pracowałem w supermarkecie. W Wigilię pracowało się do godziny 20, a w Sylwestra jeszcze dłużej. Pracując tak długo nic się nie miało z tych szczególnych dni – opowiada Kosela i tłumaczy, że jeśli sklep zamykany był o godz.18, to pracownik nie kończył wtedy pracy, bo chociaż drzwi się zamyka, to kasjerzy muszą czekać na klientów kupujących wciąż w sklepie, a później się rozliczyć, co trwa. Podobnie pracownice przy ladach chłodniczych muszą po obsłużeniu wszystkich klientów zabezpieczyć świeży towar na czas dni świątecznych, by się nie zepsuł i nie było strat.

Część pracodawców udało się przekonać

– W minionym, 2014 roku, dzięki naszym poprzednim akcjom i ciągłemu nagłaśnianiu tematu oraz w wyniku wielokrotnych rozmów z pracodawcami nie ma już takiego barbarzyństwa i duże sieci handlowe w większości zamykały się o godzinie 14 – cieszy się Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca WZZ „Sierpień 80” w Tesco Polska, ale podkreśla, że w dalszym ciągu nie oznacza to, że pracownicy marketów są od razu wolni. Rozliczenie, zabezpieczenie, posprzątanie i dojazd do domu zajmują średnio nieco poniżej dwóch godzin.
– Pracownicy nie tylko są zmęczeni i nie mają sił na dokańczanie świątecznych potraw, ale w te szczególne wieczory opadają z sił i nie czerpią przyjemności ze wspólnego rodzinnego świętowania – skarży się związkowczyni.

Trzeba też przekonać klientów

Związkowcy mają nadzieję, że ciągle trwające akcje i apele skierowane do klientów centrów handlowych i sklepów wielkopowierzchniowych w dalszym ciągu będą skutkować i przekładać się na spadek liczby klientów po południu, co w konsekwencji podziała i na firmy, które dalej radykalnie ograniczą godziny otwarcia sklepów lub zamkną je w Wigilię i Sylwestra całkowicie.
– Między bajki należy włożyć argumenty różnych osób, które mówią z wyrzutem, że też w tygodniu pracują i przez to nie mają czasu na zakupy, więc muszą to robić w ostatniej chwili. Przecież wiele sklepów czynnych jest 24 godziny na dobę, a przed świętami mamy różne dodatkowe soboty i niedziele handlowe – uważa Jacek Siekierski z międzyzakładowej komisji „Sierpnia 80” skupiającej pracowników Biedronki i Polo Marketu.

Żeby nie marnować jedzenia
Działacze związkowi zwracają także uwagę na często nagłaśniany w mediach fakt masowego wyrzucania po świętach zakupionej żywności. W Częstochowie niedawno nagłaśniał tę kwestię Bank Żywności organizując przedświąteczny marsz przeciwko marnowaniu jedzenia. Niestety związkowcy martwią się, że zaraz po świętach do sklepów przychodzą tłumy ludzi po... nową żywność!
– Naprawdę można się obejść bez zakupów 24 i 31 grudnia. Wystarczy być mądrym oraz zorganizowanym i wszystko zaplanować i wcześniej zrobić sobie listę zakupów. Czy to naprawdę takie trudne? – pyta rzecznik WZZ „Sierpień 80”. – Skoro dzielimy się opłatkiem przy swoim rodzinnym stole, to zadbajmy i o to, by taką możliwość dzielenia się nim przy pełnym rodzinnym gronie mieli pracownicy sieci handlowych. Mamy cały rok, by sprawę przemyśleć, zaplanować zakupy i uniknąć biegania do sklepu na ostatnią chwilę – apeluje Patryk Kosela.


red.

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama