7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

14 stycznia 2015

Kto sięgnie po władzę w częstochowskim PiS-ie?

7 dni
Od kilku tygodni lokalne struktury Prawa i Sprawiedliwości kierowane są przez pełnomocników, a nie przez prezesów zarządu. Władze regionów wybierane są co 2 lata, ostatnie wybory były w 2012 roku. Nowi szefowie struktur lokalnych powinni być powołani w 2014 roku, jednak z uwagi na wybory samorządowe termin został przesunięty na początek 2015 roku. Według nieoficjalnych informacji, wewnętrzne wybory w PiS zakończyć się mają w pierwszym kwartale tego roku.

Czy w częstochowskich strukturach PiS-u nastąpią zmiany? Od wielu lat niepodzielnie naszym okręgiem (nr 28) rządził Szymon Giżyński, również poseł PiS-u ziemi częstochowskiej. Wyjątkowo w tym roku jego pozycja nie jest tak pewna, a to za sprawą poruszenia wśród części członków, którzy domagają się rozliczenia Giżyńskiego za przegraną w wyborach na prezydenta Częstochowy. Z kandydatem Prawa i Sprawiedliwości Arturem Warzochą rozprawił się kandydat SLD Krzysztof Matyjaszczyk. Nieoficjalnie Sojusz przyznaje, że z chwilą wystawienia przez PiS Warzochy, Matyjaszczyk zwycięstwo miał już w kieszeni, nazywając tego pierwszego „wiecznym przegranym”. Niektórzy członkowie PiS-u zarzucają Giżyńskiemu, że to za jego sprawą posłanka Jadwiga Wiśniewska nawet nie była brana pod uwagę, jako kandydatka na prezydenta Częstochowy, choć – zdaniem wielu – miałaby ogromne szanse. Ponoć poseł wolał, by Wiśniewska udzielała w Brukseli bardziej niż w Częstochowie, na jego podwórku. Wprawdzie to właśnie za rządów Giżyńskiego PiS wprowadził do rady miasta aż 10 radnych, co jest spektakularnym wyczynem, nie mniej jednak układ sił politycznych w radzie nie daje przewagi radnym PiS-u podczas głosowań. Mogliśmy się o tym przekonać przy wyborze przewodniczącego rady. Pozorne więc zwycięstwo PiS-u powinno zepchnąć partię Kaczyńskiego do roli tak zwanej twardej opozycji, którą Giżyński wyraźnie być nie chce. Dodatkowe frustracje i niezadowolenie prawej strony, budzą posunięcia rządzącego SLD. Na dzień dzisiejszy spora grupa sympatyków PiS straciła pracę w jednostkach miejskich. Ludzie Prawa i Sprawiedliwości wytykają szefowi okręgu, że nie potrafił ich obronić, ani też nie chce kategorycznie wystąpić przeciwko Sojuszowi i lewicowej PO. 

Kto może konkurować z Giżyńskim o władzę w lokalnym PiS-ie? Giełda nazwisk już krąży, co zapewne spędza sen z powiek posłowi Giżyńskiemu. Nie należy też zapominać o cieniach niedawnej koalicji: Konradzie Głębockim i Tadeuszu Wronie, którzy aż palą się do kandydowania w wyborach listopadowych (2015) z list PiS-u do Sejmu i Senatu. Ostatecznie o nazwiskach kandydatów do parlamentu zdecyduje prezes Kaczyński, ale oddolna rekomendacja – ze strony szefa okręgu - będzie konieczna. Powszechnie wiadomo, że Wrona i Wiśniewska to zgrany zespół, w którym nie ma miejsca dla Giżyńskiego. Front przeciwko dotychczasowemu szefowi okręgu powiększa się w związku ze stworzonym przez Giżyńskiego podziałem na członków i nie-członków PiS-u wewnątrz własnych struktur.
Zachowując obiektywizm należy przyznać, że największe szanse ponownego szefowania częstochowskim PiS-em ma Szymon Giżyński, ale jak zagłosuje ponad 200 delegatów - trudno przewidzieć. Z pewnością, bez szefa w osobie Giżyńskiego lokalny PiS byłyby całkiem inny.


Renata R. Kluczna

Komentarze (3)

16 stycznia 2015

nic dodać nic ująć...świetna ocena, tylko czy PiS gotów na te zmianę?


16 stycznia 2015

oby tylko nie sięgnął po władze jakiś fanatyk religijny. Bo po tym jak Warzocha epicko spie... swoją kampanie dając się wmanewrować w odpowiedzi na pytania światopoglądowe widzimy, że to nie ma sensu. Giżyński też się do tego nie nadaje bo będzie tylko myślał jak utrzymać syna na stołku od SLD. Ja moim skromnym zdaniem na stołku szefa widzę Wiśniewską. To osoba, która ma potencjał i siłę przebicia. A i coś tam dobrego dla miasta też udało jej się zrobić.


15 stycznia 2015

Dość tego. Giżyński jest od lat współodpowiedzialny za niski poziom intelektualno-kulturowy tzw. prawicy częstochowskiej, jej bezpłciowość i brak profesjonalizmu oraz wyrazistej, realistycznej oferty programowej. To niskich lotów funkcjonariusz partyjny - nie różniący się od dawnych aparatczyków - otoczony garstką sobie podobnych lub gorszych, słabo kumatych osobników. Giżyński jest współodpowiedzialny za "oddanie" miasta we władanie „postkomunistom”, a w 2009/2010/2014 "młodzieży" z SLD. Giżyński jest niewiarygodny – w VI kadencji 2010-2014, dał próbkę „cichej” współpracy z Matyjaszczykiem i SLD dla paru marnych i jak się okazało chwilowych korzyści – posad dla „swoich”. To kompletna dyskwalifikacja Giżyńskiego i PiSu. Giżyński to marny ambicjoner, wyobrażający sobie, że jest politykiem podczas gdy ma zaledwie zadatki na sołtysa (pozdrawiam wszystkich znakomitych sołtysów), uwikłany w wieloletnie, jałowe spory, a to z Wroną, a to z Rozpondkową. Gdzie się boksowało trzech wygrywał czwarty – Janikowa, Maras, Matyjaszczyk. I tak minęło 20 lat. A zatem Giżyński jest w dużym stopniu współodpowiedzialny za „zwijanie” się miasta, za uczynienie z samorządu miasta pola kurew.skich manewrów – gry partyjnych koterii grabiących pod siebie z gębą pełną pustych frazesów i bajek dla umysłowo ograniczonych o rzekomej potędze miasta. @@@ Jeśli zatem częstochowski PiS chce zerwać ze swoją niechlubną przeszłością i zdjąć z siebie odium wiecznie przegranego – musi co najmniej pożegnać, oderwanego od rzeczywistości, tow. Giżynskiego. A potem pokazać nowego charyzmatycznego i inteligentnego lidera, który znając częstochowskie realia i preferencje wyborcze potencjalnego elektoratu, zdegustowanego „samorządem” częstochowskiego curiosum SLDPO, przedstawi program zmian przyciągający nowych sympatyków. IMAO szansę ma tylko szeroka koalicja antySLDPO-wska, centrowo-konserwatywna, będąca zaprzeczeniem „samorządu” miasta w dzisiejszym wydaniu, folwarku kolesi z marnymi kompetencjami, traktujących administrację miasta jako łup. @@@ Innej drogi nie ma.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama