7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

10 września 2010

A ten słupek wstawił...

 

7 dni
Wydawałoby się, że użytkowników dróg, chodników, ścieżek rowerowych, Miejski Zarząd Dróg i Transportu w Częstochowie nie jest już w stanie niczym zaskoczyć. Nic bardziej mylnego. Drogowskazy, które prowadzą donikąd, niedorzeczne ograniczenia prędkości, złe oznakowania skrzyżowań, sygnalizacja świetlna ustawiona w niepotrzebnych miejscach – z tym borykamy się na co dzień.

 

To z ich powodu stoimy w korkach, błądzimy, stwarzamy zagrożenie dla innych kierowców, wreszcie płacimy mandaty i zbieramy punkty karne. Gorzej, gdy dochodzi do poważnych wypadków oraz stłuczek. Większość z tych absurdów drogowych znamy. Pojawiła się jednak nowość i - jak na razie - przebija wszystko.
Ślepe uliczki
Ulica Brata Alberta (dzielnica Północ) sąsiaduje z ulicami: Fieldorfa-Nila i jej przedłużeniem Pileckiego oraz Michałowskiego, i teoretycznie stanowi nienaganny element infrastruktury komunikacyjnej na tym terenie. Nie jest to jednak ulica szczególnie ważna, ot... jedna z wielu na Północy. Jej ranga wzrasta dla mieszkańców, których domy bezpośrednio stoją przy niej oraz dla częstochowian z maleńkich ulic: Narcyzowej, Azaliowej, Migdałowej i Szafranowa. Do trzech ostatnich dojechać można tylko dzięki ulicy Brata Alberta.
Wyobraźmy sobie: chcemy pilnie dojechać na ulicę Azaliową. Z Michałowskiego skręcamy w Brata Alberta, mijamy Szafranową i Migdałową, z daleka widzimy Azaliową, lecz wjechać w nią nie możemy, bo drogę zagradzają biało-czerwone słupki ustawione w poprzek ulicy. Przekleństwa pod adresem drogowców nie pomogą i tak musimy cofnąć się do Michałowskiego, potem skręcić w Pileckiego, objechać rondo i „już” (ponownie) jesteśmy na Alberta, by dopiero teraz wjechać w Azaliową. Analogicznie - chcąc dojechać do Migdałowej lub Szafranowej nie zrobimy tego od ulicy Pileckiego, lecz wyłącznie od Michałowskiego. W obydwu przypadkach nadłożyliśmy 1,5 kilometra drogi i straciliśmy kilkanaście minut, a wszystko z powodu słupkowej zapory wbetonowanej pośrodku ulicy Brata Alberta.
A może zakazać wszystkiego?
Ci, który pogubili się w zawiłościach trasy, a jednocześnie upierają się przy dotarciu do bocznych dróg ulicy Alberta, mogą porzucić samochód gdzieś w głębi dzielnicy Północ, ale co w przypadku pojazdów służb ratunkowych? Częstochowski Zarząd Dróg nie wyjaśnia kwestii dojazdu, np. karetki pogotowia czy straży pożarnej. - Mieszkańcy ulicy Azaliowej chcieliby dokuczyć mieszkańcom ulicy Alberta, jeżdżąc po niej z nadmierną prędkością i stąd ich pretensje, interwencje. Nie może być tak, że ktoś żyje czyimś kosztem – mówi Marek Lewandowski, kierownik Wydziału Inżynierii Ruchu Drogowego i Strefy Parkowania Miejskiego Zarządu Dróg i Transportu w Częstochowie. Zrozumienie intencji pomysłodawcy ustawienia słupków nie jest łatwe. Niesieni doświadczeniem natomiast możemy domniemywać, iż Zarządowi Dróg chodziło o spowolnienie ruchu na ulicy Brata Alberta. Jedyny znany Zarządowi Dróg sposób, to całkowite uniemożliwienie poruszania się samochodów. Zasada oczywista i klarowna: zamknąć wszystkie ulice w mieście – nie będzie problemu z autobusami, motocyklistami, niezdyscyplinowanymi kierowcami pojazdów osobowych. Gdyby komuś przyszło do głowy zapytać, po co wobec tego są znaki drogowe to odpowiedź jest równie absurdalna – dla urozmaicenia krajobrazu.


Renata R. Kluczna

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama