7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

16 stycznia 2015

Czy wiesz jak kichasz?

7 dni
Sezon przeziębieniowy w pełni, więc odgłos „apsik!” pewnie nikogo nie dziwi. Rzadko zastanawiamy się nad tym, jak kichamy i jak robią to inni, bo jest to reakcja odruchowa, których mamy wiele. Jednak jak pokazuje badanie „Jak kichają Polacy?” kichanie może wiele ciekawego o nas powiedzieć. Na przykład połowa Pomorzan deklaruje, że gdy nie są w towarzystwie, ich kichanie jest głośne jak wybuch z armaty (48%), 31% tłumi odgłos kichnięcia, a 14% określa wydawany przez siebie dźwięk jako podobny do kaszlnięcia. Natomiast kichanie w towarzystwie różni się od tego w sytuacjach, gdy nie musimy się kontrolować. Małopolanie w obecności innych osób najczęściej tłumią kichnięcie (35%) lub odchodzą na bok (27%). Częściej też zasłaniają usta dłonią, chociaż będąc sami nie mają tego w zwyczaju (30%).

Czy sposób kichania ma znaczenie w relacjach z ludźmi? O tak!
Chociaż nasze odczucia w sytuacji, gdy ktoś w naszym towarzystwie kicha różnią się w zależności od sposobu, w jaki to robi – przed siebie, w łokieć, w dłoń itp., z badań wynika, że często dominujące są reakcje takie jak niesmak i dezaprobata. Grzegorz Załuski, ekspert od mowy ciała wyjaśnia: - Większość reakcji innych osób na sposób kichania da się odczytać analizując mowę ciała, a szczególnie ekspresje twarzy. Co istotne, niesmak i dezaprobata to odczucia, które są w ten sam sposób okazywane na twarzy. Dla mnie to bardzo pouczający wątek, ponieważ nasza psychika (zachowanie) jest ściśle powiązana z naszą mową ciała. Oznacza to, że często odruchowe ekspresje pociągają za sobą nastawienie, sposób myślenia, a w konsekwencji zachowanie. Na przykład kichając podczas spotkania z potencjalnym pracodawcą zupełnie przypadkowo możemy wywołać u niego negatywne odczucia, a co za tym idzie – wpłynąć na podjęcie niekorzystnej dla nas decyzji. Dzieje się tak, ponieważ dla naszego mózgu nie ma znaczenia np. czy śmiejemy się prawdziwie czy wywołujemy to sztucznie – reakcja mózgu jest taka sama.

Jak powinniśmy kichać? Najzdrowiej nie kichać w ogóle!
Jak podkreśla dr n. med. Piotr Rapiejko, specjalista otolaryngolog kichanie to naturalny i podstawowy obronny odruch naszego organizmu, którego celem jest usunięcie zanieczyszczeń z powierzchni błony śluzowej nosa. Jednak, najlepiej zarówno dla nas jak i naszego otoczenia byłoby, abyśmy nie musieli kichać. Po pierwsze odruch ten zwykle nie zwiastuje niczego dobrego, a po drugie jeśli kichanie towarzyszy infekcji to podczas kichania, w sposób niekontrolowany rozsiewamy wokół nas wirusy i bakterie. Wniosek jest taki, że jeżeli tylko mamy możliwość, lepiej kichaniu zapobiec, czyli nie dopuścić do rozwoju choroby lub leczenie rozpocząć w jej początkowym okresie.
Zdarza się, że inwestujemy w rozwój naszych umiejętności interpersonalnych nie wiedząc nawet, że budowanie relacji można zakłócić tak z pozoru błaha reakcja jak kichnięcie. Wniosek jest podobny, jak w odniesieniu do zdrowia – im rzadziej kichamy, tym lepiej także w kontekście relacji z innymi ludźmi – zarówno tych biznesowych, jak i prywatnych. Jeżeli jednak już kichać musimy, róbmy to zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami społecznymi – dodaje Grzegorz Załuski.

Jak kichać, gdy już musimy?
Fakt, że lepiej nie kichać nie oznacza jednak, że gdy już nam się to zdarza, powinniśmy ten odruch tłumić. Jeżeli stosujemy tę metodę, podobnie jak duża część „wrażliwców”, lepiej zmienić swoje przyzwyczajenia i zaopatrzyć się w chusteczki, w które można kichać bez wyrzutów sumienia. Dlaczego to takie ważne? Powietrze wyrzucane podczas kichania pędzi z prędkością ok. 160 km/h. Wyobraźmy sobie teraz, że wydychane z tak ogromną prędkością powietrze nie znajduje ujścia przez nos lub usta. W takiej sytuacji wzrasta ryzyko, że wraz ze znajdującymi się w nosie i nosogardle drobnoustrojami  wtłoczymy powietrze do trąbki słuchowej, która łączy nos z uchem środkowym oraz do zatok przynosowych. Tłumienie odruchu kichania zwiększa też ryzyko uszkodzenia układu kosteczek słuchowych i błony bębenkowe, pęknięcia drobnych naczyń w obrębie mózgu i oka oraz uszkodzenia pęcherzyków płucnych.

Oczywiście nie każde stłumione kichnięcie musi skończyć się powikłaniami. Przecież nierzadko zdarza nam się tłumić kichanie. Czy warto jednak ryzykować? Co bowiem się stanie z tysiącami drobnoustrojów, które razem z powietrzem zostaną wtłoczone do naszego ucha i zatok? Wniosek? Zamiast tłumić kichnięcie lepiej leczyć infekcje już we czesnym stadium. Wszak „katar leczony i nieleczony trwa 7 dni”, ale ten nieleczony jest odpowiedzialny za wiele powikłań. Nie możemy też zapomnieć o otoczeniu, któremu przekazujemy tysiące zarazków podczas jednego kichnięcia.

Apsik!, czyli chyba „łapie mnie” przeziębienie
Często trudno jest określić moment, w którym „łapiemy” przeziębienie, ale wzmożone kichanie to już pewien sygnał, że nasz organizm broni się przed infekcją. Mając na uwadze zarówno zdrowotne, jak i społeczne aspekty związane z kichaniem lepiej zacząć kurować się odpowiednio wcześnie. I pamiętajmy oczywiście o częstym myciu rąk – podpowiada dr Rapiejko.


red.

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama