7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

23 września 2013

FELIETON: Golem go golim

7dni
Najlepiej pisać o sprawach, na których się absolutnie nie znam Na przykład o piłce nożnej. Piłka budzi emocje Wietrznego Rakowa, Dżdżystego Wrocławia, azjatyckiej Warszawy i innych miast; ale nie moje. Mogę więc śmiało swoje zdanie wypowiadać.

Widzę, czuję i słyszę w tym jakiś spisek. Podejrzewam, że polską piłką nożną kręci minister Rostowski, z całą swoją anglosaską perfidią. Boniek, Fornalik, Kręcina, Lewandowski to tylko ściema, zasłona dymna...Bo jest tak: kryzys łomotał do drzwi (z zeznań premiera Tuska), a jak ktoś łomoce do drzwi (kryzys, sąsiad, komornik, policja, szwagier) to odruchowo szuka się gotówki. Walka z kryzysem kosztuje, trzeba przemyślnie mobilizować siły. Jednorazowo można zrobić taki numer jak z OFE; dało się pokrycie pożyczki od ludzi w postaci obligacji, a potem się te obligacje umarza, czyli mówi: oddamy kiedy chcemy i tyle ile będziemy mieli. Numer dobry, można go powtórzyć wobec banków, zwłaszcza amerykańskich. Tyle, że Jankesi nie znają się na polskim humorze, mogą odpowiedzieć bombardowaniem Tomahawkami. Trzeba też zadbać, żeby ta moda się nie upowszechniła; korci mnie, by napisać ZUS-owi, że składki to ja będę płacić kiedy będę mógł i tyle na ile mnie stać...Tak czy owak, numer dobry, ale jednorazowy. A kryzys łomota, gotówki nadal brakuje. 

Najpewniejszym filarem dobrobytu państwa są wpływy z akcyzy od alkoholu i papierosów. PIT-ty, CIT-y, kwity, to drobnostki. Z samej akcyzy na papierosy budżet ma dwa razy więcej niż z prywatyzacji zbędnego majątku. Za dochody z wódki i piwa można rocznie budować 6 stadionów narodowych i jeszcze dokupić pendolino by jeździło po bieżniach. Wie o tym pan minister, skoro już zapowiada podwyżkę akcyzy od wódki o 5% i o tyleż od papierosów. Wie jednak także, że przy tego typu „złotych kurach” pojawia się zjawisko „krzywej Laffera”; jeżeli obciążenie podatkowe jest zbyt wysokie wpływy zamiast rosnąć spadają. 

Wyobraźmy sobie szok klimatyczny, gdyby od jutra wódka kosztowała 100 zł za dużą bańkę, a papierosy od 30 zł za paczkę. Pewnie przynajmniej połowa z nas ogłosiłaby abstynencję, a reszta przeszła na somosiejkę i bimberek. Tak się nie godzi, tak nie wolno, nawet minister w potrzebie stopniowo, krok po kroku podwyższa kochane podateczki. Za każdą podwyżką z niepokojem wygląda oknem na ul. Świętokrzyską: Piją? Piją! Palą? Palą!. Jest OK. Ale lęk pozostaje...Nigdy tak wiele, nie zależało od tak niewielu, którzy lubią zalewać swoje pałki i okadzać je dymem.

I tu rodzi się myśl, będąca zarzewiem spisku. Badania socjologów pokazały, że spożycie alkoholu twardego wzrasta, gdy nasza kochana drużyna przegrywa. Bo jak wygrywa, spoko: naród walnie po piwku i się cieszy. Przegraną, bo to wynika z polskiej natury, trzeba porządnie utopić w spirytusie. Drugie spostrzeżenie mówi o związku tzw „meczów o wszystko” z liczba wypalanych papierosów. Ostatnie minuty meczu z Czarnogórą, bramka ze spalonego, dały z pewnością milionowe wpływy do budżetu, bo prawie każdy kibic sięgnął po znieczulacz. A takich „meczów o wszystko” przy dobrej woli nasi piłkarze mogą jeszcze sprokurować kilka.

Nie mogę podważać dobrych chęci. Taki Błaszczykowski, Boruc czy Glik chcą porządnie wykonywać swoja pracę, grać tak dobrze jak potrafią. Ale i oni muszą zrozumieć: kryzys łomota, państwo potrzebuje gotówki, gra grą, a akcyza jest ważniejsza. 

Trzeba przyznać jedno: ten Rostowski to ma łeb; czy on czasem z Częstochowy nie pochodzi....

 

 


Jarosław Kapsa

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama