7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

27 maja 2013

FELIETON: Karawanem do raju

7 dni
Karawan krąży po Częstochowie, karawan zwany „Radnibusem – PO”. Wiezie ten karawan trupa partii politycznej nazywającej siebie Obywatelską. Trup jak to trup, stanu swego nie przyjmuje do wiadomości; myśli, że żyje. A my, kiwając ze smutkiem głową, mijamy go z daleka, by uniknąć niezręczności.

Krępuje sytuacja wynikająca z konwenansu: o zmarłych albo dobrze, albo wcale. Przez grzeczność nie wypada trupowi robić przykrości. Gdyby jeszcze był to ktoś bliski, może by człek łezkę uronił. A tak kłopot: jak trupowi uświadomić, że nie żyje, skoro wszystkie wieści odbijają się od martwej obojętności. Stan zgonu partii następuje zazwyczaj, gdy politycy mówią do narodu, a naród im nie odpowiada. Politycy mogą się denerwować, mogą próbować zmienić naród, uczynić go bardziej odpowiedzialnym. Ale gdy to nic nie daje: trudno. Naród (głoszą romantycy) jest nieśmiertelny. Polityk nie słuchany (słyszalny) jest ciałem zbędnym, a zatem martwym.
Radni partyjni są ciałem z członków złożonym w jedność klubu. Jeżeli ktoś mas wolę, siły i cierpliwość obserwować nasze lokalne życie polityczne, ten i tak nie orientuje się, czy coś nazywanego Klubem Radnych PO składa się z członków, czy też członków i wykluczonych. Czy jest to jedność, czy może dwa, trzy, cztery podkluby; każdy z innymi priorytetami, inną strategia i taktyką działań. Cóż to za Klub, gdy do projektu budżetu każdy klubowicz składa własne wnioski, a z tej setki przebojów, „koncertu życzeń” nie potrafi się wybrać, tych godnych poparcia. Cóż to za klub, którego członki konkurują dwoma projektami opłat za śmieci? Tu nawet nie ma co wspominać słabości. Rzecz, która nie da się naprawić, jest niezepsuta (teoria Alfa) albo martwa (prawidło Hipokratesa). Niestety, wszystko wskazuje na aktualność tego drugiego stanu.
Piszę tu o partii dość mi sympatycznej i bliskiej. Identyczne uwagi mógłbym kierować wobec innych. Problem ma bowiem charakter ogólny, sprawdzający się w każdym mieście i w prawie każdym kraju. Partia żyje, kwitnie i rozwija się, gdy kroczy po władzę. Ma wtedy najlepsze programy, zna odpowiedzi na wszystkie pytania, jej członkostwo po oczach bije społecznym zaangażowaniem. Potem następuje etap drugi: po zwycięstwie walczący aktyw nagradza się zdobytymi łupami (posadami, apanażami). Ponieważ zwycięstwo potwierdza materialna wartość zaangażowania, partia obrasta chmarą nowych aktywistów żądnych społecznego awansu. Jest partią władzy.
I tu pojawia się zanik: brak odpowiedzi na podstawowy problem: po co nam władza? Indywidualnie można mieć z władzy korzyści; ale dla zbiorowości (społeczeństwa, narodu) istotniejsze jest: co wy z tę władzą zrobicie? Partia, która nie wiem, po co rządzi, jest czymś w rodzaju tasiemca: żywi się treścią żołądkową podatnika, sama nic dla niego nie wnosząc. Lider partii, aby doprowadzić swoje owieczki na pastwisko, trwa teraz w obawie przed nienasyconym apetytem trzódki. Zapomina, że to nie apetyt owieczek jest najważniejszy, lecz łakomstwo wilków zerkających na wypasione bydełko za drzew lasu...
Partia władzy, która nie wie, po co rządzi, jest martwa, choć o tym nie wie. Może jedynie obwozić swoje truchło karawanem, zniesmaczając swoim widokiem przechodniów.
Requiem in pacem.


Jarosław Kapsa

Komentarze (1)

27 maja 2013

Jakże przyzwoita – trafna i elegancka z trupem w tle – diagnoza partii, jak się okazuje, zwyczajnej, excusez le mot, pospolitej zbieraniny – bez inteligencji, bez kultury strategicznego myślenia, bez charakteru – odstręczająca od siebie nawet niegdysiejszych sympatyków. Tu w Częstochowie, po serii kardynalnych błędów w okresie po referendum odwołującym Wronę (2009-2010), PO jest głównym odpowiedzialnym – obok niejakiego Giżyńskiego z PISu, gadającego trzy po trzy, absolutnego wygodnickiego lesera – za oddanie władzy Matyjaszczykowi z SLD i „straconą” dla miasta kadencję (2010-2014). Matyjaszczyk, jak się okazuje, zwolennik polityki „wizerunkowej” – „wiele hałasu o nic” bez efektu – ledwie administrator „spółki” kolesiów (wielu spoza Częstochowy), którzy obsiedli wszystkie możliwe stanowiska w instytucjach samorządowych miasta i czerpią, ku swojemu zadowoleniu, korzyści niewspółmierne do wkładu sensownej pracy i osiąganych efektów. PO w ledwie skrywanym aliansie z SLD firmuje tę Matyjaszczykową administrację od 2011 roku, od czasu do czasu przeciwstawiając się w radzie miasta, zbytnim apetytom miejskiej „władzy” (opłaty śmieciowe, kompetencje Matyjaszczyka w zarządzaniu majątkiem Gminy). To mało, to zdecydowanie za mało… by oczekiwać uznania u zawiedzionych wyborców PO. Gdzie konsekwencja, choćby za słowami p. Leszczyny z 16 kwietnia 2012 „Prezydent Matyjaszczyk czyli słoń w składzie porcelany”, gdy zarzucała KM „brak wizji rozwoju miasta, brak zaplecza intelektualnego”, trafnie punktowała, że „król okazał się nagi, że co rusz musimy przełykać gorzkie pigułki kolejnych wpadek Prezydenta”? I co, uczył Marcin Marcina…? Czyżby miało się okazać, że znowu ktoś obudził się z ręką w nocniku? No i przecież ktoś odpowiada za ten stan rzeczy w Częstochowie AD 2013: ZARZĄD KOŁA NR 1 PO RP w Częstochowie HALINA ROZPONDEK - przewodnicząca PIOTR KURPIOS – wiceprzewodniczący KRZYSZTOF ŁOZIŃSKI- sekretarz Koła MACIEJ WAWRZKIEWICZ- skarbnik Koła Członkowie Zarządu: BARTŁOMIEJ SABAT ARTUR SIWEK ANDRZEJ SZEWIŃSKI PRZEMYSŁAW WRONA ZARZĄD KOŁA NR 2 PO RP w Częstochowie GRZEGORZ SZTOLCMAN - przewodniczący BOGUSŁAW CHATYS– wiceprzewodniczący IZABELA LESZCZYNA - wiceprzewodnicząca MARCIN PAKULSKI - wiceprzewodniczący JOANNA JAMSKA - sekretarz Koła ZYGMUNT KUCHARCZYK- skarbnik Koła Członkowie Zarządu: MARCIN BIERNAT DOMINIK KABUS BARTŁOMIEJ OSYRA KAZIMIERZ PANKIEWICZ


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama