7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

17 listopada 2013

FELIETON: Wykopać rasizm z UE

7 dni
Zanim ogłoszony zostanie sukces w akcji „wykopać rasizm ze stadionów”, a Legia ukarana zostanie kolejną grzywną za pokazanie krzyża maltańskiego czy innych rasistowskich znaków, czas najwyższy wykopać rasizm z unijnych instytucji publicznych. Stadiony możemy omijać, ale strach się bać rasistowskich eurokratów dysponujących policją i wojskiem.

Na obozowisku romskim (cygańskim) w Grecji taplała się w błotku gromadka dzieci, wśród nich biała dziewczynka. Ten widok uruchomił w główce policyjnej dwa uzupełniające się stereotyp. Pierwszy, znany nam dobrze: w dzieciństwie też mnie babcia w Uściu Solnym straszyła, że jak będę latał po polu to mnie Cyganie porwą. Drugi, równie silny: białe dziecko nie może żyć w takich warunkach; w błocie i brudzie wychowywać się mogą tylko czarni, bo się nie pobrudzą. Z tych, i tylko z tych, pobudek rasistowskich, przy aprobacie mediów i opinii publicznej UE, dziecko (białe) zostało przemocą zabrane opiekunom, a jego przybrani rodzice trafili do pudła.
Można nie przepadać za lumpiarstwem i nie pochwalać stylu życia opartego na żebraninie. Można w szlachetnym porywie uczuć walczyć by każde dziecko spało w czystej pościeli, w swoim pokoiku i miało dostęp do placyku zabaw z atestem bezpieczeństwem. Ale gdy stosujemy przemoc w imię tego by białe dziecko ( inne taplające się błotku nie interesowały interwentów), nie żyło jak lump, gdy jawnie demonstrujemy wolę zapewnienia białemu dziecku  innych, lepszych standardów życia  niż innym, ciemnoskórym  pociechom, gdy przesądy rasistowskie zastępują nam dowody uzasadniające podejrzenie o przestępstwo; to można z emfazą krzyknąć: Hitler żyje i nigdy nie umarł.

Trzeba tu wyraźnie rzecz określić:
1. Zainteresowanie losem dziecka nastąpiło tylko z powodów rasistowskich. Dla policji obojętnym było ile w ogóle jest dzieci w tej romskiej rodzinie, nie badano ich DNA by potwierdzić pokrewieństwo, nie interesowało się ich losem.

2. Zarzut uprowadzenia dziecka powinien być przynajmniej uprawdopodobniony faktem, że ktoś podobne dziecko poszukuje. W tej sprawie najpierw aresztowano „sprawców” (opiekunów białej dziewczynki), potem dopiero rozpoczęto szukanie dowodów uprawdopodobniających winę. Mimo poszukiwań, mimo rozbudowanej bazy informacyjnej o zaginionych dzieciach, mimo współpracy Interpolu i innych jawnych i tajnych policji, nie znaleziono żadnej przesłanki potwierdzającej podejrzenie o porwanie. Mimo to romscy rodzice siedzą w areszcie, bo przecież Cyganie z natury kradną dzieci, a potem Żydzi przerabiają je na mace.

3. Można wytłumaczyć, że urzędnicy wiedzą wszystko lepiej od czteroletniego dziecka, płacz dziewczynki pozbawianej rodziców i rodzeństwa (nawet jeśli to pokrewieństwo jest przyszywane) ustępuję wobec wizji zapewnienia jej lepszego życia (w sterylnym sierocińcu). Ale dlaczego ratuje się przed potencjalnym niebezpieczeństwem zmuszania do żebraniny i od życia w brudzie i błocie, tylko białe dziecko, z obojętnością odnosząc do pozostałych.

Sprawa małej Marii ma w mediach wszystkich krajów UE wydźwięk podobny jak u nas sprawa śp. małej Madzi z Sosnowca. Tylko z tego zainteresowania wyłania się nie humanitaryzm lecz morda rasistowska. O rzesz ty, Unio...


Jarosław Kapsa

Komentarze (2)

18 listopada 2013

Problem jednak jest. Z jednej strony setki czy tysiące zaginionych dzieci, w części porwanych, i tragedia ich rodziców oczekujących na efekty pracy policji - odnalezienie ich dziecka. Według danych Fundacji Itaka w 2011 roku w Polsce zaginęło 33 dzieci do 12. roku życia. Odnalazło się tylko 19. z nich. Z drugiej skłonność do podejrzewania Romów o popełnione i nie popełnione czyny zakazane prawem - tak na wszelki wypadek jak wynik etnicznych uprzedzeń, trwałości negatywnego stereotypu, rasizmu. Z trzeciej strony skrajna bieda całych grup ludzi, nie ze swojej winy słabo wyedukowanych, obdarzonych licznym potomstwem, którego nie są w stanie utrzymać, wychować i przygotować do życia, więc oddają je w "dobre" ręce w mniej lub bardziej legalny sposób. Nie dziwi mnie uwrażliwienie sąsiadów na "osobliwości" życia w okolicy i informowanie policji o swoich podejrzeniach. Burzę się gdy policja i cały "wymiar sprawiedliwości" współuczestniczy - bez zachowania umiaru - w medialnym spektaklu dla gawiedzi i "podgrzewaniu nastrojów" z Romami w tle, pisząc o "greckiej tajemniczej dziewczynce blondyneczce", "Blond aniołek kupiony w Polsce za 1000 euro!?", "To już pewne. To dziewczynka nie jest dzieckiem ludzi, u których ją znaleziono. Nie jest też ich krewną. Po co ją porwano? Na sprzedaż bezdzietnym rodzicom, na zamówienie pedofila czy na organy?" ### Child Alert### Według danych policyjnych w 2011 roku, najmłodszych (do 6 roku życia) zaginionych było 151. To prawie 28 pkt proc. więcej niż w poprzednim roku. O 10 proc. w stosunku do 2010 r. wzrosła także liczba zaginionych starszych dzieci, w wieku od 7 do 13 lat (482 przypadki). Jednak w dalszym ciągu najwięcej ginie nastolatków - w 2011 roku przyjęto prawie 3,7 tys. zgłoszeń. W sumie w 2011 r. zaginięć nieletnich zgłoszono 4330, w 2012 - 6603 w tym 465 zgłoszeń dzieci w wieku do 7 lat - podaje policja. Na szczęście "większość zaginionych zostaje odnaleziona w ciągu pierwszych 14 dni po zaginięciu. 95 proc. dzieci w ciągu pierwszych 7 dni z powrotem trafia do swoich domów". Ale 5 % z nich czyli ok. 330 nieletnich w 2012 nie wraca do domu!!!


18 listopada 2013

Wszystko "clear", ale co ma z tym Unia? To konkretni ludzie z Grecji, Irlandii... policjanci, prokuratorzy, sędziowie... niedouki bez wyobraźni i czucia pokazali swoje "mordy" i "władzę". Dzisiaj strach mieć dziecko - to jedna z przyczyn depopulacji - jak nie chórmistrz czy wuefista to pedofil w sutannie lub bez, a teraz Cygan dybie na nie wprowadzając rodziców w lęki i panikę. # Oto interesujące spojrzenie na omawianą sprawę. 4 listopada 2013 r. prezes SRwP Roman Kwiatkowski wystosował list otwarty do Ambasador Grecji w Polsce w sprawie małej Mari. # Pani Tasia Athanasiou Ambasador Grecji Stowarzyszenie Romów W Polsce # Szanowna Pani Ambasador Z prawdziwym żalem i bólem obserwowałem wielodniowy medialny spektakl związany z 4-letnią dziewczynką o imieniu Maria, którą grecka Policja znalazła u romskiej pary mieszkającej w miejscowości Farsala na północ od Aten. W krótkim czasie sprawą żył już cały Świat i Europa, w tym Polska, gdyż Interpol wysłał noty do wszystkich 190 krajów członkowskich, aby zebrać więcej informacji na temat domniemanych rodziców Marii – Christosa Salisa i Eleftherii Dimopolou a także, czy dziewczynka została porwana oraz kim są jej prawdziwi rodzice. Także w Polsce badano, czy Romowie nie porwali kiedyś jakiejś dziewczynki o jasnych włosach. W jednym z polskich tygodników napisano : „„Cyganie porywają dzieci” – być może taka myśl, wbita do głowy w dzieciństwie przez popularne w Grecji ludowe opowieści, nachodzi prokuratora, kiedy spostrzega białą główkę wychyloną spod pościeli.” Odosobniony przypadek związany głównie z kolorem włosów dziewczynki stał się pożywką dla wszelkiej maści rasistów i ksenofobów, by zaatakować mniejszości narodowe, w tym głównie Romów. Także w Polsce odczuliśmy tę atmosferę zaszczucia i zbierania cięgów zbiorowo za akcję greckiej Policji. Na szczęście odnaleziono w Bułgarii prawdziwą matkę Marii oraz potwierdzono, że dziecko nie zostało porwane a oddane wymienionej romskiej rodzinie do wychowania. W przedstawionej sytuacji nasuwa się podstawowy wniosek, że sprawa dziewczynki nie była przez grecką Policję i Prokuraturę właściwie prowadzona, zaś wnioski z badania ukazały się w mediach już na początku dochodzenia, gdy powinny ujrzeć światło dzienne dopiero po wyjaśnieniu wszelkich wątpliwości. Naszym zdaniem nie jest właściwym, że bez dokładnego sprawdzenia wypływają do mediów sensacyjne informacje dotyczące dziewczynki, które wywołują w Europie a także w Polsce falę nienawiści wobec Romów. Wskutek tego wieloletnie działania romskich organizacji pozarządowych mające na celu zintegrowanie Romów w europejskich demokracjach mogą iść w niwecz, gdyż wiele spraw trzeba zaczynać od początku. Szanowna Pani Ambasador W zaistniałej sytuacji greccy Romowie oraz grecka Policja i Prokuratura powinni wspólnie wyciągnąć konstruktywne wnioski, by nie przeżywać drugi raz sprawy podobnej do przedstawionego przypadku. Myślę z jednej strony o rozwadze i wstrzemięźliwości w działaniach greckich urzędników w stosunku do Romów a z drugiej strony o potrzebie wzmocnienia działań uświadamiających i edukacyjnych wśród nich na rzecz pełnego przestrzegania greckiego prawa. Podając powyższe uprzejmie proszę Panią Ambasador o przekazanie właściwym organom w Grecji naszych odczuć i przemyśleń związanych ze sprawą 4-letniej Marii, w szczególności chodzi nam o to, by w przyszłości nie podawały one narodowości osób obywateli greckich (romskiej lub innej) podejrzanych o popełnienie przestępstwa. Pragnę zwrócić uwagę na negatywne reperkusje jakie przyniosła przedmiotowa sprawa kilkunastu milionom europejskich Romów, w tym w Polsce. Serdecznie pozdrawiam Panią Ambasador mając nadzieję, iż w przyszłości nie będzie potrzeby pisać listów do Pani o bolesnej stronie stosunków grecko-romskich a o sprawach pozytywnych w tych stosunkach, w szczególności o wkładzie Romów do dziedzictwa kulturalnego Europy. Z wyrazami najwyższego szacunku Roman Kwiatkowski Prezes Zarządu Głównego Stowarzyszenie Romów w Polsce


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama