7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

05 marca 2014

Kowalik: „Samorząd zemścił się na „Solidarności”

Kowalik: „Samorząd zemścił się na „Solidarności”

7 dni
Tajemnice współpracy „Solidarności” z władzami miasta w obszernym wywiadzie ujawnia Mirosław Kowalik, szef częstochowskiego Związku Zawodowego „Solidarność”.

- Być może to subiektywne stwierdzenie, ale „Solidarność” nie miała w ostatnim czasie spektakularnych sukcesów...
- Ja muszę mówić o sukcesach całego związku zawodowego regionu częstochowskiego, czyli o występowaniu w imieniu pracowników – podpisaliśmy ponadzakładowy układ zbiorowy dla pracowników pomocy społecznej. I to jest wielki sukces. Kolejnym sukcesem jest uratowanie miejskiego szpitala zespolonego.
To jest taka permanentna walka, tak jak z tą wolnością – zdobyta raz, nie znaczy, że będzie wiecznie. Już prezydent Wrona próbował prywatyzować szpital, ale w końcowej fazie się z tego wycofał. Teraz temat wrócił. Na szczęście trochę nam się rzeczywistość prawna zmieniła, bo weszła ustawa, która zobowiązuje samorząd do pokrycia długów, a dług częstochowskiego szpitala jest znaczny. Wymyślono więc, rozdzielenie go na części. Udało nam się jednak tę sprawę też pozytywnie załatwić.

- Dziś aktywność „Solidarności” jest niewielka, dlaczego?
- Każda grupa, która ma wspólny interes organizuje się w celu obrony wspólnego interesu. Pracownicy znajdują wspólny interes w stosunku do pracodawcy, więc organizują się w związek zawodowy w tym zakładzie pracy, żeby wynegocjować sobie lepsze warunki pracy. Reprezentujemy tych, którzy są naszymi członkami.
Byłem na sesji rady miasta, gdy była mowa o Promenadzie. Teraz przychodzą do mnie ludzie z Promenady i wylewają żale, że się dali oszukać. No kurcze..., co ja mam do tego, trzeba było się nie dać oszukać. Trzeba było sobie wziąć kancelarię prawną, doradców, iść do prezydenta i powiedzieć: jest tak i tak. A oni poszli w dwójkę czy trojkę, z drugiej strony cały sztab radców prawnych prezydenta i owinął ich wokół palca, a dzisiaj narzekają, że czynsz im wzrósł, że coś tam mają zapłacić. Żeby z samorządem negocjować trzeba się do tego przygotować i nie można mieć potem pretensji, że samorząd mnie oszukał, bo się dałem.

- Wie Pan..., nie zakładam, że samorządowiec mnie oszuka, a samorząd będzie działał przeciwko mnie, mieszkance...
- To mogła pani najpierw przyjść do mnie, a ja bym pani powiedział, że on tylko po to jest, by panią oszukać. I wtedy pani nastawienie byłoby inne.
Ja nie zgodzę się z pani tezą, że samorządowiec reprezentuje moje interesy. Moje doświadczenie mówi, że samorządowiec nie reprezentuje interesów żadnych, oprócz swoich.

- Wróćmy do sukcesów „Solidarności”, co musieliście za nie dać?
- To dobre pytanie, oczywista oczywistość. Kosztowało nas to dużo nerwów, dużo wysiłku, dużo  krwi i determinacji... Dużo nienawiści, dużo złości ze strony samorządu. Na początku tej władzy, tej kadencji, miałem wrażenie, że jest próba nawiązania dialogu, wymiany doświadczeń i perspektywicznego, pro rozwojowego spojrzenia na Częstochowę. To wrażenie miałem jednak krótko, jakieś dwa miesiące. Później już było tylko gorzej. A potem przyszedł czas na zemstę ze strony samorządu.

- To znaczy?
- Na nas związkowcach pracujących w regionie, nie związanych z żadnym zakładem pracy, trudno się zemścić. Można to zrobić na „Solidarności” i taką zemstą było wyrzucenie z art. 52 Staśka Psykały z CzPK, który do dziś jest bezrobotny. Ale kilka słów wstępu. Układ polityczny wprowadza do CzPK nowych ludzi – pracuje tam żona radnego Jerzego Nowakowskiego (PiS), pracuje Edward Kędzierski bliski PiS-u i jeszcze pewnie mnóstwo innych ludzi z nadania politycznego, o których nie wiem. A człowiek – mam na myśli Staśka - który ma wilczy bilet, nie udowodniono mu niczego - został wyrzucony na bruk. Próbowaliśmy, jako „Solidarność”, zawrzeć z miastem kompromis. Mówiliśmy: zatrudnijcie tego człowieka, wszystko jedno gdzie, niech to będzie nawet umowa śmieciowa z minimalnym wynagrodzeniem, ale pozwólcie mu rodzinę utrzymać. Nie było mowy. Do dziś jest osobą bezrobotną.

- Za każdym członkiem się tak wstawiacie?
- Tak, za każdym...

- Nie wiem, czy się Pan ze mną zgodzi, ale kiedyś jeszcze kilka lat wstecz, „Solidarność” w Częstochowie była nie tyle aktywniejsza, co skuteczniejsza...
- Nie mam takiej statystyki, dlatego nie jestem w stanie merytorycznie uzasadnić teraz – tyle protestów w tamtym okresie, tyle w tym. Wspomnę np. protesty, „noclegi” w urzędzie miasta. Tadeusz Wrona odbierał to jako policzek, że „Solidarność” - prawicowe ugrupowanie bardzo mu bliskie, AWS, kiedyś te drogi były wspólne - i teraz ci ludzie z „jego” matecznika przyszli do urzędu i leżą w magistracie. To był dla niego policzek. Robił więc wszystko, byśmy z urzędu wyszli. Natomiast teraz w przypadku lewicowych władz im zupełnie to nie przeszkadza, a nawet podnosi ich autorytet.
Kiedyś przyszedł dyrektor urzędu i mówi, że mamy wybory w urzędzie – chyba to były do parlamentu – „i musimy jakoś uzgodnić z wami stronę organizacyjną. Powinna być strefa, po której wy się będziecie poruszać, a po innej urzędnicy”. Stwierdził, że chodzi też o bezpieczeństwo dokumentów wyborczych, więc na schodach przeciągną taśmę i po jednej stronie my mieliśmy się poruszać, a po drugiej oni. Ta władza doszła do wniosku: chcecie sobie leżeć w urzędzie, leżcie do woli – tu będzie woda, kubeczki, papier toaletowy...

- To pewnie stąd pogłoska, że „Solidarność” niezłe dogaduje się z lewicą...?
- Najwięcej problemów mamy zawsze z politykami, a i my nie jesteśmy wolni od polityki, ponieważ wszystko co robimy jest ze sobą powiązane. Ja nie znam merytorycznych zarzutów, że układamy się z samorządem. Ja powiem tak – układamy się z każdym.
Ja nie widzę wizji Częstochowy, obojętnie jaka to jest partia polityczna, czy to jest Prawo i Sprawiedliwość, czy to jest Platforma, czy SLD. Nie widzę tam człowieka, który miałby jakiś pomysł i chciałby zrealizować coś w Częstochowie. Ja widzę jedno, że oni świetnie się porozumiewają i sobie świetnie wymieniają stołki. Dzisiaj zatrudnienie mają ludzie z PiS-u w spółkach miasta, gdzie właścicielem jest lewicowy prezydent. 

- Nie tylko z PiS-u, ludzie PO też pracują w spółkach...
- I dlatego trzeba na kogoś zrzucić, że jest źle. „Źle jest dlatego, że „Solidarność” dogadała się z lewicowymi władzami i nie walczy o pewne rzeczy”. Udają ślepców, a to oni sobie handlują tą Częstochową, to oni stołki obsadzają swoimi ludźmi, a tak naprawdę to jest skok na kasę i wyciągnięcie dla siebie jak najwięcej.

- Czyli idealne pole do działania dla „Solidarności”...
- Związek zawodowy, to nie jest pierwszy sekretarz Mirosław Kowalik i region częstochowski. My próbujemy pomóc członkom związku nie tylko wtedy, gdy już mają problem, np. organizujemy szkolenia, w tym z układów zbiorowych. Region nie jest komitetem centralnym. 

- Nie przez przypadek pytam o kontakty z lewicą. W magistracie była delegacja norweskich związków zawodowych, częstochowscy urzędnicy byli u związkowców w Oslo. Was nie zaproszono. Natomiast Wy zaprosiliście władze miasta na swój jubileusz i braliście udział w spotkaniu z Leszkiem Millerem...
- Na nasze uroczystości zaprosiliśmy wszystkich posłów, niestety nie wszyscy byli. Rzeczywiście, był też prezydent miasta. Co do wizyty Leszka Millera w Częstochowie... było miło i sympatycznie, bo to jest inteligentny człowiek. Przyszliśmy po to, bo interesował mnie pomysł powrotu do 49 województw.

- Wierzy Pan, że ten pomysł SLD jest realny?
- Nie, myślę że to jest hit wyborczy.

- Wróćmy do tematów lokalnych. Nie popisaliście się w sprawie Huty Częstochowa...
- Najlepszą odpowiedzią jest to, że nic nie powiem, musiałbym powiedzieć źle, więc nie powiem nic.

- Kilka tygodni temu pojawił się problem w pogotowiu ratunkowym. Jaką rolę w tej sprawie odegrała „Solidarność”?
- Dla mnie to jest dziwna sytuacja. Pogotowie zajeżdża na stację benzynową i okazuje się, że karta, która jakoby upoważnia do tankowania jest nieważna. Kierowca był bez wyjścia i zapłacił z własnych pieniędzy. Ja nie wierzę, że przyczyną było nieuregulowanie przez pogotowie jakiejś faktury Orlenowi. To nie jest prywatny odbiorca, firma krzak, tylko pogotowie ratunkowe. Nawet jeżeli pogotowie przestałoby istnieć, to jego zobowiązania przejmuje urząd miasta, więc Orlen zawsze będzie mógł odzyskać swoje pieniądze. Zdaniem urzędu miasta i rzecznika Włodka Tutaja, wina leży po stronie kierowcy. Przyznam, tak mnie to wkurzyło, że zadzwoniłem do urzędu i powiedziałem – jeżeli ten człowiek, kierowca poniesie jakiekolwiek konsekwencje, to zrobimy taką jazdę, że się wam odechce wyborów jesiennych.

- To był jednorazowy problem?
- Oczywiście, że nie. Na drugi dzień przyjechała telewizja Katowice, bo to oni dostali sygnał, że karta w dalszym ciągu jest nieaktywna. Karetka podjechała na stację benzynową, z której obsługa stacji nie chciał wypuścić kierowcy, bo znowu miał nieważną kartę, a nie miał przy sobie gotówki. Okazało się, że karetka stoi już 40 minut. Dopiero przyjechała inna karetka z gotówką, zapłacono i wszyscy mogli odjechać. To jest udokumentowane w materiale telewizji Katowice. Jestem przekonany, że jest trup w szafie w tej sprawie.

- Skoro wspomniał Pan o listopadowych wyborach samorządowych, kogo poprze „Solidarność”?
- Nikogo.

- Dziękuję za rozmowę.


Renata R. Kluczna

Komentarze (10)

29 czerwca 2014

... i poszedł się je...ać wraz z niejakim Ziółkowskim, ale to się im należało już na początku ich kadencji. warcholstwu i prywacie trzeba stawiac tamę. A robienie ze związku rodzinnej firmy do koszenia kasy , to skandal i wonnnnnnnnnnnnnn ze związku do pośredniaka


07 marca 2014

Zaskakująca zbieżność opinii o tym panu.Dzięki takiemu "przywódcy" Solidarność jest gdzie jest.No ale w życiu trzeba zachować chociaż elementarne zasady.Jak ich brak a i rozum nietęgi to koniec zawsze ten sam. Dla wszystkich.


06 marca 2014

samorząd zemścił się na solidarności -klepki się facetowi poprzekładały on uważa ze solidarność = Kowalik i ze wszyscy się na nim mszczą , a czy przypadkiem nie jest tak ze wszyscy omijają go szerokim łukiem mając ugruntowaną o nim opinię zgodnie z przysłowiem "Nie ruszać gu..na bo śmierdzi "


06 marca 2014

"To mogła pani przyjść do , a bym pani powiedział ,że on tylko po to jest , by panią oszukać" - wypowiedz Kowalika , hahaha jeden uczciwy i sprawiedliwy a wszyscy inni to oszuści , a może Kowalik usiądzie w konfesjonale . Albo najlepiej zanim pójdziemy do jakiegokolwiek urzędu w jakiejkolwiek sprawie to najpierw wyspowiadajmy się Kowalikowi będzie wiedział z kim kto spi i z kim dzieci ma . Poprzewracało mu sie już w łepetynie .


06 marca 2014

Ale Kowalik jest posr...y przed czerwcowymi wyborami w Solidarności widzi ,że elektorat mu ucieka . Jak taki obrońca zwalnianych to niech ich zatrudni w swojej firmie w Częstochowskim Inkubatorze przedsiębiorczości . Boi się Pan przewodniczący stracić korytko i ciplutki stołeczek za ogromną comiesięczną pensję o jakiej każdy z nas może tylko pomarzyć i biedny biega do mediów zeby tylko o nim pisali, jaki to z niego obrońca uciśnionych. Proponuje aby pokazał także wpływy jakie uzyskuje z tytułu dzierżawy pomiesczeń w budynku związku .A tak naprawdę to JAK NIE WIADOMO O CO CHODZI TO CHODZI O PIENIĄDZE Z ideologią Pana Kowalika też bywa róznie teraz przymila się do SLD a na spotkaniu z Milerem był po prostu przeszczęśliwy piał hymny pochwalne aż robiło się niedobrze.Podejrzewam ,że gdyby SLD chciała z nim grać do poszedł by jak w dym ,nie zważając na tych "uciśnionych" na nieszczęsciu których chce wygrać następne wybory . Tak naprawdę to politycy wszystkich opcji poznali się na tym gostku i unikają go jak coś nieładnie pachnącego . ŻAL MI CIĘ MIRECZKU ALE TWOJE 5 MINUT JUŻ MINĘŁO .....


06 marca 2014

odwołać adamkiewicza za dziadostwo płatnicze w pogotowiu!


06 marca 2014

Takie drobne pytanie; ilu członków liczy obecnie Solidarność w Częstochowskim Regionie?


06 marca 2014

Pan Kowalik robi sobie klake, bo wybory się zbliżają, czerwcowe, coś musi być o nim słychać. Dziwi mnie, że nie powiedział, za co zwolniono pana Psykałę, niech pani redaktor go o to zapyta.Ogólnie wiadomo jest,że ten pan dostał propozycję pracy na Warcie, ale odmówił.Częstochowianom nazwisko Kędzierski kojarzy się nie z PiS-em, ale z Solidarnościa. Przecież to człowiek Solidarności WIR, przede wszystkim, co widać nawet na wszelkiego rodzaju manifestacjach, towarzyszy zawsze WIR-owi.Może Kowalik nie wie, co w samej Solidarności się dzieje? Do pracy lepiej się wziąć, a nie szukać winnych. Wszyscy są winni , Solidarność również. Stwierdzenie,że na nikogo nie zagłosuje w wyborach, mówi samo za siebie. Liczy się tylko własne ego. Niech Kowalik opowie o ludziach, których zwolnił z własnych szeregów / związkowców/i za co ich zwolnił.


05 marca 2014

Przerażająco smutne. Facet wypalony, zdegustowany, bo znowu został oszukany i nie jest żadnym partnerem „władzy samorządowej”. Bida z nędzą.>>> Historia z „Promenadą” podręcznikowa. Ignorancja i amatorszczyzna z jednej strony, z drugiej bezwzględni „gracze”, którym obce jest myślenie wspólnotowe i poszukiwanie kompromisowych rozwiązań. >>> Co do wspomnień – panie Kowalik – nie podobał się Wrona, to macie na własne życzenie Matyjaszczyka, który kompletnie was ignoruje czyli olewa i robi co chce, czyli nic nie robi, bo stopa bezrobocia w mieście od 2009 stale rośnie (dzisiaj 13,6%).>>> Piękne oceny samorządu częstochowskiego: „samorządowiec nie reprezentuje interesów żadnych, oprócz swoich”,>> „ja widzę jedno, że oni świetnie się porozumiewają i sobie świetnie wymieniają stołki. Dzisiaj zatrudnienie mają ludzie z PiS-u w spółkach miasta, gdzie właścicielem jest lewicowy prezydent”, „udają ślepców, a to oni sobie handlują tą Częstochową, to oni stołki obsadzają swoimi ludźmi, a tak naprawdę to jest skok na kasę i wyciągnięcie dla siebie jak najwięcej”...>>> „Solidarność” w Częstochowie to już smętna historia. Teraz jedynym „ partnerem” „władzy samorządowej” jest CBA…


05 marca 2014

ble...ble... solidarność dba o własną dupę...chyba że przejrzała na oczy.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama