7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

15 października 2014

SPORT: AZS bliski sensacji

7 dni
Przed spotkaniem drugiej kolejki PlusLigi, kibice i specjaliści byli zgodni, że Jastrzębski Węgiel czeka spacerek i pewne trzy punkty w ligowej tabeli. Rzeczywistość okazała się jednak inna, a gospodarze dopiero w tie-breaku przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Do sobotniego spotkania obie drużyny przystąpiły w zauważalnie przemeblowanych składach. W AZS-ie Bartosz Janeczek został przesunięty z pozycji atakującego na przyjmującego, natomiast w Jastrzębskim Węglu trener dał odpocząć Michałowi Łasko, którego zastąpił Mateusz Malitowski.
Pierwszy set rozpoczął się od gry punkt za punkt. Po pierwszej przerwie technicznej niespodziewanie na prowadzenie wyszli Akademicy, którzy rozbijali gospodarzy szybującą zagrywką. Po dobrych serwisach Michała Kaczyńskiego AZS wyszedł na czteropunktowe prowadzenie (16:12). Gospodarze nie powiedzieli jednak ostatniego słowa i po serii Krzysztofa Gierczyńskiego wrócili do gry. Wydawało się że set, zgodnie z oczekiwaniami, padnie łupem Jastrzębskiego Węgla, jednak bardzo skuteczna gra w ataku Janeczka pozwoliła Akademikom dość sensacyjnie wygrać pierwszą partię do 23. 
Kolejny set sobotniego spotkania rozpoczął się od bardzo skuteczniej gry w ataku Zbigniewa Bartamana. To głównie dzięki niemu Jastrzębski Węgiel szybko wyszedł na prowadzenie. Akademicy nie zamierzali składać broni i starali się utrzymywać dystans do gospodarzy. Główne role w częstochowskim zespole odgrywali Janeczek i Kaczyński. Sił starczyło tylko do drugiej przerwy technicznej, po której gospodarze w pełni dominowali na boisku. Wydawało się że AZS będzie jeszcze w stanie powalczyć, niestety po krótkim zrywie zespół zupełnie stanął i ostatecznie przegrał do 18.
Trzeci set od początku przebiegał tak jak się tego spodziewali właściwie wszyscy znawcy świata siatkówki. Jastrzębski Węgiel dominował na boisku, a zarówno Bartman jak i Malinowski spokojnie kończyli swoje ataki. Częstochowianie długo zbierali się po atomowym początku gospodarzy i dopiero seria zagrywek rozgrywającego Miguela Angela De Amo pozwoliła wlać trochę nadziei w serca kibiców AZS-u. Zryw był jednak bardzo krótki, a końcówka w pełni należała do Jastrzębskiego Węgla, który wygrał z przytłaczającą przewagą 14 oczek.
Gracze z Częstochowy w czwartym secie pokazali silny charakter. Po laniu w poprzedniej partii, kolejną zaczęli od serii skutecznych zagrań. Wyróżniającą się postacią był Kaczyński, który zdobywając 22 oczka w całym spotkaniu był najlepiej punktującym zawodnikiem całej drugiej kolejki PlusLigi. To po jego ataku Akademicy schodzili na pierwszą przerwę techniczną z jednym oczkiem przewagi. Po wznowieniu gry prowadzenie objęli gospodarze jednak w dalszej części seta wyciągnęli oni rękę do przyjezdnych popełniając dużo prostych błędów własnych. Dzięki temu gracze AZS-u doprowadzili do remisu, a w zaciętej końcówce zachowali więcej zimnej krwi pokonując gospodarzy 28:26. Doprowadzając do tie-breaka AZS jednocześnie wywalczył pierwszy punkt w tegorocznej tabeli PlusLigi.
Piąty set od początku był prowadzony punkt za punkt. Częstochowianie poczuli wiatr w żaglach i nie zamierzali łatwo się poddać. Ostatecznie tym razem gospodarze lepiej wytrzymali końcówkę, a spotkanie zakończył atak Bartmana.
Zdobycie punktu na Jastrzębskim Węglu było największą niespodzianką kolejki i stanowi jednocześnie dobry prognostyk przed kolejnymi meczami. Trzecia kolejka odbyła się w środę, jednak w momencie oddania tego numeru gazety do druku nie jest jeszcze znany wynik tego spotkania. Natomiast w najbliższą sobotę w Częstochowie AZS podejmie Cerrad Czarni Radom. Początek meczu o godzinie 17:00

Jastrzębski Węgiel - AZS Częstochowa 3:2 (23:25, 25:18, 25:11, 26:28, 15:13)

Jastrzębski Węgiel: Gierczyński, Pajenk, Malinowski, Masny, Czarnowski, Bartman, Wojtaszek (libero) oraz Popiwczak, Filippov, Kosok, Łasko

AZS Częstochowa: Udrys, de Amo, Szymura, Kaczyński, Janeczek, Przybyła, Stańczak (libero) oraz Khilko, Napiórkowski, Marcyniak

MVP: Michał Masny


Dk

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama