7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

30 czerwca 2014

Wszechmogąca teściowa

7 dni
– Chcę być z moimi dziećmi, ale nie mogę, bo żona i teściowa mi to uniemożliwiają – skarży się Robert Zając, policjant walczący o dobro dwóch córek mimo zaciekłego sprzeciwu ich matki i babki. – Obie kobiety wykorzystują dzieci jako argument w sporze, a przecież powinno im zależeć przede wszystkim na wychowaniu dzieci w normalnych kontaktach z obojgiem rodziców – uważa pan Robert, który po przeprowadzce żony do jej rodziców, do Kocina Starego, sam zaproponował, by dziewczynki spędzały czas po równo z każdym z rodziców – tydzień z ojcem i tydzień z matką – na zmianę. Kobiety nie stosują się jednak ani do umów, ani do zaleceń sądu, który zdecydował o pobycie dzieci przy ojcu aż do zakończenia sprawy rozwodowej.

Sąd sądem...
Robert Zając opowiada, że początki konfliktów z żoną sięgają wiosny 2011 roku, gdy była bardzo nerwowa, a nawet błahe sprawy powodowały jej wybuchowe reakcje. Wtedy złożyła pozew o rozwód. Początkowo małżeństwu przydzielono mediatora, a kobiecie zaproponowano wizyty u psychologa.
- Chciałem żonie pomóc, więc sam też odwiedzałem wyznaczonego lekarza. Doktor powiedział, że stan psychiczny żony to efekt nieprawidłowych relacji z matką i urazów z dzieciństwa – mówi pan Robert. Zdumiewa go przy tym postawa teściowej, która z jednej strony robiła mu wymówki, że z zony wariatkę chce zrobić i twierdziła, że córki do lekarza nie puści, ale potajemnie prowadzała ją jednak na wizyty.

Mamusia rządzi
– Najgorsze jest to, że żona pozostaje pod całkowitym wpływem swojej matki i nie jest w stanie się jej sprzeciwić – Robert zając wspomina, że jeszcze gdy kiedyś mieszkali z rodzicami jego żony, to ta bała się przyznać matce, że dostała od męża sukienkę i nie chciała jej powiesić w szafie, by matka się nie rozgniewała, że mąż robi córce prezenty bez pytania teściowej o zgodę.
– Ponieważ teściowa nie znosi sprzeciwu i lubi podporządkowywać sobie ludzi, to boję się, że moje córki w jej domu mogą być traktowane tak jak żona w dzieciństwie i też nabawić się jakichś nerwic – martwi się ojciec i uzasadnia, że teściowa jest zdolna do bardzo dziwacznych zachowań.
– Dzwoniła już na policję, że dzieci są bite w mieszkaniu mojej siostry, czego nie potwierdził wysłany tam patrol, wykradała dzieci ze szkoły i zamykała na swoim podwórzu na kłódkę, nie wpuszczała policjantów chcących dopilnować, by dzieci, jak ustalono, miały szansę na kontakt z obojgiem rodziców – wylicza ojciec dziewczynek i dodaje, że najdziwniejszym pomysłem było podjechanie pod jego dom z megafonem i głośne wykrzykiwanie obelg.

Dzieci cierpią
Wychowanie córek pod okiem babci pozostawia, zdaniem pana Roberta, wiele do życzenia.
– Z jednej strony teściowa uczy dzieci, że są najpiękniejsze i najbogatsze w całym Kocinie Nowym, kupuje im najdroższe ubrania i zabawki którymi mogą zrobić wrażenie na rówieśnikach – mówi i dodaje, że takie zadzieranie nosa niczego dobrego dzieci nie nauczy, a tylko może zrazić sąsiadów. Z drugiej strony nasz rozmówca martwi się, bo wie, że jego żona była w młodości przymuszana przez matkę do ciężkiej pracy w szklarniach swych rodziców, zatem teraz podobny los może spotkać dzieci.
–Teściowa to osoba bardzo majętna, ale i skrajnie skąpa – mówi Zając. – Ona po prostu uważa, że zamiast zatrudnić pracownika i mu uczciwie zapłacić, taniej jest wysłać do pracy kogoś z rodziny, kogoś, kto nie będzie potrafił odmówić.Najgorsze jest to, ze matka żony za nic ma przepisy, a ja nie mam się już do kogo zwrócić o pomoc. Sąd okazał się w tej kwestii zupełnie nieskuteczny – mówi zatroskany ojciec.
Piętnastego października ubiegłego roku sąd wydał postanowienie, na mocy którego do zakończenia sprawy rozwodowej córki mają pozostać pod opieką ojca. Teściowej pana Roberta to nie interesuje.


Anna Kasprzyk

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama