7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

02 października 2013

Wybory 2014: kto będzie rządzić miastem?

Wybory 2014: kto będzie rządzić miastem?

7 dni
Czy Matyjaszczyk ponownie zostanie prezydentem Częstochowy? Jakie szanse, by rządzić miastem ma kandydat niezależny? Czy Platforma Obywatelska rzeczywiście jest tak silna, by pokonać SLD? Jaką rolę w przyszłorocznych wyborach odegra PiS?
Na te i inne pytania odpowiada nasz sondaż.

Niewiele ponad rok pozostało do wyborów samorządowych. W 2014 o tej porze częstochowianie po raz kolejny zastanawiać się będą nad tym, kto ma rządzić ich miastem. Wybierać będziemy nie tylko prezydenta, ale także radnych, których roli na co dzień nie doceniamy, a to właśnie radni ustanawiają lokalne prawo.
Czasu wydawałoby się jeszcze sporo, ale na horyzoncie co i rusz... nieśmiałe ruchy. A to PiS z Szymonem Giżyńskim na czele pertraktuje – z konieczności? - z Ligą Miejską Tadeusza Wrony, a to PO przesuwa środek ciężkości ze zmęczonej Haliny Rozpondek na wielkiego nieobecnego Andrzeja Szewińskiego, a to Matyjaszczyk bryluje gdzieś w okolicach łona pomiędzy in vitro a bezbolesnymi porodami, etc. Do stanu wrzenia w kręgach politycznych jeszcze daleko, ale to czego mieszkańcy nie widzą, już się dzieje. A skoro tak, to sprawdźmy, jakie są nastroje i wiedza częstochowian...

Sondaż Tygodnika 7 dni

(pytanie 1. - grafika na początku tekstu)

2. Na którego z potencjalnych kandydatów na prezydenta oddałby Pan/Pani swój głos?
Marcin Biernat                 1,60 proc.
Marek Domagała            0,30 proc.
Marek Drygas                 2,10 proc.
Konrad Głębocki          12,20 proc.
Tomasz Jaskóła             0,00 proc.
Jacek Kasprzyk              1,30 proc.
Izabela Leszczyna        13,30 proc.
Krzysztof Matyjaszczyk 13,00 proc.
Włodzimierz Skalik        0,30 proc.
Andrzej Szewiński          1,60 proc.
Artur Warzocha              7,60 proc.
Tadeusz Wrona              8,00 proc.
żaden z powyższych kandydatów 38,70 proc.

3. Na które z ugrupowań oddałby Pan/Pani swój głos?
Platforma Obuwatelska (PO)           25,20 proc.
Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL)       5,90 proc.
Prawo i Sprawiedliwość (PiS)               9,20 proc.
Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) 13,90 proc.
Wspólnota Samorządowa                  6,20 proc.
bezpartyjny ruch obywatelski              2,80 proc.
żaden z powyższych                         36,00 proc.
inne                                                0,80 proc.

4. Czy gdyby pojawił się komitet obywatelski niezwiązany z żadną partią polityczną byłby Pan/Pani skłonny oddać swój głos?
Tak            29,10 proc.
Nie            25,90 proc.
Nie wiem 45,00 proc.

5. Jak ocenia Pan/Pani dotychczasową działalność Rady Miasta w Częstochowie?

Dobrze      13,80 proc.
Źle             47,50 proc.
Nie wiem 38,70 proc.

Co wiemy na pewno. Zaskakuje bardzo słaby wynik obecnego prezydenta Matyjaszczyka (SLD), ale jeszcze bardziej - żałośnie niski rezultat Szewińskiego (PO). Do przykrych niespodzianek zaliczyć należy także Warzochę (PiS) i Kasprzyka (lewica). Nie najgorsze wyniki osiągnęli: Leszczyna (PO), Głębocki (Wspólnota), Wrona (Liga), a nawet Drygas. Odpowiedzi na drugie pytanie świadczą przede wszystkim o rozpoznawalności pretendentów do fotela prezydenckiego. Żadne ugrupowanie nie ma zdecydowanego lidera, w zasadzie różnice pomiędzy kandydatami są na granicy błędu statystycznego (+/–10%). Spośród ugrupowań najlepszy wynik osiągnęła Platforma, potem długo nic i dopiero SLD, a za nim kolejne partie. Po złączeniu odpowiedzi pytania drugiego i trzeciego nasuwa się wniosek: większość kandydatów to „lokomotywy wsteczne” – ich partie mają większe poparcie niż oni sami.
Porażającą informację, która świadczy niestety o nas samych, daje odpowiedź na ostatnie pytanie sondażu. Aż prawie 40 proc. częstochowian nie wie, czy radni pracują dobrze czy też źle. Większość ankietowanych nie ma pojęcia, czym się radni zajmują, nie wie kim są i po co. A przecież 28 osób wybranych głosami mieszkańców, decyduje przez cztery lata kadencji o wszystkim, co dzieje się w mieście. To oni ustalają wysokość opłat: od nieruchomości, od śmieci, od psa, od przejazdów komunikacją miejską etc. To oni przesądzają o lokalnych inwestycjach: budowie lub remoncie szkół, boisk i placów zabaw, chodników i dróg etc. Dlatego, tak wielkie ma znaczenie, kogo wybieramy do Rady Miasta.
Niezależnie od oceny sondażu pokazuje on jedną, niepodważalną prawdę (sporą grupę niezdecydowanych) – ponad 37 proc. częstochowian nadal poszukuje swojego reprezentanta. To sygnał dla wszystkich zdeklarowanych już i przyszłych kandydatów na prezydenta miasta, że spora grupa mieszkańców wciąż „jest do wzięcia”. I chociażby z tego powodu wybory samorządowe w 2014 roku mogą być dla wielu niespodzianką.

O komentarz do sondażu poprosiliśmy polityków, samorządowców, na których ankietowani oddali swój głos.

Marek Domagała

„Po ogólnej deklaracji co myślę o sondażach, mój komentarz do... sondażu
A teraz jakbym ja na te pytania odpowiedział:
Ad. 1. Idziesz na wybory? Tak
Ad. 2. Kandydat. Jeden z prawicy rozumianej jako wolnościowy stosunek do gospodarki. Bo władza, a szczególnie lokalna, to w sumie mądre gospodarowanie naszymi pieniędzmi, a nie ideologia. W kraju, a i mieście, we władzach mamy same gospodarcze lewice, idąc od lewa: PiS i SLD łeb w łeb totalne lewactwo, PO. Na prawej pustka. Czas na ekonomiczną prawicę z jednym kandydatem.
Ad. 3. Na które z ugrupowań… Na żadne z powyższych.
Ad. 4. Czy gdyby pojawił się... Pewnie tak, ale... to zależy JAKI! Czyli Tak, pod warunkiem, że spełni wymogi określone w ad.2
Ad. 5 Ocena obecnej Rady: Niestety totalne DNO. Z paroma wyjątkami.”

Marcin Biernat
„Cieszy mnie dobra pozycja Platformy Obywatelskiej w sondażu tak dla działań Klubu Radnych, jak i naszej parlamentarnej i ministerialnej reprezentacji. To zaufanie wyrażone w sondażu przekłada się na nasze dotychczasowe działania, ale i motywuje nas do kolejnych. Szczególnie cieszy mnie dobry wynik Poseł Izabeli Leszczyny, która wygrywa z obecnie urzędującym Prezydentem Częstochowy. To także czerwona kartka dla Krzysztofa Matyjaszczyka, któremu nie bardzo wychodzi „budzenie energii”, na którą tak wielu mieszkańców liczyło. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie znając docelowej grupy respondentów i ich reprezentatywności trudno dziś dociekać, jak sondaż bezpośrednio przełoży się na preferencje wyborcze częstochowian przy urnach.”

Jacek Kasprzyk
„Ten sondaż może niewątpliwie zainteresować obecnie urzędującego Prezydenta oraz te osoby, które zamierzają za rok kandydować na ten ważny w naszym mieście urząd.
Istotna refleksja, jaka z niego płynie to niechęć respondentów do upartyjniania samorządu. Osobiście podzielam ten pogląd. Środowiska partii politycznych nie rozumieją, że Mieszkańcy Częstochowy oczekują samorządu rozwiązującego problemy miasta, a nie działań tworzących z samorządu arenę sztucznej walki partyjnej. Mieszkańcy chcą władzy posiadającej wiedzę, kompetencję i umiejętność współdziałania, kierującej się przy podejmowaniu decyzji ich oczekiwaniami, a nie dyscypliną partyjną.
W dzisiejszej polityce nie biorę udziału i miło mi jest, że po kilku latach jeszcze ktoś pozytywnie zapamiętał moje nazwisko. Aktualnemu Prezydentowi i potencjalnym kandydatom życzę głębszej refleksji i wyciągnięcia stosownych wniosków, a Mieszkańcom Częstochowy dokonania za rok najtrafniejszego w ich przekonaniu wyboru.”

Konrad Głębocki
„Sondaż potwierdza to, co w mieście można wyczuć już od jakiegoś czasu, że szansę na prezydenturę w Częstochowie w kolejnej kadencji mają trzy osoby: Krzysztof Matyjaszczyk, Izabela Leszczyna oraz Konrad Głębocki. Różnice poparcia dla tych kandydatów są bardzo niewielkie i dzisiaj można powiedzieć, że każdy z tej trójki może zostać prezydentem po następnych wyborach. Pozostali kandydaci z liczącymi się wynikami, czyli Artur Warzocha i Tadeusz Wrona na tyle tracą dystans, że nawet intensywną kampanią wyborczą nie byliby w stanie doszlusować do trójki liderów. O wynikach wyborów zadecydują więc wyborcy, którzy dzisiaj popierają kandydata spoza trójki liderów lub też nie są jeszcze zdecydowani na kogo oddaliby swój głos.”

Tomasz Jaskóła
„Umieszczenie mojego nazwiska w gronie kandydatów jest nieoczekiwane i zupełnie niepotrzebne. Jestem koordynatorem Klubu Republikańskiego i zamierzam wygrywać, ale nie w drugim miesiącu swojej działalności. Brak głosu dla mnie jest jednak potwierdzeniem założenia i hasła Stowarzyszenia Republikanie - „całkowicie nowi ludzie w polityce”. Jesteśmy nowi, ale jesteśmy silni i profesjonalni - chcemy prawyborów, ordynacji większościowej, kompetencji i służebnej roli państwa oraz organów samorządu wobec Polaków. Jesteśmy wolnorynkowi. Nie boimy się konkurencji. Będziemy współpracować z każdym, kto ceni Wolność, Własność i Życie. Szkoda, że nie wymieniono z nazwy Republikanów. Zaskoczeniem jest słaba pozycja, niektórych osób. Wiele osób tutaj występujących czerpie swoją siłę z partii politycznych. Republikanie zamierzają to zmienić w naszym mieście. Przekonamy mieszkańców, że partie są mniej ważne - my proponujemy pracę i konkretne rozwiązania. Jakie? Już możecie Państwo składać w sprawach Częstochowy do biura posła Przemysława Wiplera swoje propozycje mogące być interpelacjami.”

Marek Drygas
„Jestem miło zaskoczony tak dużym poparciem. Cieszę się, że mieszkańcy doceniają moje działania dla Częstochowy. Obecnie nie mam w planach kandydowania. W przyszłorocznych wyborach poprę kandydata, który zagwarantuje ściągnięcie do miasta inwestorów i zapewni częstochowianom dobrze płatną pracę. Ostatnie trzy lata rządów SLD uważam za bezpowrotnie stracone.”

Artur Warzocha
„Przykro mi, ale wyników powyższej sondy nie da się skomentować przynajmniej z dwóch powodów, po pierwsze - w sprawach tak istotnych dla Częstochowian, jak wybory prezydenta miasta, czyli wybór naszej wspólnej przyszłości na najbliższe cztery lata nie przeprowadza się „sondy ulicznej”, ale solidny sondaż badania opinii publicznej. Taki sondaż, żeby był miarodajny powinien objąć próbę ok. tysiąca respondentów a nie 283, jak jest w przypadku tej sondy. Po drugie: wyniki przeprowadzonej sondy ulicznej nie świadczą o czymkolwiek, co najwyżej o tym, że do Częstochowy chyba nie dociera sygnał radiowy ani telewizyjny, a ludzie tutaj nie czytają gazet i są odcięci od internetu, bo tracąca punkty w sondażach partia rządząca w kraju - Platforma Obywatelska, przeżywa w naszym mieście renesans swojej popularności.”

Izabela Leszczyna
„Sondaż pokazuje starą prawdę, że ani zaufania ludzi, ani ich poparcia nie zdobywa się raz na zawsze. I całe szczęście, bo to znaczy, że częstochowianie wymagają od swojego prezydenta rzeczywistej pracy, a nie propagandy. Wyniki traktuję raczej jako sygnał, że obecny prezydent nie spełnił oczekiwań mieszkańców Częstochowy, niż jako sprecyzowane preferencje odnośnie konkretnego kandydata na nowego prezydenta. Z pewnością przyszłoroczne wybory to wyzwanie dla częstochowskiej Platformy Obywatelskiej, jestem przekonana, że nasza oferta wyborcza będzie dla mieszkańców lepsza niż oferta lewicy :))”

Nie wszyscy „bohaterowie” sondażu chcieli z nami rozmawiać.

Z niewiadomych nam przyczyn, Krzysztof Matyjaszczyk odmówił komentarza.
Nie otrzymaliśmy odpowiedzi od Włodzimierza Skalika, gdyż przebywa poza granicami kraju.
Andrzej Szewiński jest zajęty pracą w Senacie i nie znalazł czasu na komentarz.
Tadeusz Wrona z przyczyn osobistych odmówił wypowiedzi.

W naszym sondażu wzięło udział 238 częstochowian.
Płeć
kobiety:      58,30 proc.
mężczyźni: 41,70 proc.
Wiek
17 – 20:    7,38 proc.
21 – 30:  24,59 proc.
31 – 50:  31,21 proc.
51 – 70:  30,23 proc.
i więcej:    6,59 proc.
Wykształcenie
wyższe:       57,40 proc.
średnie:      31,40 proc.
zawodowe: 11,20 proc.
Zatrudnienie
pracuje:                                 62,70 proc.
bezrobotny:                           24,80 proc.
nie pracuje (inne powody): 12,50 proc.


Renata R. Kluczna

Komentarze (4)

05 października 2013

@dock2………. Dziękuję za link do interesujących wyników badań dotyczących jednego z błędów poznawczych i zaburzeń wnioskowania czyli nieracjonalnego postrzegania rzeczywistości, potwierdzających tzw. efekt nadrzędności przekonań nad faktami czy twardymi danymi.


04 października 2013

Polecam: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114885,14710241,Badanie_dowodzi__poglady_polityczne_tlumia_racjonalne.html


04 października 2013

Chciałem podziękować za pracę dziennikarską :) wprawdzie to sonda, ale pracę docenić trzeba. A Częstochowianom należy życzyć, aby wybory nie były wypadkową układów partyjnych, tylko uczciwości, świeżości i pomysłów. Zatem zagłosujecie na Republikanów :) pozdrawiam Tomasz Jaskóła (zupełnie niegodny umieszczenia w sondzie obywatel, który wierzy, że obywateli w polityce, a nie tzw. POLITYKÓW :)).


03 października 2013

Do opublikowanych wyników sondażu podchodzę z dystansem. Choćby z tego powodu, że deklarowane w takich badaniach preferencje często – z różnych powodów – różnią się od ostatecznych decyzji wyborczych. Po drugie, jeszcze trochę czasu zostało do terminu wyborów samorządowych (ok. roku) i wiele okoliczności może mieć wpływ na postawy, zachowania i ostateczne wybory uprawnionego elektoratu. Ale daleki też jestem od abstrahowania od tych wyników sondażu czy ich lekceważenia albowiem z pewnym przybliżeniem odzwierciedlają one dzisiejsze oceny, preferencje i tendencje w nastrojach naszej społeczności lokalnej. Równie interesujące są prezentowane wypowiedzi części „zainteresowanych” odsłaniające ich myślenie i przekonania. Wiele też mówi swoiste désintéressement Matyjaszczyka, Szewińskiego czy Wrony – choć tych dwóch ostatnich przedstawia inne „alibi”. Odmowa komentarza przez Matyjaszczyka w tym wypadku potwierdza jedynie moją dotychczasową opinię, że to jednak facio bez kwalifikacji do „rządzenia” miastem − ani wiedzy, ani kultury. Gawędziarz i jak widać tupeciarz. Co wiemy „na pewno” czyli jaka „prawda statystyczna” wynika z tak przeprowadzonych badań? Nie ma dzisiaj wyraźnego lidera wśród wskazanych kandydatów na stanowisko prezydenta miasta Częstochowy. Niski wynik Matyjaszczyka (13% wskazań) jest dla „urzędującego” prezydenta świadectwem kompletnego zawodu i niezadowolenia większości potencjalnych wyborców z efektów administrowania miastem przez tego pana. Wynik Wrony ciągle relatywnie wysoki choć zapewne nie na tyle by marzyć o powrocie na fotel prezia miasta. Choć gdyby tzw. prawica wystawiła tylko Wronę przeciwko Matyjaszczykowi wynik mógłby być zaskakujący. Przecież PO, PiS, WS mają razem dzisiaj, jak pokazuje sondaż, ponad 40 procentowe poparcie społeczne, a „rządzi” w mieście Matyjaszczyk z SLD. Duży odsetek potencjalnych wyborców ok. 39 % − przy zaproponowanym w sondażu zestawie/liście potencjalnych kandydatów − poparłby innego kandydata. To wyraz zniechęcenia wielu z nas do marnych aktorów harcujących na lokalnej scence politycznej – zgranych do cna towarzyszy partyjnych. Ale inny miejski „lider” – rozpoznawalny o naturalnym autorytecie − ciągle się nie pojawia. A nawet jeśli jest – bo jest nie jeden taki wśród nas – outsider, pragmatyczny realista dobrze znający nasze miasto i gospodarkę komunalną, to taki ma zapewne znikome szanse na zwycięstwo wyborcze. Dziś w wyborach wszelakich liczy się przede wszystkim medialny „ryj”. Tylko osoby znane z jakiejkolwiek strony, z dobrej czy złej, ale znane, mają szanse zaistnieć w świadomości wyborców. A wyborcy? Wyborcy karmieni codzienną propagandą, iluzjami i lokalną mitologią – czegóż ten Matyjaszczyk już nie obiecał – wyborcy rozleniwieni umysłowo i często zdezorientowani wybierają tak, jak wybierają i wielu budzi się potem z ręką w nocniku. I to jest owo fatum ciążące nie tylko nad naszym miastem. Interesujące byłyby wyniki tego sondażu opinii przy pytaniach zawierających kombinacje ograniczonej liczby potencjalnych kandydatów na prezydenta miasta np.: Na którego z potencjalnych kandydatów na prezydenta oddałby Pan/Pani swój głos? Izabela Leszczyna,… Krzysztof Matyjaszczyk,… Tadeusz Wrona,… żaden z powyższych kandydatów… Na zakończenie słowo o wypowiedziach naszych „bohaterów” na temat wyników ankiety. Zwraca uwagę przyzwoity merytoryczny komentarz p. Jacka Kasprzyka. Zawodzi, nie pierwszy raz, radny Głębocki ogłaszając publicznie, że rzekomo omawiany sondaż pokazuje, że w przyszłych wyborach liczy się tylko on, Leszczyna i Matyjaszczyk, bo jego zdaniem „pozostali kandydaci z liczącymi się wynikami, czyli Artur Warzocha i Tadeusz Wrona na tyle tracą dystans…”. Biedaczek profesor, pożal się boshe, a nie potrafi zinterpretować wyników sondażu uwzględniając przedział/margines błędu szacunku wyników. Panie Głębocki, nie wnikając w szczegóły analizy statystycznej i tzw. reprezentatywności próby tego sondażu, wynik jaki pan uzyskał 12,2 % oznacza tylko, nie mniej, nie więcej, że dzisiaj mógłby pan liczyć – przy tym zestawie kandydatów jaki podano w ankiecie - na głosy od 5,9 do 18,5 % potencjalnych wyborców. A taki Wrona z uzyskanym w tym sondażu wynikiem 8 % na poparcie od 1,7 do 14,3%. O jakiej utracie dystansu pan gadasz? To są statystycznie mało istotne różnice. Jeszcze większe „statystyczne” brednie wypowiada Warzocha twierdząc, że rzekomo aby ten sondaż „był miarodajny powinien objąć próbę ok. tysiąca respondentów a nie 283 [w artykule pisze się o 238 ankietowanych?], jak jest w przypadku tej sondy”. Nic bardziej mylnego. Nie wchodząc w szczegóły, „nie ma jednak i nie może być próby, która dawałaby pewność uzyskania wyniku zgodnego z wynikiem badania populacji. Taką pewność daje tylko badanie wyczerpujące, a więc takie, w którym zbadalibyśmy całą populację”. Częściowym rozwiązaniem tego dylematu jest dobór liczebności próby przy akceptowalnym poziomie maksymalnego błędu szacunku wyniku badania. W tych badaniach – 238 ankietowanych − ten maksymalny błąd wynosi nieco ponad 6 % i należy go po prostu uwzględniać przy interpretacji wyników. Wzrost liczebności próby do ok. 1060 ankietowanych obniżyłby poziom tego maksymalnego błędu szacunku wyników do +/− 3 %. Panie Warzocha, inaczej mówiąc, pański wynik 7,6 % w tych badaniach oznacza, że dzisiaj (przy tym zestawie kandydatów) mógłby pan liczyć na poparcie od 1,3 % do ok. 14 % potencjalnych wyborców. I tylko tyle mówi nam ta ankieta. I nie ma co obrażać się na statystykę. Trzeba się jej uczyć by ją rozumieć, roztropnie stosować i interpretować. Ludziom, którzy nie rozumieją statystyki praktycznej (m.in. badań ilościowych i jakościowych na poziomie elementarnym), nie należy powierzać odpowiedzialnych funkcji w administracji publicznej. No i na koniec wypowiedź niejakiego Marka Drygasa, tego co to bawił się zapałkami, a potem go towarzysze z SLD bezwzględnie „wydymali”. Mówi: „ostatnie trzy lata rządów SLD uważam za bezpowrotnie stracone”. I trudno temu stwierdzeniu zaprzeczyć.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama