7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

16 stycznia 2015

Czworonożni pasażerowie

7 dni
Jak Państwu obiecaliśmy kilka tygodni temu, wracamy do tematu związanego z psami, ale tym razem w kontekście podróżowania. Ponieważ chcielibyśmy, by nasze miasto było przyjazne dla wszystkich pasażerów – zarówno miłośników zwierząt, jak i tych osób, które za czworonożnymi przyjaciółmi nie przepadają przyjrzymy się dzisiaj przewozowi zwierzaków w częstochowskich tramwajach i autobusach.

W naszym artykule o psach wspominaliśmy, że sąsiedzi właścicieli czworonogów narzekają nie tylko na zachowania agresywne, jak warczenie, szczekanie, czy pokazywanie kłów, ale także na przejawy zbytniego spoufalania się przez psy, a zwłaszcza opieranie łap lub lizanie.

– W tramwaju, czy autobusie jest mało miejsca, pies jest otoczony rozmaitymi pokusami, może interesować się zawartością bagaży innych pasażerów, dlatego zawsze trzymam go bardzo krótko przy nodze i raczej uczę ignorowania ludzi. Często jednak inni pasażerowie sami zaczepiają mojego Atosa i wtedy nie powinni się dziwić, że pies odwzajemnia okazywana mu sympatię – mówi pan Mateusz, właściciel młodego owczarka niemieckiego. Niestety Atos jest skory do zabawy i zawsze żądny pieszczot, więc pan Mateusz nieraz musiał przepraszać innych pasażerów za ślady łap odbite na spodniach czy płaszczach.

– Chociaż uważam, że każdy zaczepia cudzego psa na własną odpowiedzialność, to zawsze mam wyrzuty sumienia gdy Atos poda komuś łapę i upaprze go niemiłosiernie, a zwłaszcza teraz, gdy temperatury są dodatnie i pełno wszędzie błota – dodaje właściciel Atosa.
Pan Mateusz planując jazdę tramwajem, czy autobusem zawsze pamięta o zabraniu ze sobą kagańca, ale opowiada, że zdarzało się, iż przejazd był nieplanowany.

– Miałem duszę na ramieniu, czy nie zostaniemy upomnieni przez kontrolerów, ale na szczęście nie było wtedy kontroli. Planowałem nawet, że wezmę Atosa na ręce, gdyby były jakieś problemy, bo był jeszcze wtedy mały i dużo lżejszy – nasz rozmówca mówi, że takim sposobem przewożą swych pupilków właściciele najmniejszych piesków.

O ten sposób podpytaliśmy w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym, a dokładnie w Sekcji Kontroli Biletowej. Dowiedzieliśmy się, że faktycznie małe pieski, tak zwanych „ras kanapowych” bywają brane przez właścicieli na ręce, czy chowane pod kurtkę, tak, że im tylko nos wystaje Nie chodzi tu jednak o uniknięcie obowiązku założenia psu kagańca, a o uniknięcie kupowania biletu dla psa. Pies bowiem stojący na podłodze pojazdu musi mieć wykupiony bilet (zwykły bilet za 3 zł obowiązujący na terenie miasta), a pies schowany do torebki takiego biletu mieć nie musi. Kontrolerzy natomiast mają prawo wymagać kagańca nawet od takiego „kieszonkowego” psa, jeśli jego zachowanie budziłoby wątpliwości pasażerów.
Przewożenie innych zwierząt w środkach miejskiej komunikacji wymaga najczęściej posiadania specjalnej klatki, czy podróżnego kuferka. Zasady kupowania biletu są takie same, jak dla każdego innego bagażu – jeśli wymiary klatki przekraczają 20 na 40 na 60 cm, to wymaga ona kupienia biletu na bagaż.

Podpytywani przez nas na przystanku tramwajowym przy ul dekabrystów pasażerowie MPK mówią, że w Częstochowie raczej nie ma problemów z przewożonymi psami i innymi zwierzakami. Kilka osób relacjonowało, że czyjś pies interesował się zawartością torby, jedna z zapytanych osób narzekała, że pies w tramwaju leżał przy drzwiach i musiała go przekroczyć, jeden z rozmówców powiedział że był polizany w ucho przez pieseczka z kokardą trzymanego na rękach. Nikt jednak nie powiedział, że to duże uciążliwości i o przygodach z psami nasi rozmówcy opowiadali raczej z uśmiechem.
Okazuje się, że właściciele dużych i groźniejszych psów są niemal zawsze zdyscyplinowani, trzymają psa krótko i mają kagańce. Czasami tylko się zdarza, że psu ten kaganiec dynda na szyi, jednak jeden z rozmówców powiedział, że zawsze wtedy zwraca właścicielowi uwagę na ten detal i nigdy jeszcze nie zdarzyło się, by właściciel tego zwisającego kagańca psu nie założył.
Oczywiście obsługa tramwaju może w takiej sytuacji zwrócić się o pomoc do policji lub straży miejskiej. Za nieprawidłowe zabezpieczenia psa grozi mandat w widełkach od 50 do 500 złotych, ale zazwyczaj kończy się pouczeniem. Dopiero gdy to nie poskutkuje i łamanie przepisów się powtarza, wtedy funkcjonariusze wystawiają coraz wyższe mandaty.

Wygląda więc na to, że Częstochowa jest miastem przyjaznym dla pasażerów miejskiej komunikacji i przewożonych tramwajami i autobusami zwierzaków. Żadnego incydentu związanego z zachowaniem psów nikt z pasażerów nie wspomniał. Największy problem okazuje się stanowić błoto, ale nie jest to problem nadzwyczaj uciążliwy.


hubb

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama