7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

13 czerwca 2014

Serafin nie powiedział ostatniego słowa

7 dni
Lepperowskie  mechanizmy w partii ludowców, brak demokracji, decyzyjny centralizm, brak rozsądku przy układaniu list martwią Władysława Serafina najbardziej. Piractwo drogowe partyjnych kolegów martwi go mniej, a polityczna moda na Buzka - prawie wcale. Serafin nie da nikomu ugasić swojego zapału, a fakt, że nie ujawnił jeszcze wszystkich okoliczności związanych z „taśmami prawdy” może być jego asem w rękawie.  Dziś zapraszamy na pierwszą część rozmowy, a druga ukaże się już w najblizszym wydaniu Tygodnika 7 dni.

- Czy Władysław Serafin to jest jeszcze w PSL-u?
- Jest, i to jest aktywnym członkiem. I mam nadzieję, że będę, ponieważ powody mojego wykluczenia to mechanizmy doktryny lepperowskiej – ktoś postanowił kogoś wyrzucić. Kuriozum jest tego typu, że rzecznik i sam prezes Piechociński już w dwa tygodnie przed posiedzeniem sądu koleżeńskiego obwieścili światu, iż Serafin będzie wyrzucony. Zatem organ statutowy musiał dopasować swoje orzeczenie do deklaracji pana prezesa Piechocińskiego. I ten człowiek nazywa się demokratą i mówi, że porządkuje struktury i chce być praworządny! Serafina próbował wyrzucić za zbyt szybką jazdę, przekroczenie 50 km na godzinę, a sam pruł 150 na godzinę. Wykroczenia kodeksu drogowego nie są powodem wyrzucenia z PSL-u, bo by jednego członka w naszej partii zabrakło, gdyby wyrzucano za takie głupoty.  Natomiast próbowano sobie odbić – pod szyldem rzekomego wizerunku PSL-u – za taśmy, tak zwane taśmy prawdy.

- Tak zwane taśmy Serafina...
- W inteligentnym świecie mówi się o taśmach prawdy, a nie PSL-u czy Serafina. Myślę, że gdyby nie zamieciono tej sprawy pod dywan to powinny być większe konsekwencje. Myślę, że przyjdzie czas na ujawnienie kulisów wszystkich zdarzeń. Trudno w to uwierzyć, ale w 2012 roku wziąłem cios na klatę na siebie. Wolałem, by określili mnie mianem przygłupa..., bo gdybym musiał powiedzieć pewne rzeczy na konferencjach prasowych, wtedy byłoby znacznie gorzej.

- Nie po raz pierwszy coś Pan wie, coś Pan pokazuje, ale w ostateczności nikt prócz Pana nic nie widział...
- Nigdy tak nie było.

- Ależ było, chociażby z budową Reala w Częstochowie...
- To przypomnę. W 1997 roku Najwyższa Izba Kontroli, i nie kto inny jak Janusz Wojciechowski podpisał wniosek do prokuratury o ściganie w sprawie sprzedaży gruntu w dzielnicy Północ w Częstochowie. NIK uznała moje racje, natomiast tu w Częstochowie ówczesna prokuratura umorzyła postępowanie z powodu wygaszenia mojego mandatu posła. Są takie cuda.

- Czy teraz będzie podobnie, bo dziś mówi Pan, że coś pokaże, a nie wiadomo, czy coś zobaczymy?
- Ja nie mówię, że pokażę.  A są to ważne dla oglądu całości sprawy i myślę, że niedługo zdobędę się na szczerość Ja powiedziałem jedynie, że jak dotąd nie ujawniłem wszystkich okoliczności towarzyszących temu zdarzeniu.

Do tej sprawy powrócimy w drugiej części wywiadu – w najbliższym numerze Tygodnika 7 dni.

- Co Władysław Serafin zamierza dalej?
- Startować w wyborach.

- Gdzie?
- Zastanawiałem się nad wyborami do Parlamentu Europejskiego. Kierownictwo centralne uznało – a oni akceptowali listę, że jestem zbędny. Ja uważam, że przyniósłbym co najmniej 10 tysięcy głosów.  W wyborach do Parlamentu Europejskiego zdobywałem 10 tysięcy głosów z pierwszego miejsca i 5 tysięcy z 5 miejsca, więc na pewno poprawiłoby to wynik śląskiego PSL w skali kraju. W walce o władzę przy wyborach liderzy muszą kierować się interesem partyjnym a nie zwykłą zemstą. Wcale mi nie zaszkodziło to, że nie kandydowałem. Zaoszczędziłem kilkadziesiąt tysięcy złotych, choć fundusz wyborczy zasiliłem pokaźną kwotą.

- Przy kandydacie PO Jerzym Buzku, który zdobył ponad 200 tysięcy głosów, to i tak Pana 10 tysięcy wypada miernie...
- Dla mnie Buzek nie jest ani wzorem ani ideałem. Głosowanie na premiera Buzka jest modą polityczną. Było takie głosowanie na Wałęsę, na Leppera. Glosowanie na Jerzego Buzka jest to głos na Platformę, na jej wartość polityczną, a nie na Buzka. Ja Premiera Buzka postrzegam inaczej, ale chyba nie wszyscy na śląsku są górnikami. Po prostu jest bardziej rozpoznawalny. Ja bym się bardziej porównał do posłanki Jadzi Wiśniewskiej, bo moje głosy od niej niewiele odbiegają. Wiśniewska uzyskała w okręgu częstochowskim około 10 tysięcy i podejrzewam, że ja byłbym nie gorszy w tych wyborach.

- Tak czy inaczej PSL nie chciało Pana w Eurowyborach.
- To starta PSL-u. Brakuje rozsądku przy układaniu listy, jest dużo prywatnych ambicji, natomiast nie ma interesu politycznego Stronnictwa. Jak Piechociński krzyknął: „wszystkie ręce na pokład”, to ja tak waliłem, że pokład się połamał, a on i tak mnie nie chciał. Taką decyzję ja szanuję toż to mój Szef a zgodnie ze statutem ostateczny głos ma centrala.

- To gdzie będzie startował Władysław Serafin?
- Na pewno z pozycji Polskiego Stronnictwa Ludowego, chyba że zajdą nieprzewidziane zdarzenia. Ja planuje do samorządu  ze wskazaniem: wojewódzkiego.

- A dlaczego nie do Kłobucka?
- Bo tam się napracowałem i nie mam ochoty naprawiać tego, co inni popsuli, choć wierzę, że nowa rada powiatu a chciałbym, aby była to kontynuacja, podoła temu zadaniu.

- To może właśnie to jest powód?
- Nie dla mnie. Jeżeli mam coś tworzyć to skutecznie co najmniej na poziomie województwa. Jako szef Komisji Rolnictwa, Sejmiku wspólnie i solidarnie ze wszystkimi opcjami politycznymi przeprowadziłem skuteczną decyzję o zwiększeniu środków w nowym budżecie PROW na potrzeby lokalnych grup działania z kwoty 30 tys. euro na kwotę 62 tys. euro i każdy radny bez względu na opcję może mówić o sukcesie skierowanym do środowiska wiejskiego. Również nowoczesna droga Kłobuck – Wręczyca to efekt mojej działalności i Koleżanki Banasiak. A zobaczy Pani, ile osób będzie się w kampanii podczepiało pod tę drogę...

- Kłobuck jest dla Pana za ciasny?
- Myślę, że szkoda moją wiedzę i umiejętności rozmieniać tylko na powiat. Jeżeli ma rosnąc nam nowe pokolenie to należy sięgać po nowych działaczy. Zostawić dla nich miejsce i kreować ich wyżej. Mój czas się powoli kończy, ale rośnie młode pokolenie do PSL-u przystępują nowi członkowie i zrobię wszystko, aby to oni decydowali o przyszłości. Im będę pomagał.

- Raz już Pan kogoś wykreował, niestety niezbyt udanie...
- Są i porażki – takie życie.  Nie chciałbym ponownie skutecznie kreować ludzi, którzy potem znaczki kleją na koszt państwa. Ja takie rzeczy robiłem za własne pieniądze i tu ubolewam nie wziął tego dobrego przykładu uciekają się do takich małych, prymitywnych zdarzeń, a to rzutuje później na całą frakcję. Oczywiście mam poczucie, że po odejściu świętej pamięci Marka Sztolcmana i moim, powiat kłobucki nie rozwija się tak, jak powinien. Środowisko w Kłobucku robi się markotne i „nie ma paliwa dla mnie”. Zbyt wielu jest „strażaków”, którzy chcieliby ugasić mój zapał – na czele z moim wychowankiem – niż takich, co rozpalali by ogniska, żeby szło w górę. A potrzebny jest dobry żar…

- Kto wobec tego będzie w Kłobucku "podpalał"...
- Jest takich kilku młodych... Jest duże przywołanie społeczne nowych ludzi, których możemy zaprezentować.

- Jakieś nazwiska?...
- No..., na razie nie chcę mówić, bo konkurencja nie śpi i mogą ich podkraść, a nie są do końca związani z PSL-em.

- Czyli to nie są członkowie PSL-u?
- No nie, członkowie też, ale są też sympatycy młodzi, starzy z autorytetem. Dla nich jest miejsce na listach PSL. Będą na listach PSL-u.

W najbliższym numerze Tygodnika "7 dni" - druga część wywiadu.


Renata R. Kluczna

Komentarze (2)

13 czerwca 2014

Chodzi oczywiście o "ostatnie słowo" przed ogłoszeniem wyroku.&&& "Miażdżąca kontrola skarbówki w rolniczych związkach. Czy będą musiały zwrócić dwuletnią dotację? Zakup laptopów, usług kateringowych, paliwa do prywatnego auta prezesa i przelewy na osobiste konto Władysława Serafina – Urząd Kontroli Skarbowej w Warszawie zakwestionował większość wydatków z rządowej dotacji w kółkach rolniczych w latach 2011–2012. I potwierdził nieprawidłowości przy wykorzystywaniu dotacji celowej, o których w 2013 roku pisała „Rz". Chodzi w sumie o 1,2 mln zł, które kierowany przez Władysława Serafina Krajowy Związek Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych otrzymał w ciągu dwóch lat na dofinansowanie kosztów uczestnictwa w międzynarodowych organizacjach rolniczych". I komentarz "Teresy": " Teresa (gość) pisze: 29 maja 2014 07:20:45 Kiedy WRESZCIE polski wymiar sprawiedliwości ???) zajmie się takimi przestępcami,zamiast ścigać i wsadzać do wiëzienia babcie za sprzedzaż własnej pietruszki lub innego nieszczęśnika za zjedzenie w sklepie batonika za 99 groszy ????" http://www.wykop.pl/ramka/2013756/kolka-serafina-przeswietlone/


13 czerwca 2014

Tylko ćwierćinteligentny chłop roztrop może mówić po wyborach, że gdyby starował w tych wyborach to "przyniósłby co najmniej 10 tysięcy głosów". Albo takie rozczulające wyznanie: "szkoda moją wiedzę i umiejętności rozmieniać tylko na powiat" ... przerażająco dobre samopoczucie facia, który kierował KZRKiOR. "Jest chętny, by spłacić blisko połowę z 18-milionowego zadłużenia Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych kierowanego przez Władysława Serafina". http://www.rp.pl/artykul/1046114.html?print=tak&p=0 Czy warto w poważnym tygodniku "robić wywiad" z przedstawicielem "yelity", który pitoli trzy po trzy? I nie ma za grosz wstydu i honoru. http://yelita.pl/artykuly/art/serafin-wladyslaw


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama