7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

17 kwietnia 2013

JAK KUPIĆ RADNEGO (23)? Jacek Krawczyk (PO) pod lupą

JAK KUPIĆ RADNEGO (23)? Jacek Krawczyk (PO) pod lupą

7 dni
W naszym cyklu spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: kogo i za jaką cenę spośród radnych kupił prezydent Matyjaszczyk?

Podczas wyborów, teoretycznie, wybieramy radnych z różnych opcji politycznych. W interesie ekipy rządzącej jest przekonanie do siebie tzw. radnych opozycyjnych. Dzięki ich głosom władza może przeforsować każdy swój pomysł. W dość nieskomplikowany i bezbolesny sposób prezydent eliminuje opozycję, tworząc własne koalicje. Dziś trudno powiedzieć, który radny reprezentuje jaką opcję.

Dziwnym trafem w Polsce nie ma zakazu łączenia mandatu radnego, z pracą w spółkach należących do samorządu. I chociaż większość częstochowian nie ma pewności jutra, rajcowie prócz diety korzystają z licznych przywilejów finansowych niedanych pospólstwu. Sprawa dotyczy nie tylko radnych, ale także członków ich rodzin, dla których z łatwością znajdują się wolne wakaty lub tworzone są nowe stanowiska w instytucjach samorządowych i pokrewnych.

Znana to prawda - w czasach kryzysu miejskie etaty są na wagę złota, a raczej... głosu radnego.

Jacek Krawczyk (Platforma Obywatelska)


Odpowiedzi do ankiety zostały zaczerpnięte ze strony radnego. Krawczyk odmówił odpowiedzi na nasze pytania:
- Czy to jest wywiad z cyklu „Jak można kupić radnego?”. Oj, to pani redaktor nie zgadzam się z tym tytułem, w przypadku swojej osoby przynajmniej. Tak więc, jeśli będzie to w formie wywiadu „Jak można kupić radnego” i poniżej mój wywiad, to ja się na to nie godzę. To nie znaczy, że mam jakieś rzeczy do ukrycia. Absolutnie. Jestem przejrzysty i transparentny. Natomiast nie chcę być włączony w cykl „Jak kupić radnego?”.

Wiek: 31 lat.
Wykształcenie: wyższe magisterskie (administracja). „Posiadam również kwalifikacje z zakresu zarządzania i kontrolowania podmiotów gospodarczych potwierdzone ministerialnym egzaminem do zasiadania w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa i spółek komunalnych”.
Stan cywilny: żonaty.
Zawód małżonka: pracownik Operatora ARP, spółki Skarbu Państwa.
Radny z okręgu 4: Wrzosowiak, Raków, Ostatni Grosz.
Skąd zainteresowanie polityką?: „Polityką interesuję się od dłuższego czasu, choć sam nie nazywałbym siebie politykiem. Zdecydowanie bardziej trafne określenie to samorządowiec. Uważam, że polityki z którą się stykamy na arenie ogólnopolskiej nie powinno się przenosić na grunt samorządu. Uważam, że dla dobra miasta należy odkładać uprzedzenia partyjne na bok i podejmować w tym celu współpracę”.
Zainteresowania: „Oprócz spraw typowo administracyjnych, interesuję się turystyką. Wolne chwile staram się spędzać podróżując, dzięki czemu poznaję nowe obyczaje zgodnie z przysłowiem 'podróże kształcą'. Pragnę dodać, że w tym kierunku uzupełniłem swoje umiejętności o licencję pilota wycieczek. Inną pasją jest sport - zarówno czynny jak i bierny. Poza tym, interesuję się historią miasta, architekturą, urbanistyką oraz komunikacją publiczną (od 20.08.2010 roku jestem członkiem wspierającym Częstochowskiego Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej). Nie bez znaczenia są dla mnie komputery i technika, z której korzystam na co dzień”.

POZA RADĄ

Źródło utrzymania: „Od dnia 03. grudnia 2007 roku pracuję na stanowisku Dyrektora Biura Senatorskiego Andrzeja Szewińskiego, gdzie zajmuję się obsługą Senatora Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie organizacyjno-technicznym prowadzonego biura oraz zapewniam stały kontakt z samorządem miasta Częstochowy poprzez mandat Radnego Miasta Częstochowy”.
Dochody radnego (na podstawie oświadczenia majątkowego za rok 2011): dieta radnego (ponad 28 tys zł), wynagrodzenie za pracę w biurze senatorskim (prawie 50 tys zł), wynajem mieszkania (3 tys zł), sprzedaż działki pracowniczej z altaną (34 tys zł), darowizna rodzinna (20 tys zł).

W RADZIE


Kadencja: druga (2006-2010, 2010-2014).
Członek komisji: Komisja Infrastruktury i Ochrony Środowiska  (przewodniczący), Komisja Kultury, Sportu i Turystyki.
Działania dla swojej dzielnicy i miasta: Na swojej stronie internetowej w zakładce „Zrealizowałem” radny opublikował ponad 100 pozycji (np. Wiata przystankowa przy ROD "Wypalanki", Budowa Orlika2012 w dzielnicy Wrzosowiak, Montaż oświetlenia w ul. Sadowej – Wrzosowiak). Dotyczą one jednak okresu 2006-2011. W roku 2012 i 2013 zasługi radnego ograniczyły się do pisania wniosków do projektu budżetu.
Najważniejsze zadanie wyborcze radnego: „Najbliższy mojej wizji rozwoju miasta jest program Platformy Obywatelskiej, pod którym się ponownie podpisałem i będę starał realizować w związku z uzyskaniem społecznego zaufania w postaci mandatu Radnego Miasta Częstochowy”.

***

Dlaczego radny nie chce brać udziału w naszym cyklu? Odpowiedź jest oczywista - zawirowań w PO nie sposób dziś wytłumaczyć. Również zachowanie radnego Krawczyka budzi wiele wątpliwości.

Jego pierwsza kadencja (2006-2010) za czasów prezydentury Tadeusza Wrony charakteryzowała się wielkim zaangażowaniem radnego w sprawy lokalne. Zgodnie z tym, co nawet dziś radny twierdzi, rzeczywiście jego praca w samorządzie nie miała związków politycznych. Powszechnie mówiono o nim: „to chłopak, któremu się chce”. Wtedy Krawczyk był w gronie radnych opozycyjnych, którzy skutecznie szczypali ówczesnego prezydenta. Radny m.in. wytykał oczywiste błędy Miejskiego Zarządu Dróg pod dowództwem Kazimierza Augustyna. To właśnie dzięki Krawczykowi urzędnicy Wrony uniknęli niektórych pomyłek. W owym czasie mówiło się także o Krawczyku, że to młody i ambitny radny, który mógłby w przyszłości zostać prezydentem miasta. Minęło raptem kilka lat, a radny Krawczyk przeszedł metamorfozę: odpuścił sobie działania samorządowe i dziś boi się własnego cienia, a szczególnie zależy mu na uniknięciu konfliktów z obecną władzą, chociaż z politycznego punktu widzenia powinien być dzisiaj bardziej opozycyjny niż za czasów Wrony.

A może radny nie chciał odpowiedzieć na nasze pytania, bo wstydzi się swojej przemiany? Mandat radnego otrzymał w wieku 24 lat jako świeżo upieczony absolwent wyższej uczelni. Był pełen entuzjazmu, ideałów i pomysłów do czasu, aż zderzył się z brutalną rzeczywistością – bezrobociem. Jako radny opozycyjny miał problem ze znalezieniem zatrudnienia. Przypuszcza się, że wówczas dostawał propozycje pracy ze strony służb Tadeusza Wrony. Dziś koledzy Krawczyka z PO bez żenady przyjmują stanowiska w spółkach miejskich, chętnie oferowane przez Matyjaszczyka. To samo w poprzedniej kadencji mógł zrobić Krawczyk. Jednak ze względu na swoje poglądy nie dał się przekupić. Przygarnął go senator Szewiński, w którego biurze pracuje do dziś. To jego jedyne doświadczenie zawodowe.

Z obniżenia aktywności Krawczyka można wywnioskować, że radny zwątpił w swoją bezkompromisową taktykę sprzed lat i teraz weryfikuje dotychczasowe poglądy. A rzeczywistość jest brutalna – polityka nie znosi słabych osobowości.


Renata R. Kluczna

Komentarze (1)

17 kwietnia 2013

Kompletne – jak na radnego prawie ćwierćmilionowego miasta – nic. Zero. Żadnych opiniotwórczych wystąpień, żadnego konkretnego choćby zarysu programu działań modernizacyjnych dla miasta, żadnej skutecznej kontroli poczynań „bezprogramowego” administratora Matyjaszczyka. A przecież tyle chorób toczy to miasto, a przecież tyle oczywistych, dla roztropnego obserwatora, zagrożeń dla jego dalszego bytu. Układ zamknięty w partyjniackim środowisku. Asystent senatora czyli przydupas też giganta myśli i czynu w życiu publicznym. Układny radny i małżonka w spółce skarbu państwa zupełnie przez przypadek. Każdy może. Nowa stara podklasa w życiu publicznym – „biznes rodzinny” i pasożyt administrujący and company, beneficjent rosnącej w siłę partyjnej biurokracji. Tylko fanfaron mówi o sobie jestem „przejrzysty i transparentny” zapominając przy okazji, że mówi jestem masło maślane (BTW - panie (bez)radny – transparentny to tyle co przejrzysty, przezroczysty choć też łatwy do przewidzenia lub rozpoznania). Zadufana miernota – bez kompetencji do rządzenia – to prawdziwe nieszczęście w życiu publicznym. Ludzie bez doświadczenia zawodowego i życiowego w roli radnych czy posłów to katastrofa wynaturzonej demokracji, to prawdziwe nieszczęście dreptania w miejscu. To w dłuższej perspektywie śmierć miasta źle zarządzanego.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama