7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

22 kwietnia 2013

ZNAD TAMIZY: Pięć sekund dla wiedźmy

7 dni
Takiej spontanicznej, niekontrolowanej radości, festynów, pikników, ulicznych zgromadzeń, ale także zamieszek i walk z policją nie widziano na Wyspach od dawna. I nie jest to radość z okazji zjawiającej się wreszcie nieśmiało i powoli wiosny, ale z powodu śmierci baronesy Margaret Thatcher, pierwszej w dziejach Anglii kobiety, która zamieszkała w tradycyjnej siedzibie angielskich premierów, czyli na Downing Street 10.

Od ponad tygodnia nie mówi się o niczym innym, z tym, że tak zwane oficjalne czynniki podkreślają rolę i znaczenie baronesy dla Wielkiej Brytanii, przywrócenie jej imperialnego wręcz charakteru i znaczenia na świecie, a społeczeństwo przypomina głównie destabilizację społeczną, masowe bezrobocie, wstrzymanie budownictwa mieszkaniowego, zamykanie kopalń i wywalenie na bruk setek tysięcy ludzi. Były burmistrz Londynu Ken Livingstone dosadnie stwierdził, że to właśnie jest prawdziwa spuścizna Margaret Thatcher, a jej skutki, głównie w zakresie budownictwa, odczuwane są do dzisiaj. Głos zabrał również biskup Grantham, rodzinnej miejscowości Margaret Thatcher w hrabstwie Lincolnshire, Tim Ellis, oburzony kosztami uroczystości pogrzebowych, które w rzeczy samej małe nie są i zamknąć mają się kwotą 10 mln funtów.
Najbardziej zdumiewający jednak wpływ śmierć baronesy Thatcher miała na... cotygodniowe  podsumowanie najlepiej sprzedawanych singli na Wyspach. Już następnego dnia po jej śmierci jedna z firm fonograficznych wypuściła bowiem na rynek singiel z piosenką ze starego filmu z lat 30. „Czarnoksiężnik z krainy Oz”. Piosenka nosi tytuł „Ding. Dong. The Witch Is Dead”, czyli “Ding. Dong. Wiedźma nie żyje” i oczywiście wiadomo było, o kogo chodzi. Pojawił się jednak problem natury etycznej. Zestawienie prezentowane jest bowiem co tydzień na antenie radia BBC 1 i pytanie brzmiało, czy publiczna rozgłośnia radiowa może i powinna propagować piosenkę obraźliwą dla zmarłej. Z drugiej strony jednak BBC 1 nie mogło piosenki nie nadać, bo po pierwsze - kto niby powiedział, że istnieje związek między piosenką z lat 30. a byłą pani premier, po wtóre - mówimy tu o „The Official UK Top 40 Singles Chart”, rzeczy dla Brytyjczyków niemal świętej, po trzecie wreszcie – numeru jeden nie można nie nadać, bo byłby to skandal wręcz niewyobrażalny. To jest Anglia! Tu nie ma kombinowania. Tyle i tyle singli zostało sprzedanych i koniec. Jeśli jest to największa ilość sprzedanych płyt w danym tygodniu, to singiel zostaje numerem 1. Proste jak drut, ale przecież problemu to nie rozwiązuje. Ostatecznie zapowiedziano oficjalnie, że jeśli piosenka zostanie numerem jeden, nadany zostanie pięciosekundowy skrót. Dowcip polega na tym, że cała piosenka trwa zaledwie 57 sekund. Numerem 1 jednak nie została, uplasowała się na miejscu 2. Niewątpliwie wpływ na to miała aktywność wielbicieli baronesy, którzy też przypomnieli starą piosenkę zespołu Notsensibles, z 1979 roku, ale tym razem poświęconą jej już bez wątpliwości, o czym mówi sam tytuł „I’m In Love With Margaret Thatcher” („Jestem zakochany w Margaret Thatcher”). W zestawieniu piosenka znalazła się jednak dopiero na 35. miejscu, co w jakimś stopniu pokazuje, jak twierdzi część mediów, że nienawiść do baronesy jest znacznie silniejsza od miłości do niej.


Andrzej Kawka

Komentarze (1)

22 kwietnia 2013

Na dzisiejsze standardy przywódcze, przy licznych kontrowersjach jej decyzji politycznych, Margaret Thatcher, przy dzisiejszych dupkach, to prawdziwa persona. Interesujące są wyniki ostatnich badań opinii publicznej dorosłych brytyjczyków (TNS, kwiecień 2013). Na pytanie kto był najlepszym premierem w powojennej historii Wielkiej Brytanii - 23 % wskazuje na Margaret Thatcher, 17 % na Sir Winstona Churchill'a, 11 % na Tony'ego Blaira, a na Davida Camerona - 1%. W grupie wiekowej 18-24 lata "wygrywa" Churchill - 20 % wskazań, Blair - 12%, Thatcher - 7%, Cameron - 2%


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama