7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

07 października 2010

Żeglują z muzyką

7 dni
Zespół oJ taM to dwoje muzyków tworzących muzykę żeglarską, czyli jak sami mówią, to, co kochają. Justyna Rodasik z Nierady (skrzypce, śpiew) i Marek Mazurski (gitara, śpiew) z Blachowni łącząc brzmienia skrzypiec i gitary, a także dwóch niepospolitych głosów wykonują głównie własne kompozycje należące do grupy współczesnej piosenki żeglarskiej, które przyniosły już im uznanie nie tylko w Polsce. W ostatnim czasie zdobyli II miejsce na Ostrowieckich Spotkaniach Szantowych, choć jury zastanawiało się nad pierwszą nagrodą. Grają wiele koncertów w ciągu roku, nie tylko w okresie wakacji. W październiku wystąpią w łódzkim Zapiecku oraz na Warszawskich Inspiracjach Szantowych. Częstochowianie mogą posłuchać ich muzyki na żywo w Galerii Teatr From Poland 20 listopada.

Z założycielem i członkiem duetu Markiem Mazurskim rozmawia Joanna Świącik.
- W Waszych utworach brzmią motywy żywiołu, natury, przemijania, egzystencji ludzkiej. Słuchając ich można zauważyć też, że żagle nie są Wam obce. Skąd i w jakich okolicznościach powstają słowa do piosenek?

 - Za każdym razem najpierw powstaje muzyka. I to ona tworzy w mojej głowie obrazy, które są fundamentem dla słów, ale końcowy efekt to już zasługa Justyny. To Ona nadaje charakteru, odpowiedniego brzmienia, harmonii… Bez Justyny oJ taM nie byłby właśnie taki, jaki jest, a nie jest to łatwe, gdyż staramy się wciąż podążać własną, szantową drogą.
Oboje od lat żeglujemy, dlatego też tematyka jest ściśle z tym związana. Wspólne śpiewanie, czy to na koncercie, czy po prostu podczas rejsu wraz z naszymi przyjaciółmi jest dla nas za każdym razem bardzo miłym przeżyciem.
 - Musisz przyznać, że szanty to gatunek niszowy. Dopóki są osoby, takie jak Wy, które chcą go tworzyć, muzyka żeglarska nie zaginie. Trudno jest się jednak „przebić” z tym gatunkiem i wypłynąć na wody showbiznesu. Czy nie myślicie o innym gatunku?
 - Tak, to prawda, ale kochamy to, co robimy. Wbrew pozorom festiwale szantowe, których w ciągu roku w samej tylko Polsce jest kilkadziesiąt, zrzeszają tysiące fanów tego rodzaju muzyki, Są to ludzie bardzo życzliwi i przyjaźnie nastawieni do życia i muzyki, dlatego tak chętnie tam wracamy.
Nie myśleliśmy o zmianie gatunku. Eksperymentujemy muzycznie od kilku tygodni w poszerzonym składzie, a co za tym idzie – z nowymi aranżacjami, nowymi brzmieniami. Czas pokaże, do jakiego kolejnego muzycznego portu zawinie oJ taM.
 - Czy Wasz zespół powstał na pokładzie? Ile to już lat?
- Zamysł zrodził się po pierwszym naszym wspólnym rejsie kilka lat temu, gdzie mogłem spokojnie wsłuchać się w głos Justyny, który dla mnie ma to coś, co przyciąga i dlatego chce się wciąż słuchać. Głos, który już na wielu koncertach zadziwił i wzruszył niejednego słuchacza. I tak od 5 lat wspólnie żeglujemy wraz z naszą muzyką i naszymi piosenkami.
 - Gdybyś miał powiedzieć w kilku słowach:
- Żeglowanie jest jak... walka z własnymi słabościami, gdzie nagrodą jest obcowanie z przyrodą oraz z drugim człowiekiem, bez całej tej medialnej ściemy życia codziennego.
Muzykę tworzymy po to, by... cieszyć się nią z innymi. Szczególnie z tymi, którzy odnajdują w naszych piosenkach samych siebie.
 - Jakie macie plany na przyszłość, tę najbliższą i tę dalszą?
Nagranie płyty - to nasz najważniejszy cel. Koncert 22 października w Oberży Folkowej Zapiecek będzie w całości rejestrowany. Chcielibyśmy, aby nagrany materiał był naszą płytą live. Wszystkich, którzy chcą nas tego wieczora wspomóc i zostawić wokalny ślad serdecznie zapraszamy do ??odzi.
 - Dziękuję za rozmowę.
 - Dziękuję.

 


Joanna Świącik

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama