7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

14 lipca 2014

Odejdą z urzędu ze sporą gotówką

7 dni
Co najmniej dwie spośród 16 gmin powiatu częstochowskiego łamią prawo

Za kilka miesięcy – po listopadowych wyborach samorządowych - część obecnych urzędników piastujących swoje funkcje z woli mieszkańców, jak burmistrzowie, prezydenci, wójtowie i starostowie, przestanie nimi być. Na odchodne dostaną trzymiesięczne odprawy, a wielu z nich jeszcze niemałe ekwiwalenty za niewykorzystane urlopy wypoczynkowe. Bo chociaż przepisy Kodeksu Pracy są w tej mierze nieubłagane, niektórzy wysokiej rangi urzędnicy z powiatu częstochowskiego zabezpieczają swój byt na najbliższe miesiące, nawet kosztem działania niezgodnego w prawem.

Im bezrobocie niestraszne
Rekordzistką w wysokości swoistej odprawy (za urlop) z pewnością będzie wójt gminy Kruszyna Jadwiga Zawadzka. Najwyraźniej pani wójt nie lubi odpoczywać, bo „urlopuje się” rzadko. Ma do odebrania aż 26 dni zaległego urlopu, nie wspominając bieżącego.
W podobnej sytuacji jest sekretarz gminy Lelów Henryk Nowak, który – wprawdzie w mniejszym zakresie, ale też ma do odebrania kilka dni zaległego urlopu.

Przedsiębiorcy muszą
Zaległy urlop - to pojęcie nie dotyczy roku poprzedniego, gdyż przepisy pozwalają na wykorzystanie urlopu z roku wstecz do końca września roku następnego. Zgodnie z prawem, każda osoba etatowo zatrudniona ma obowiązek wykorzystania urlopu. Pracodawcy, zwłaszcza w firmach prywatnych, często więc wysyłają swoich ludzi na urlop nawet przymusowo, by nie narazić się na kary, bo to osoba odpowiedzialna w firmie za udzielanie urlopów jest karana. Państwowa Inspekcja Pracy, wcale nierzadko korzysta z nakładania mandatów od 1 tys. zł w górę. W drastycznych przypadkach sprawa trafia do Sądu Rejonowego, a ten może nałożyć na osobę odpowiedzialną w firmie za odpoczynek pracowników, karę sięgającą nawet 30 tys. zł.

Samorządowcy unikają
A co w przypadku urzędników? Prócz Kodeksu Pracy mamy tu do czynienia z ustawą o samorządzie gminnym. Urlopy szeregowych pracowników rzadko budzą wątpliwości – po prostu kierownik jednostki nakazuje pracownikowi wypocząć.
Z o wiele trudniejszą sprawą mamy do czynienia, gdy temat dotyczy władz gminy, np. wójta. On sam sobie urlopu nie przyznaje. W każdej gminie wyznaczona jest osoba, która odpowiada za wykorzystanie urlopu także przez wójta – najczęściej jest to sekretarz gminy. I jak przyznaje Państwowa Inspekcja Pracy zapis nie jest najszczęśliwszy, gdyż w tej sytuacji to podwładny udziela urlopu przełożonemu. A co jeśli szef gminy nie chce pójść na urlop, mimo zabiegów własnego pracownika? I tu kolejny absurd. Inspektor PIP podczas kontroli ustala winnego – personalnie i jego –  najczęściej sekretarza gminy – obciąża mandatem za to, że „nie zmusił” swojego przełożonego (wójta) do wykorzystania zaległego urlopu. Właśnie z taką sytuacją mamy do czynienia w gminie Kruszyna.

Tylko po co?
...by zrobić na ekwiwalencie za niewykorzystany urlop. Zresztą nie potrzeba wiele, wystarczy raptem 5 dni zaległości, by – w zależnością od podstawy wynagrodzenia - dostać prawie 2 tys. zł. Jeśli komuś się wydaje, że problem tkwi w pracoholizmie urzędnika - jest w błędzie. To znaczy dokładnie odwrotnie – władze gminy raczej na co dzień się nie przepracowują i dlatego odpoczynku nie potrzebują.
Urlopowe dni w kontekście zbliżających się wyborów samorządowych nabierają dodatkowej, wcale niemałej wagi. Przeprowadzenie kampanii wyborczej wymaga przecież czasu, pieniędzy i ludzi do „roboty”, a podwładnych wójtowi w gminie nie brakuje.

Analizując problem niewykorzystanych przez władzę urlopów nie wolno zapominać o obciążeniach finansowych, za które zapłaci mieszkaniec. Ponieważ zarobki szefów gmin oscylują wokół 10 tys. zł brutto miesięcznie, tyle też kosztuje podatników miesięczny ekwiwalent za urlop wypoczynkowy. Po zakończonej kadencji, czyli już w listopadzie 2014 r. może się okazać, że z kasy gminy do wypłaty jest kilkadziesiąt tys. złotych, nie licząc odpraw. W budżetach małych gmin powiatu częstochowskiego to czyni spory wydatek, którego nie sposób pokryć do końca roku.

A tak abstrahując od zapisów prawa: niewypoczęty pracownik (choćby wójt) – to nieefektywny pracownik. Mieszkańcy powinni więc zastanowić się, czy wybierając w listopadzie władze gminy, chcą być rządzeni przez sfrustrowanych, przemęczonych wójtów i burmistrzów, którym raczej nie kolejny „stołek” jest potrzebny, a solidny wypoczynek, nawet na 4 lata.


Renata R. Kluczna

Komentarze (2)

19 lipca 2014

kaszel jest krótki...gilotyna dla zŁodziei!


14 lipca 2014

Tylko pokuta tych ludzi uratuje przed niebytem!


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama