7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

17 września 2010

Stop dopalaczom

7 dni
Produkty kolekcjonerskie – właśnie tak nazywane są dopalacze, które na Polski - w tym także częstochowski rynek - pierwszy raz trafiły w 2008 r. W przeciągu dwóch lat zrobiły ogromną karierę.

W całym kraju jest już ponad setka sklepów ze środkami odurzającymi. To substancje o działaniu psychoaktywnym. Wpływają na układ nerwowy, wprowadzając w stan odurzenia czy euforii, więc jednoznacznie działają jak narkotyki. W ich skład wchodzą dziesiątki substancji, które mogą wywoływać bóle brzucha, wymioty, drgawki a nawet śpiączkę.
Władca dopalaczy
Jest nim niejaki Dawid B., który zdaniem specjalistów sprytnie zmienia receptury tak, by skład dopalaczy był zgodny z przepisami. Przy swoim boku ma sztab doradców, którzy pomagają mu prowadzić interes i nie popaść w konflikt z prawem. Młody 23-latek nie ukrywa, że zbija na tym interesie fortunę oraz powiększa swoje imperium w zaskakującym tempie. Uzależnienie od dopalaczy, podobnie jak przy narkotykach, kończy się konfliktem z prawem. Jeszcze niedawno dzieciaki musiały się mocno postarać, by je dostać. Dzisiaj już bez problemu mogą w łatwy sposób zakupić je w sklepie z produktami kolekcjonerskimi.
Polskie Prawo
Jak na razie wobec dopalaczy polskie prawo jest bezradne. Mimo zaostrzenia przepisów i nasilających się kontroli, interes nadal kwitnie. Krajowe Biuro do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii pracuje obecnie nad tym, aby dopalacze zakwalifikować do grupy artykułów spożywczych. W ten sposób będzie można kontrolować skład środków i oddziaływanie ich na ludzki organizm. Trwają również rozmowy, by tak jak w przypadku alkoholi nie można było ich sprzedawać w pobliżu szkół. Tak naprawdę potrzebna jest ustawa, którą można znowelizować w ciągu kilku dni. Inicjatywa jednak leży po stronie rządu i parlamentu.
Częstochowskie szkoły walczą z dopalaczami
Wiele placówek wychowawczych bezpośrednio nie spotkało się z tym problemem. Jednak częstochowscy nauczyciele czują potrzebę chronienia swoich podopiecznych przed tym nowym zjawiskiem. - Nie możemy siedzieć na czterech literach i nic nie robić – mówi Agata Zaharska, pedagog szkolny X Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kochanowskiego. Tego samego zdania jest dyrektor Gimnazjum nr IV im. Wojska Polskiego Ewa Skuza, która planuje wprowadzić w swojej szkole rozmowy profilaktyczne i wychowawcze, aby uświadomić dzieciom, z czym mogą się spotkać w życiu. Dyrektor tej placówki również będzie chciała poinformować rodziców o zaistniałym problemie. - Może on dotknąć każdego z nas i musimy mieć oczy szeroko otwarte, a w razie czego podjąć odpowiednie działania – mówi Ewa Skuza.
Potrzeba mobilizacji
Zaistniały problem dotyka coraz więcej młodych ludzi. Dlatego warto rozmawiać na ten temat i wspólnie zastanowić się, co możemy zrobić. Rodzice powinni wiedzieć, gdzie zgłosić się, gdy ich dziecko będzie potrzebować pomocy. Bardzo ważna jest edukacja, która w jakimś stopniu na pewno przyniesie efekty, będzie przestrzegać młodych ludzi przed zażywaniem dopalaczy. Wspólnymi siłami możemy wygrać wojnę z legalnymi narkotykami.


Paulina Świniarska

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama