7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

25 kwietnia 2013

JAK KUPIĆ RADNEGO (24)? Krzysztof Świerczyński (Wspólnota Samorządowa) pod lupą

JAK KUPIĆ RADNEGO (24)? Krzysztof Świerczyński (Wspólnota Samorządowa) pod lupą

7 dni
W naszym cyklu spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: kogo i za jaką cenę spośród radnych kupił prezydent Matyjaszczyk?

Podczas wyborów, teoretycznie, wybieramy radnych z różnych opcji politycznych. W interesie ekipy rządzącej jest przekonanie do siebie tzw. radnych opozycyjnych. Dzięki ich głosom władza może przeforsować każdy swój pomysł. W dość nieskomplikowany i bezbolesny sposób prezydent eliminuje opozycję, tworząc własne koalicje. Dziś trudno powiedzieć, który radny reprezentuje jaką opcję.

Dziwnym trafem w Polsce nie ma zakazu łączenia mandatu radnego, z pracą w spółkach należących do samorządu. I chociaż większość częstochowian nie ma pewności jutra, rajcowie prócz diety korzystają z licznych przywilejów finansowych niedanych pospólstwu. Sprawa dotyczy nie tylko radnych, ale także członków ich rodzin, dla których z łatwością znajdują się wolne wakaty lub tworzone są nowe stanowiska w instytucjach samorządowych i pokrewnych.

Znana to prawda - w czasach kryzysu miejskie etaty są na wagę złota, a raczej... głosu radnego.

Krzysztof Świerczyński (Wspólnota Samorządowa)

Odpowiedzi radnego zostały przesłane e-mailem.

Wiek: 26 lat
Wykształcenie: „Wyższe (mgr pedagogiki), jestem też studentem IV roku psychologii na Uniwersytecie Opolskim”.
Stan cywilny: żonaty.
Zawód małżonki: „Pedagog, nie pracuje w instytucjach miejskich”.
Radny z okręgu: Ostatni Grosz, Raków, Wrzosowiak.
Miejsce zamieszkania: Raków
Skąd zainteresowania polityką: „Póki co nie jestem politykiem, uważam się za samorządowca. Polityka natomiast ma wpływ na życie każdego z nas. Czy tego chcemy, czy nie, przychodzi do nas i ingeruje w nasze sprawy. Uważam, że każdy powinien aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym, próbować wpłynąć na otaczającą rzeczywistość, bo inaczej inni zrobią to za nas. Od zawsze byłem aktywny. Byłem przewodniczącym Samorządu Uczniowskiego VI L.O. im. Jarosława Dąbrowskiego, radnym i rzecznikiem prasowym Młodzieżowej Rady Miasta, później także członkiem Rady Dzielnicy Raków. Ciągle wierzę, że moje działania mają sens.
Inne zainteresowania: „Sport, zdrowy styl życia, matematyka, reklama”.

POZA RADĄ

Gdyby nie był radnym, byłby...: „…aktywnym mieszkańcem. Pewnie spędzałbym więcej czasu z rodziną i w nieskrępowany sposób mógł rozwijać aktywność zawodową”.
Źródło utrzymania: „Aktualnie szukam pracy…”
Dodatkowe dochody: „Dieta radnego oraz dochody z sędziowania meczy piłkarskich”.
Organizacje pozarządowe: „Jestem członkiem kilku stowarzyszeń”.
Awans zawodowy, społeczny podczas kadencji: „Na pewno radny z uwagi na swoją funkcję jest trochę inaczej postrzegany przez otoczenie. Dla mnie bardzo ważne było, aby ta rola nie zmieniła tego, jakim jestem człowiekiem. Moi znajomi potwierdzają, że nadal jestem „normalny”, może jedynie skarżą się, że czasem za dużo opowiadam o problemach miasta”.
Języki obce: „Język angielski na poziomie B2”.

W RADZIE

Kadencja: pierwsza (2010-2014).
Członek komisji: Komisja Kultury, Sportu i Turystyki, Komisja Praworządności i Samorządu, Komisja Edukacji. 
Działania dla swojej dzielnicy: „Od 2008 roku konsekwentnie zabiegałem o budowę sali gimnastycznej przy Gimnazjum nr 7; przebudowę Placu Orląt Lwowskich z przyległymi ulicami; przebudowę ulicy wzdłuż bloku przy al. Pokoju 14 oraz modernizację deptaków w ciągu al. Pokoju. W tym roku te jakże ważne inwestycje wreszcie mają się rozpocząć. Udało się wspólnie z mieszkańcami doprowadzić do częściowej zmiany na korzystniejsze zasad wykupu mieszkań komunalnych. W roku bieżącym ma także zostać kompleksowo zmodernizowana ul. Źródlana, na stan której zwracałem uwagę wiosną ubiegłego roku. Przyczyniłem się też do publikacji imiennych list z głosowań radnych. Udało się też wiele innych drobnych, ale ważnych dla mieszkańców rzeczy, których nie będę tutaj przywoływał. Polecam lekturę ponad 150 złożonych przeze mnie interpelacji (można je odnaleźć na www.swierczynski.info).
Spotkania z mieszkańcami: „Dyżury odbywam w siedzibie Rady Dzielnicy Raków zgodnie z harmonogramem jej dyżurów. Często spotykam się z mieszkańcami poza dyżurami. Niedawno przez godzinę wracałem do domu z warzywniaka, który znajduje się dwa bloki od mojego :).  Zorganizowałem dotychczas także 6 dodatkowych spotkań dotyczących szczególnych problemów na które przybyły kilkudziesięcioosobowe grupy mieszkańców. Do dyspozycji jest też moja strona internetowa: www.swierczynski.info oraz e-mail: mojradny@gmail.com”.
Czego nie udało się zrobić?: „Do tych rzeczy należą: ograniczenie tranzytu tirów przez miasto, stworzenie przyjaznego dla mieszkańców cennika biletów MPK oraz dalej idące zmiany zasad wykupu mieszkań. Problemy są także z realizacją całej inwestycji pn. Przebudowa Placu Orląt Lwowskich, gdzie obecnie przebudowywana jest tylko ul. Iłłakowiczówny, natomiast Prezydent Matyjaszczyk w propozycji tegorocznego budżetu pominął fragmenty ulic Witkiewicza i Ossowskiego, które od 2010 roku znajdują  się w projekcie budowlanym i czekają na realizację. Ciągle nierozwiązana pozostaje kwestia przebudowy skrzyżowania ul. Bór z al. Niepodległości do której zobowiązał się pobliski supermarket, naprawa uliczek uszkodzonych podczas budowy nowej linii tramwajowej w dzielnicy Wrzosowisk i wiele innych. Nie udało się też zapobiec wielu negatywnym zmianom w częstochowskiej oświacie. Kadencja się jeszcze nie skończyła, więc liczę, że wiele jeszcze uda się zrobić”. 
Wady i zalety prezydenta Matyjaszczyka: „Największą wadą prezydenta jest moim zdaniem to, że wraz ze swoimi współpracownikami wielokrotnie forsuje absurdalne pomysły, nie licząc się zupełnie z głosem mieszkańców. Często mamy do czynienia z narzucaniem przez Prezydenta swoich „jedynie słusznych” rozwiązań, podczas gdy możliwe jest wypracowanie porozumienia z zainteresowanymi grupami mieszkańców. Zaletą Prezydenta Matyjaszczyka są natomiast umiejętności z zakresu marketingu politycznego. Pomimo ewidentnego braku wizji miasta Pan Prezydent potrafi dbać o swój wizerunek. Jednak marketingowymi zabiegami nie da się przesłonić dziurawych dróg, ogromnego bezrobocia i gwałtownie spadającej liczby mieszkańców”.
Koalicja, zależności, układy...: „Pytanie o układy i ciche koalicje w radzie potraktuję jako retoryczne i pozostawię bez odpowiedzi. Tak czy inaczej Prezydent ma większość w kluczowych głosowaniach m.in. nad budżetem czy absolutorium. Co do opozycji, to osobami, które bezwarunkowo i zdecydowanie stają po stronie mieszkańców są moi klubowi koledzy (Głębocki, Małagowski, Maranda). Jest też wielu radnych z innych klubów, którym autentycznie zależy na losie miasta, ale w moim odczuciu czasem pewnym ograniczeniem jest dla nich przynależność do klubów partyjnych. Za niezależne działania płaci się wysoką cenę, o czym nieustannie się przekonuję. Mimo wielu przykrych rzeczy jestem optymistą i wierzę głęboko, że w kolejnej kadencji mieszkańcy powierzą władzę osobom odpowiedzialnym.
Jak kupić radnego? Nie wiem, bo nikt mnie nie kupował. To częstochowianie wybrali mnie na swojego przedstawiciela i jedyne zobowiązanie jakie posiadam to kierować się interesem mieszkańców.

***

Krzysztof Świerczyński to radny młodziutki ciałem i duchem. Z pewnością nie można mu zarzucić braku aktywności na rzecz mieszkańców. Przez ostatnie dwa lata złożył 150 interpelacji. Nie ma jednak większych szans na przebicie się, gdyż dziś Wspólnota Samorządowa w Radzie Miasta ma niewielkie znaczenie.
Radny Świerczyński nie może poszczycić się żadnymi osiągnięciami zawodowymi. Tyle co skończył jedne studia (pedagogika), a już podjął następny kierunek – psychologię. Zresztą, gdy patrzy się w oświadczenie majątkowe radnego, to nie dziwota, że do tej pory nie skalał się on pracą: jego roczne dochody przekraczają 60 tys zł. Składowymi tej kwoty są: renta rodzinna, stypendium z uczelni oraz z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, wynagrodzenie za sędziowanie meczy piłki nożnej, a także dieta radnego. Niebawem jednak jego dochody się skurczą – zostanie sędziowanie i rajcowanie, a przyzwyczajony do wysokiego „kieszonkowego” Świerczyński będzie musiał znaleźć pracę...
Młodziutki i prostoduszny Świerczyński nie miał jednak szczęścia w samorządzie - trafił na najgorszy skład Rady Miasta z możliwych, w którym rajcowie są słabi, uzależnieni od prezydenta i wchodzą w szemrane układy. Brakuje wśród nich ludzi o sprecyzowanym światopoglądzie, którzy dla początkujących radnych mogliby stać się wzorcem zachowania.
Dlatego trudno wierzyć, że ze Świerczyńskiego wyrośnie wielki polityk bądź działacz samorządowy.


Renata R. Kluczna

Komentarze (1)

25 kwietnia 2013

Miłe zaskoczenie, mimo młodego wieku i naturalnego braku doświadczenia, całkiem sensowne – na tle poprzedników – wypowiedzi w tej autoprezentacji, a i liczne przykłady pożytecznych działań dla dzielnicy. Trzeba się zgodzić z radnym Świerczyńskim Krzysztofem gdy mówi: „…Pomimo ewidentnego braku wizji miasta Pan Prezydent potrafi dbać o swój wizerunek. Jednak marketingowymi zabiegami nie da się przesłonić dziurawych dróg, ogromnego bezrobocia i gwałtownie spadającej liczby mieszkańców”. Nie pozostawia złudzeń również zgrabna odpowiedź KŚ na pytanie o „koalicje, zależności, układy…” – „Pytanie o układy i ciche koalicje w radzie potraktuję jako retoryczne i pozostawię bez odpowiedzi. Tak czy inaczej Prezydent ma większość w kluczowych głosowaniach m.in. nad budżetem czy absolutorium...” – która potwierdza, że mamy do czynienia z faktyczną koalicją samorządową SLD+PiS+PO. Chociaż ostatnio zaczęło coś w niej zgrzytać – radni PiS i PO przejrzeli na oczy, że są zwiędłym kwiatkiem do Matyjaszczykowego kożucha, a wybory 2014 się zbliżają i tupnęli nóżką przywracając radzie miasta możliwości kontroli poczynań prezydenta w dysponowaniu majątkiem gminy i udziałami w spółkach komunalnych. Czas pokaże czy będą krytycznymi i wymagającymi partnerami dla działań prezydenta miasta, czy tez bezwolnymi wykonawcami jego wizerunkowej, a więc nieskutecznej w świecie realnym, polityki. Powtórzę, jeden czy dwóch młodych, niedoświadczonych radnych w 28. osobowej radzie miasta to nie nieszczęście, to nawet stan pożądany sprzyjający zderzeniu rozmaitych punktów widzenia i perspektyw, poglądów i racji. Ale rada miasta zdominowana przez osobników o wątpliwych kompetencjach do współrządzenia, dodatkowo uwikłana w personalne i partyjniackie zależności i podległości – to prawdziwy dramat. Takie towarzystwo wzajemnej adoracji w swoim zgnuśnieniu, a i braku wiedzy, nie odważy się na przygotowanie i realizację konkretnego dalekosiężnego programu rozwoju miasta. Bo tu nie o przyszłość miasta i los jego mieszkańców rzecz idzie – tu chodzi o utrzymanie władzy i pożytków zeń płynących dla dzisiejszych „władców”. Jutro będzie jutro, zdają się oni mówić, nie pierwszy i ostatni raz, oszukanej publiczności.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama