7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

15 kwietnia 2013

ZNAD TAMIZY: Jemma w Polsce

7 dni
Mam nową koleżankę. Na imię ma Jemma i jest młodą, sympatyczną Angielką. Podeszła parę dni temu do mnie, kiedy rozkoszowałem się papierosem na świeżym, wiosennym powietrzu i zapytała, czy mam zapalniczkę. Dałem jej, a ona patrząc na mój identyfikator z imieniem uśmiechnęła się i powiedziała: „Dzień dobry”. Po polsku. I mówiła dalej: „Ja kocham Polskę i Polaków”. Trochę mnie zmroziło, bo nie wiedziałem, czy Jemma szykuje podwaliny pod przyszłą bliższą znajomość, a amory mi nie w głowie, bom żonaty przecież, dzieci dorosłe, a i wiek na to też jakby nie ten.

Zaintrygowała mnie jednak Jemmy znajomość polskiego i pytam, skąd jej się to wzięło. A ona na to, że ma „kolegi i koleżanki z Polski, kocha wszystkich, bo Polacy mają gorące serca i są dla niej mili i dobrzy”. Trochę mnie to oświadczenie uspokoiło, bo deklaracja Jemmy o miłości do Polaków okazała się mieć charakter ogólny, uwzględniający nie tylko chłopów, ale także kobiety i dzieci z polskim rodowodem. Pojawił się również jednak niepokój, bo gadająca bardzo przyzwoicie po polsku Jemma, na moje pytanie, czy była kiedyś w naszym kraju, powiedziała, że nie, ale bardzo by chciała i z rozrzewnieniem, znajomością tematu i zdumiewającą poprawnością wymieniała: „Chcę zobaczyć Kraków, Warszawa, Gdańsk, wszystko”. Pokiwałem głową z uznaniem, pochwaliłem wybór, ale myśl natrętna spokoju nie daje, kombinuję, jakby tu Jemmę od pomysłu odwieść. Bo rzecz najistotniejsza jest ta, że Jemma jest Murzynką. Od razu wyjaśniam, że mam gdzieś jakieś absurdalne poprawności i bzdurne zastępstwa dla normalnych wyrazów i określeń. Murzyn to Murzyn, Żyd to Żyd, Chińczyk to Żółty, a Indianin Czerwony. Jeśli ktoś szuka podtekstów – jego sprawa, jego problem. Niestosowność i obraźliwy charakter tych normalnych określeń wymyślili głupi politycy. Ani słowa więcej na ten temat.
No więc Jemma jest Murzynką, ale co z niej w zasadzie za Murzynka, jeśli kolor jej skóry jest taki, jaki mój będzie, kiedy wystawię się na słońce, czyli już za chwilę. Jemma jest bowiem córką Angielki i – jak sama twierdzi – Czarnego. Murzynkę w niej rozpoznać nietrudno, ale nie po kolorze skóry, a po rysach twarzy i włosach. Na ulicach polskich miast i tak jednak zwracałaby uwagę, przyciągając elektorat niekoniecznie wyłącznie życzliwy. No więc mając to na uwadze, Jemmę do przyjazdu do Polski zachęcam, ale też nie zachęcam, piętrzę  trudności, wymyślam niestworzone przeszkody proceduralne, polecam geograficzne atrakcje w pobliżu naszego kraju, nadzieję mając, że ewentualnie utkwiłaby w jakiejś Pradze czy Wiedniu na przykład i czasu na pobyt w Polsce już by Jemmie nie starczyło. Co za okropna sytuacja – myślę - i złość we mnie wzbiera. Przecież nawet Częstochowa nie byłaby bezpieczna dla Bogu ducha winnej, sympatycznej, młodej Jemmy, naiwnie, z pasją i wiarą kochającą Polskę i Polaków. To właśnie w Częstochowie jakiś zakonnik, redemptorysta czy coś, jakiś pożal się Boże, ojciec, jakiś dyrektor nawet czy prezes, radiowiec czy celebryta, wyśmiewał się nie tak dawno z Murzyna, publicznie go ośmieszając, wyśmiewając, zastanawiając się, czy tenże się umył czy nie, że taki czarny. To skandaliczne przecież zachowanie znalazło wielki poklask wśród obłąkanych wyznawców tego niestety-księdza, a jest tych wyznawców w Polsce niemało. Nietrudno wyobrazić sobie, jak czułaby się młoda Angielka w kraju, gdzie spotkać by ją mogło coś równie wrednego. Nie przyjeżdżaj Jemma do Polski, kochaj sobie nasz kraj, kochaj Polaków, ale na odległość. Dla własnego dobra.


Andrzej Kawka

Komentarze (0)

Brak komentarzy

Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama