7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

20 czerwca 2013

Na co ZGM wydaje miliony?

7 dni
...ktoś nie mówi prawdy w sprawie wykupu zakładowych mieszkań komunalnych. Rzecz rozbija się o to, że ZGM uważa, iż lokatorzy zainteresowani zakupem własnego mieszkania powinni wnieść opłatę składającą się z dwóch elementów: kwoty za metry kw. lokalu plus wartość nakładów poniesionych na remonty danego bloku w ostatnich 5 latach. Mieszkańcy oświadczają natomiast, że za remonty zapłacili już w czynszach i więcej płacić nie zamierzają. Kto ma rację?

Po ostatniej sesji Rady Miasta rozpętała się burza. Pod młotek poszedł projekt uchwały o wykupie zakładowych lokali mieszkalnych, które stały się komunalnymi, gdy miasto przejęło budynki po nieistniejących dziś zakładach państwowych. W pierwszej chwili mieszkańcom z radości zaświeciły się oczy, bowiem przegłosowana uchwała daje im prawo wykupu mieszkania z 90-procentową bonifikatą. To dla lokatorów dobra wiadomość. Zła natomiast jest taka, że muszą też zwrócić miastu koszty dotychczasowych remontów na danym budynku z ostatnich 5 lat. Spór, mimo akceptacji radnych, nabiera na sile. - Uważam, że podają nieprawdziwe informacje, mówiąc, iż nie płacimy za remonty, chociaż to z naszych czynszów robione są wszystkie naprawy i modernizacje budynków komunalnych. Występuję w imieniu mieszkańców: nie odpuścimy, bo czy można kilkakrotnie płacić za to samo? - pyta Tadeusz Nowak, jeden z mieszkańców.

Lokatorzy jednego z bloków, żywo zainteresowani wykupem dotychczas najmowanych mieszkań, zażądali od ZGM podania kwoty, którą miasto poniosło na remonty ich budynku. – Uważamy, że należy odjąć koszty modernizacji naszego bloku od tego, co już w czynszach na remonty zapłaciliśmy. W przypadku różnicy albo dopłacimy przy wykupie mieszkania, albo należy się nam zwrot – twierdzi Włodzimierz Mruszczyk.

Jakich argumentów używają lokatorzy?

- Po uchwaleniu przez radnych zasad wykupu, postanowiliśmy z małżonką, że chcemy nasze mieszkanie nabyć od miasta na własność. Nie zgadzamy się jednak na to, by nas oszukiwano. Blok, w którym mieszkamy, został 2 lata temu ocieplony z zewnątrz i otynkowany. Wcześniej metr kw. kosztował około 1.200 złotych, teraz stawka jest znacznie większa – prawie 2.500, a powodem jest podwyższenie standardu. Wyszło na to, że już w metrach płacimy za remont. Ale to nie wszystko. Miasto żąda od nas kolejnej opłaty za prace naprawcze budynku. I tak w koło Macieju... Po kilka razy mamy płacić za to samo – żali się Edward Ozug.
Pan Edward nie jest jedyną osobą, która nie zgadza się z propozycją uchwały prezydenta Marszałka, zatwierdzoną przez radnych.

- Ostatnio dowiedzieliśmy się, że nasze czynsze w całości trafiają do kasy miasta. Pewnie dlatego część niezorientowanych częstochowian myśli, że niby to miasto finansuje remonty bloków komunalnych. To prawda, ale z naszych pieniędzy, z komunalnych czynszów. Dla przykładu, mieszkańcy tylko jednej klatki przy ulicy Żareckiej przez ostatnie 5 lat (2009 – 2013) w sumie wpłacili za czynsze około 1 miliona 100 tysięcy złotych. Gdzie są te pieniądze, na co one poszły? Chyba - jak mówią moi znajomi - na administrację ZGM-u i ich elegancko wyposażone biura. Chcemy się dowiedzieć, za co płacimy i uważamy, że te informacje nam się należą. Skoro miasto żąda od nas przy wykupie mieszkania zwrotu poniesionych nakładów na remonty, to my chcemy wiedzieć, ile pieniędzy każdy lokator na remonty już zapłacił i co wchodzi w skład czynszu? - twierdzi Tadeusz Nowak.

Co na to ZGM?
Redakcja zwróciła się z pytaniami do prezesa ZGM Pawła Koniecznego o składowe czynszu, w tym o to, jaki procent opłaty czynszowej stanowi fundusz remontowy. Prezes Konieczny udał Greka, bajdurząc coś o Wspólnotach Mieszkaniowych. Ponowiliśmy więc pytania, tym razem do dyrektora Sebastiana Rozpondka. Stwierdził on, że nie ma żadnego podziału czynszów, nie ma funduszu remontowego, a wszelkie koszty modernizacji budynków komunalnych pokrywa miasto. Traf chciał, że w tym samym czasie zastępca prezydenta Przemysław Koperki publicznie stwierdził: „(...) o trwałym podniesieniu standardu budynków komunalnych dopiero możemy mówić w przypadku, gdy środków finansowych na remonty będzie więcej, a to zależy od tego, ilu mieszkańców, którzy w tej chwili najmują lokale komunalne, będzie opłacało regularnie czynsz”. Koperski oświadczył, że z czynszów pokrywane są koszty remontów, co znaczy, że dyrektor Rozpondek minął się z prawdą.
Ponownie wracamy więc do ZGM. Dyrektor Rozpondek zweryfikował swoją wcześniejszą wypowiedź i przyznał: - Pieniądze z czynszów trafiają do jednego worka. Potem kwota dzielona jest na części, w tym także na remonty budynków. Dyrektor nie umiał jednak wymienić składników całej puli, m.in. co na administrację, a co na remonty. O indywidualnym wyliczeniu składowych czynszu konkretnego lokatora, w ogóle można zapomnieć, a to znaczy, że mieszkańcy płacą, ale nie wiedzą za co.

ZGM lubi tajemnice
Brutalną prawdę ujawnia ostatni dostępny bilans roczny za 2011 rok. Wynika z niego, że pula wszystkich czynszów w pierwszym rzędzie musi zabezpieczyć koszty administracyjne ZGM. Pozostała kwota dzielona jest na podstawie tajemniczego klucza. W roku 2011 ZGM osiągnął przychód w wysokości ponad 70 milionów złotych i jest on zbliżony do lat poprzednich, jednak wydatki na remonty budynków komunalnych zmniejszyły się o ponad połowę (2009 rok – 27 milionów złotych, 2011 – zaledwie 11 milionów). Z bilansu wynika ponadto, że od 2005 roku zawsze ZGM odkładał część przychodów (od 3 do 17 milionów złotych rocznie) na nowe inwestycje. W 2011 nie wydano ani złotówki na budowę kolejnych mieszkań.
Gołym okiem widać, że brakuje systemu wydatkowania środków publicznych, odrębnego w zależności od potrzeb i wysokości wnoszonych do ZGM opłat. Pieniądze z czynszów od lokatorów, wrzuca się do jednej kasy i miesza z czynszami od najemców lokali użytkowych, z opłatami za dzierżawę terenu, z przychodami za zarządzanie Wspólnotami Mieszkaniowymi etc. Wydatki – co oczywiste – rodzą poczucie niesprawiedliwości, zwłaszcza wśród lokatorów mieszkań, dla których coraz wyższe czynsze za najem lokali od miasta (ponad 6 złotych za metr kw.) nie są proporcjonalne do nakładów na modernizację budynków. Trzeba nadmienić, że lokatorzy jednej z klatek, którzy mają już wykupione mieszkania i tworzą Wspólnotę Mieszkaniową, za metr kw. płacą tylko 3 złote.
Nikt w ZGM nie chce z mieszkańcami rozmawiać, by im wyjaśnić, dlaczego przy wykupie mieszkania po raz kolejny muszą płacić za remont budynku, skoro za niego zapłacili już w czynszu. Z drugiej jednak strony, lokatorzy nie mają argumentów - danych, gdyż nie znają składowych własnych opłat czynszowych, ale nie zna ich nawet ZGM. Być może lokatorzy powinni mimo wszystko dopłacić, gdyż ich wpłaty na remonty były niższe niż koszt modernizacji ich bloku, ale nie wiadomo ile, bo do tego potrzebne jest indywidualne rozliczenie każdego najemcy.
Niech komentarzem będzie wypowiedź bezkompromisowego mieszkańca: - Z przykrością stwierdzam, że tyle tajemnic i niedomówień w tej sprawie powoduje, że my, lokatorzy, mamy   poczucie, jakby chciano od nas te pieniądze najzwyczajniej w świecie wyłudzić.


Renata R. Kluczna

Komentarze (2)

20 czerwca 2013

Ale burdel w tej spółce komunalnej. To częstochowska norma. Redakcja i lokatorzy zadają za trudne pytania dla niezbornych intelektualnie prezesów. Kto to widział, żeby pytać prezesa ZGM Pawła Koniecznego albo dyrektora Sebastiana Rozpondka "o składowe czynszu", czy też "jaki procent opłaty czynszowej stanowi fundusz remontowy?". Co to "zgaduj zgadula" czy "jeden z dziesięciu"? Tak się porobiło, że ci ludzie na samorządowym wikcie potrafią jedynie trafić palcem do własnego nosa i to z trudem. Totalna paranoja - "mieszkańcy płacą, ale nie wiedzą za co". No i te wspaniałe wskaźniki ekipy Matyjaszczyka: jeszcze w 2009 roku na remonty budynków komunalnych wydano 29 mln zł a w 2011 - 11 mln zł i zero na inwestycje. Ciekawe jaka była struktura wydatków ZGM w 2012 i będzie - w 2013? Czyżby wszystkie przychody z czynszów szły na koszty administracji? Niech żyje jawność i przejrzystość gospodarki finansowej miasta Częstochowy! Niech żyje profesjonalizm pracowników samorządowych Częstochowy!


20 czerwca 2013

No proszę,a podobno za tego wstrętnego Tadka tak było żle w tej instytucji bo kto to słyszał żeby taką kasę wydawać na remonty i mieć kompetentnych prezesów.Całe szczęście,że teraz już jest dobrze.Pani Redaktor to dopiero czubek góry...


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama