7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

09 lipca 2013

Radny Maranda pożegnał się z MPK

7 dni
- Rozwiązaliśmy umowę za porozumieniem stron. Więcej nie chciałbym komentować – mówi Maranda.

Zwolnienie z pracy osoby pełniącej funkcję radnego nie jest proste. Zgodę musi wyrazić Rada Miasta. W przypadku Marcina Marandy nie było potrzeby angażowania radnych, gdyż obie strony (MPK i radny) wyraziły zgodę na zakończenie współpracy.

Marcin Maranda obecnie pozostaje na 3-miesięcznym okresie wypowiedzenia, bez konieczności świadczenie pracy. - Teraz jeszcze nie wiem, co będę dalej robił. Muszę trochę odpocząć – mówi radny.

Zwolnienie rajcy Wspólnoty Samorządowej z MPK kroiło się od dawna. Radny lawirował pomiędzy lojalnością wobec elektoratu, a posłuszeństwem względem pracodawcy – prezydenta Matyjaszczyka. Często w zachowaniu radnego widać było, że woli pewnych decyzji nie podejmować, od teraz wyborcy oczekiwać będą od niego zdecydowanych działań.

Marcin Maranda pracował w MPK przez ostatnich 6 lat. Wcześniej zatrudniony był w Urzędzie Miasta, ale po tym gdy zdobył mandat radnego, musiał z magistratu odejść. Zatrudnił się u miejskiego przewoźnika, najpierw w dziale marketingu, a potem zajmował się kontaktami z mediami.


RR

Komentarze (2)

10 lipca 2013

Czekam teraz na syntetyczny raport dotyczący działalności spółki komunalnej Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Częstochowie Sp. z o. o. dokumentujący m.in. jej kondycję finansową i perspektywy rozwojowe pt. "Publiczny transport zbiorowy - komunikacja autobusowa i tramwajowa w Częstochowie - zagrożenia i szanse rozwojowe". Warto wiedzieć jak celowo i efektywnie wydawane są pieniądze podatników częstochowskich w tej sferze gospodarki komunalnej miasta? I co dalej? A pan radny Marcin Maranda ma szansę na pokazanie swego profesjonalizmu i dowodu, że jak mówi, to wie o czym i nieobce mu jest kosztowne dobro publiczne jakim jest niewątpliwie częstochowska komunikacja autobusowo-tramwajowa.


09 lipca 2013

Nie znam przekonujących przyczyn „rozstania” rad. Marandy Marcina z „pracodawcą” Matyjaszczykiem. Pozostają domysły, ale ich snucie, w tym wypadku, to nie jest frapujące zajęcie. Gdyby Matyjaszczyk zwolnił ze swojego „dworu” czy raczej „folwarku”, dajmy na to Marszałka Jar. lub pogonił kota paru bezproduktywnym naczelnikom czy prezesom i viceprezesom zarządów spółek komunalnych, to można by snuć hipotezy dotyczące symptomów pożądanej zmiany jałowego status quo w samorządzie częstochowskim, spychającego miasto na coraz dalsze pozycje prowincjonalnej dziury z pretensjami do „metropolii”. A ambitny Maranda chciałby zapewne być kimś więcej niż jest, może wybrał emigrację albo dalsze studia za granicą RP, a może tylko chce zmienić i umocnić swoją pozycję na lokalnej scence samorządowo-partyjno-biznesowo-towarzyskiej przed kolejnymi wyborami do parlamentu europejskiego, wyborami samorządowymi i parlamentarnymi ? Lans, marketing polityczny to pewnie nieodzowne narzędzia w arsenale środków do zdobywania wpływów i władzy, szczególni w czasach postpolityki. Ale to za mało jeśli za tym nie idą weryfikowalne kwalifikacje i kompetencje do współzarządzania rozwojem miasta. Zostaje malowana „wydmuszka” nie porywająca za sobą „przytomnych” i wymagających wyborców, która z czasem, jak widać to obecnie to tu i tam, zaczyna przypominać Pinokia. „ Najwyższy czas zobaczyć prawdę! Bo ludzie się nabierają”…


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama