7dni

Szukaj

Szukaj na stronie Tygodnika 7dni

27 marca 2013

JAK KUPIĆ RADNEGO (21)? Maciej Wawrzkiewicz (PO) pod lupą

JAK KUPIĆ RADNEGO (21)? Maciej Wawrzkiewicz (PO) pod lupą

7 dni
W naszym cyklu spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: kogo i za jaką cenę spośród radnych kupił prezydent Matyjaszczyk?

Podczas wyborów, teoretycznie, wybieramy radnych z różnych opcji politycznych. W interesie ekipy rządzącej jest przekonanie do siebie tzw. radnych opozycyjnych. Dzięki ich głosom władza może przeforsować każdy swój pomysł. W dość nieskomplikowany i bezbolesny sposób prezydent eliminuje opozycję, tworząc własne koalicje. Dziś trudno powiedzieć, który radny reprezentuje jaką opcję.

Dziwnym trafem w Polsce nie ma zakazu łączenia mandatu radnego, z pracą w spółkach należących do samorządu. I chociaż większość częstochowian nie ma pewności jutra, rajcowie prócz diety korzystają z licznych przywilejów finansowych niedanych pospólstwu. Sprawa dotyczy nie tylko radnych, ale także członków ich rodzin, dla których z łatwością znajdują się wolne wakaty lub tworzone są nowe stanowiska w instytucjach samorządowych i pokrewnych.

Znana to prawda - w czasach kryzysu miejskie etaty są na wagę złota, a raczej... głosu radnego.

Maciej Wawrzkiewicz (Platforma Obywatelska)

1. Wiek: 53.
2. Wykształcenie: - Wyższe.
3. Stan cywilny: - Żonaty.
4. Zawód małżonka: - Pracuje w szpitalu i nie ma związku z Urzędem Miasta.
5. Radny z okręgu: Lisiniec, Grabówka, dz. Podjasnogórska, Gnaszyn-Kawodrza, Stradom, Dźbów, Stare Błeszno.
6. Miejsce zamieszkania: - Jeszcze mieszkam na Grabówce. Mam zamiar zmienić miejsce zamieszkania, ale na razie mieszkam na Grabówce. Obecnie mieszkam w swoim okręgu wyborczym.
7. Skąd zainteresowanie polityką?: - Uuuu... Od bardzo, bardzo dawna. Jestem członkiem założycielem Platformy w Częstochowie. To jest moja pierwsza i jedyna partia polityczna i nigdy jej nie zmienię, nie mam najmniejszego zamiaru. Jestem od początku, będę aż do śmierci – mojej albo partii. Polityką ogólnie interesowałem się od zawsze. Zresztą każdy Polak interesuje się polityką. Większość Polaków uważa klasę polityczną za coś bardzo złego, brudnego, a jeśli o mnie chodzi, to ja dorosłem do polityki, gdy Platforma została utworzona. Tak jakoś wyszło. Ta Platforma mi się najbardziej spodobała. Przyznaję, że bliskie mi były poglądy Unii Wolności. Jak się tworzyło wszystko, ale od samego początku jestem z Platformą i będę do samego końca.  
8. Zainteresowania: - Uyyy... Znaczy się tak. Może powiem w ten sposób: moje zainteresowania to jest turystyka. Uprawiam dziwne rodzaje turystyki. Dziwne dlatego, że zwiedzam tylko Polskę, rzadko bywam za granicą w celach turystycznych. W zasadzie to chyba nigdy nie byłem. Lubię rzeczy troszkę ekstremalne: rajdy konne, pływanie tratwą po dzikich rzekach, turystykę górską. Nie jakieś tam wczasy zaplanowane, tylko albo pod namiotem, albo rajdy konne. Troszkę ekstremalne. I uwielbiam gotować. I dlatego wyglądam tak, jak wyglądam. Zresztą tak, jak Pani widziała.

POZA RADĄ

Gdyby nie był radnym...: - Zacząłem swoją karierę publiczną od rady dzielnicy. Byłem członkiem rady dzielnicy, byłem wiceprzewodniczącym rady dzielnicy, a wcześniej jeszcze działałem w partii politycznej, w Platformie Obywatelskiej. Tylko, rzecz jasna, w strukturach miejsko-powiatowych, bo jestem pracownikiem jednostki marszałkowskiej i nie chcę pełnić funkcji partyjnych w strukturach regionu, bo nie chcę, żeby to kolidowało.
Źródło utrzymania: - Praca, praca w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego na stanowisku dyrektora.
Dodatkowe dochody: - Nie posiadam dodatkowych dochodów za wyjątkiem diety radnego. 
Organizacje pozarządowe: - Nie, nie działam. Wspieram kilka, ale działać nie działam.
Awans zawodowy, społeczny podczas kadencji: - No wie Pani, dość trudne to pytanie. Awans społeczny pewnie tak, natomiast przede wszystkim jest to bardzo duża odpowiedzialność i bardzo dużo, wbrew pozorom, dużo pracy. To jest taka praca, która sprawia bardzo dużo frajdy, bardzo dużo radości. Niekoniecznie to musi być praca, którą tak bardzo widać na świeczniku. Można to robić w dwójnasób. Można być bardzo aktywnym na sesji, mówić bardzo dużo – i to widać, a można też robić bardzo ciężką pracę, którą nazwałbym „u podstaw”, której może nie bardzo widać, ale daje dużo satysfakcji. No cóż, jest to bardzo duża odpowiedzialność. Ja już nawet nie mówię o odpowiedzialności przed wyborcami, tylko w ogóle. Ja jestem radnym drugiej kadencji i nie uciekam od odpowiedzialności, że na przykład w pierwszej kadencji tą najważniejszą decyzją - naszej Rady i moją, radnego – była zgoda na wybudowanie Galerii Jurajskiej. Co byśmy nie powiedzieli o tej galerii, ale fakt faktem wybudowanie galerii zmieniło oblicze Częstochowy. W tej kadencji jak do tej pory najważniejszą uchwałą to była uchwała śmieciowa, bo wszystkie inne to nie są takiej wagi. 
Języki obce: - Rosyjski w stopniu, bym powiedział, dobrym. Angielski w stopniu bardzo, bardzo umiarkowanym.


W RADZIE

Kadencja: druga (2006-2010, 2010-2014).
Członek komisji: Komisja Rewizyjna (wiceprzewodniczący), Komisja Kultury, Sportu i Turystyki, Komisja Skarbu.
Działania dla swojej dzielnicy: - Nie będziemy rozmawiać o dziurach, które udało się załatać. Mogę wymieniać wszystkie ulice, które zostały zrobione w dzielnicy, ale to chyba nie o to chodzi. Najważniejsza rzecz to jest ulica Ikara. To rzecz jasna nie tylko moja zasługa, bo każdy radny powie, że to jego zasługa. 
Spotkania z mieszkańcami: - Staram się, jak tylko mogę, uczestniczyć w spotkaniach rad dzielnic. 
Najważniejsze zadanie wyborcze radnego: - Moim takim konikiem jest bezpieczeństwo w ruchu drogowym. To jest w związku z moim zawodem, moim stanowiskiem, które zajmuję. Moim pomysłem autorskim jest to, żeby wszystkie przejścia dla pieszych przed wszystkimi szkołami w Częstochowie były oznakowane w sposób szczególny. To znaczy: pomalowane białe pasy na czerwonym tle. Jest to bardzo trudne, ja drugą kadencję o to walczę, proszę, błagam, wykonuję to własnym sumptem, ale jest to bardzo trudne. Na przykład jest takie przejście u mnie w szkole na Grabówce. Jest to zrobione nie za pieniądze miejskie, tylko za pieniądze mojej firmy. Dlaczego to robię? Dlatego, że uważam, że to ważne i będę o to walczył w tej i przyszłej kadencji.
Czego nie udało się zrobić?: - Nie udało się do tej pory zrobić ulicy Rocha. I nie udało się tych przejść, o których mówiłem, ale nie poddam się.
Wady i zalety prezydenta Matyjaszczyka: - Uuu... Wady... A może tak, może zalety. Zalety... Jest to człowiek bardzo inteligentny. Jest to, zaryzykuję takie stwierdzenie, dobry kolega. Człowiek, z którym można by się zaprzyjaźnić. Nie jest to oczywiście mój kolega, ale można by się z nim zaprzyjaźnić. Jest to człowiek bardzo bystry, bardzo mądry, bardzo otwarty na otoczenie. No, no, rozumie Pani, o co mi chodzi? Być może nieskładnie mówię, ale sens Pani rozumie, o co chodzi? Młody, bystry człowiek, mógłby być dobrym kolegą. To są takie zalety. Natomiast wady to przede wszystkim nie to ugrupowanie, nie te poglądy polityczne, nie ten światopogląd. To są rzeczy, które uniemożliwiają znalezienie się po tej samej stronie.  
Koalicja, zależności, układy...: - Ha!ha!ha! Proszę Panią, powiem tak. Nie zgadzam się z Panią i zgadzam się z Panią. Zgadzam się, że nie ma opozycji, bo generalnie, powiedzmy tak, w samorządzie im jest niższy stopień samorządu, tym jest mniej polityki, więcej samorządu. I wtedy trudno mówić o opozycji jako takiej. Takiej opozycji, jaką znamy z parlamentu. Natomiast jak Pani przysłuchuje się naszym obradom, to rzadko są tam takie czysto polityczne wypowiedzi: „Nie, bo nie, bo ty jesteś w SLD, bo ty jesteś w PiS, to my się programowo nienawidzimy” - tak to nie działa. No nam się zdarza przecież poprzeć pomysły innych partii. Wynegocjowaliśmy przecież umowę, a chodzi o podatek śmieciowy, który poparliśmy. Ktoś musi wziąć odpowiedzialność za to miasto. Ja wiem, że rządzi SLD i ktoś może nam potem zarzucać, że wy jesteście w opozycji, a popieracie lewicę. Ktoś kiedyś powiedział takie brzydkie słowo, że to może nie jest ani opozycja, ani koalicja, tylko to jest konkubinat, związek partnerski... No za mocne słowo: „związek partnerski”. No tak to jest, proszę Pani. Mnie jest trudno powiedzieć „nie, bo nie” dlatego, że to jest SLD. Bardzo dobra uchwała, ale wyszła spod pióra SLD, a my jesteśmy radnymi miasta. I tak na chwilę chciałem wrócić do uchwały w sprawie spółek i tak poważnie mówiąc, ja uważam, że ta uchwała jest bardzo ważna. Tamtą pierwszą, która była zresztą historyczną, powiem szczerze, ja nawet nie pamiętam i oczywiście biorę za to odpowiedzialność. Daliśmy ciała, mówiąc szczerze. Dzięki Pani, dziękuję Pani bardzo, że Pani to wynalazła, że Pani zrobiła zadymę, szum i teraz to poprawimy. Tylko musimy to poprawić tak, żeby była to uchwała ramowa na lata. Żeby ona nie wiązała ręce tylko Matyjaszczykowi, a jak przyjdzie następny – powiedzmy ja będę prezydentem – to mnie już niekoniecznie. On ma tak samo wiązać ręce temu prezydentowi, jak i każdemu następnemu.  

***

Pan Wawrzkiewicz to ciekawa, a może nawet najciekawsza postać platformianej części Rady Miasta. Najskuteczniej ze wszystkich uprawia własną politykę. W Radzie czuje się jak ryba w wodzie, bo po pierwszej, nieco nieśmiałej kadencji, w drugiej przystąpił do realizacji własnych planów. Co to znaczy? Zacieśnił więzy z posłanką Rozpondek, biorąc pod skrzydła w WORD-zie jej synową i brata. Relacje Wawrzkiewicza z Rozpondek są na tyle zażyłe, że dostał w zarządzie PO stołek skarbnika. 

Być może to tylko spekulacje, ale prawdopodobnie Wawrzkiewicz dlatego przymilał się do Sabata podczas ostatniej sesji Rady Miasta i nie poparł odwołania kolegi, bo wiedział doskonale, że i tak go zastąpi przy prezydialnym stole. Kandydaturę Wawrzkiewicza na wiceprzewodniczącego Rady poparła, rzecz jasna, posłanka Rozpondek. 

Radnym targają sprzeczności. Z jednej strony doczepił się niedokładnego – jego zdaniem – projektu uchwały dotyczącego spółek miejskich i doprowadził do zablokowania głosowania nad nim; z drugiej zaś strony notorycznie zaniedbuje swoje obowiązki: przychodzi na sesje, kiedy chce, wychodzi z nich równie dowolnie. Ma „problemy” z posługiwaniem się zwykłym pilotem do głosowania (podczas jednego z ważniejszych głosowań niestarannie nacisnął przycisk i w efekcie nie zagłosował w ogóle). Spośród radnych PO wyróżnia się wyjątkowym lenistwem – przez ponad dwa lata złożył zaledwie trzy interpelacje. Być może dlatego, że lubi turystykę. Radny pochwalił się, iż chętnie podróżuje po kraju, najprawdopodobniej za własne pieniądze. Przemilczał jednak wyjazdy zagraniczne jako radny miasta, ufundowane przez mieszkańców Częstochowy. Ciągnie na kilkudniowe wojaże służbowe na Wschód, nierzadko w towarzystwie kolegów z lewicy. Zresztą, przeglądając protokoły głosowań, widać jak na dłoni, że Wawrzkiewicz sprzyja SLD. W razie propozycji przejścia z prawicy do lewicy, radny raczej nie odmówi.

Patrząc na poczynania Wawrzkiewicza, można odnieść wrażenie, że naoglądał się zbyt dużo gangsterskich filmów. Umówił się z kolegami z klubu, kto ma grać przed publiką dobrego, a kto złego radnego - co ten pierwszy zainicjuje, to ten drugi od razu zablokuje. Takie sobie gierki dla pospólstwa.

I tak na zakończenie. Dzień przed wywiadem, podczas naszej burzliwej rozmowy, radny skrytykował próby ograniczenia kompetencji prezydenta w sprawie spółek miejskich, mówiąc, że „żyjemy w państwie demokratycznym i prezydentowi należy się dużo swobody”. Tym samym Wawrzkiewicz podważył sens własnego działania w Radzie. Rozwiążmy więc ciało uchwałodawcze, niech rządzi tylko prezydent.


Renata R. Kluczna

Komentarze (1)

27 marca 2013

Ciągle jeszcze się łudzę, a pani Renata R. Kluczna niezmiennie pozbawia mnie złudzeń, wystawiając do odstrzału kolejną płową zwierzynę w cyklu „Jak kupić radnego?”. Znowu szorujemy po dnie częstochowskiego półświatka rajców miejskich. Dzisiejszy nasz „bohater”, Maciej „Ha!ha!ha! Uuuu…” Wawrzkiewicz z PO, to kolejny przykład doskonale ilustrujący tezę, że nie pomoże nawet formalne wykształcenie wyższe, gdy poziom intelektualny osobnika waha się w okolicach absolutnego zera. Proszę mi wytłumaczyć co ten gość chciał powiedzieć mówiąc: „Większość Polaków uważa klasę polityczną za coś bardzo złego, brudnego, a jeśli o mnie chodzi, to ja dorosłem do polityki, gdy Platforma została utworzona. Tak jakoś wyszło.”? Albo „- Uuu... Wady... A może tak, może zalety. Zalety... Jest to człowiek bardzo inteligentny. Jest to, zaryzykuję takie stwierdzenie, dobry kolega. Człowiek, z którym można by się zaprzyjaźnić. Nie jest to oczywiście mój kolega, ale można by się z nim zaprzyjaźnić. Jest to człowiek bardzo bystry, bardzo mądry, bardzo otwarty na otoczenie. No, no, rozumie Pani, o co mi chodzi? Być może nieskładnie mówię, ale sens Pani rozumie, o co chodzi? Młody, bystry człowiek, mógłby być dobrym kolegą. To są takie zalety.”? – to o Matyjaszczyku. Czy taki człowiek, z tak elementarnymi problemami wypowiedzi, powinien być radnym miejskim? Kto obdarzył tego gościa świadectwem ukończenia gimnazjum? Przecież po szkole ponadgimnazjalnej (liceum, technikum, zasadnicza szkoła zawodowa) od jej absolwenta wymaga się m.in. umiejętności „samodzielnej wypowiedzi argumentacyjnej według podstawowych zasad logiki i retoryki (stawiania tezy lub hipotezy, dobierania argumentów, porządkowania ich, hierarchizowania, dokonywania ich selekcji pod względem użyteczności w wypowiedzi, podsumowywania, dobierania przykładów ilustrujących wywód myślowy, przeprowadzania prawidłowego wnioskowania, stosowania uczciwych zabiegów erystycznych). A tu taki klops - bełkot bełkotliwy. To ostatnie cytowane zdanie z „mistrza” lepiej nieco brzmi po rosyjsku: „Тьфу ... Минусы ... Может быть, да, может быть, преимущества. Преимущества ... Это очень умный человек. Это, я рискну такое заявление, хороший друг. Человек, с которым могли бы быть друзьями. Очевидно, что это не мой друг, но вы были бы друзья с ним. Это очень умный человек, очень умный, очень открытой для внешнего мира. Ну, ну, вы понимаете, что я имею в виду? Может быть, я говорю бессвязно, но смысл вы имеете в виду, что это такое? Молодой, умный человек, он мог бы быть хорошим другом. Этo такое преимущества.” Bezbłędna jest również końcówka autoprezentacji radnego Wawrzkiewicza „Ha!ha!ha! Uuuu…” Macieja z PO: „Daliśmy ciała, mówiąc szczerze. Dzięki Pani, dziękuję Pani bardzo, że Pani to wynalazła, że Pani zrobiła zadymę, szum i teraz to poprawimy. Tylko musimy to poprawić tak, żeby była to uchwała ramowa na lata. Żeby ona nie wiązała ręce tylko Matyjaszczykowi, a jak przyjdzie następny – powiedzmy ja będę prezydentem – to mnie już niekoniecznie. On ma tak samo wiązać ręce temu prezydentowi, jak i każdemu następnemu”. Nie, nie należy kopać leżącego, to absolutna poracha ten radny-dyrektor. On naprawdę może być prezydentem tego miasta – i to jest dopiero dzisiejsza pointa. W tym mieście im kto głupszy, ale pazerny włazidupa, tym wyżej stoi. Analfabetyzm i wtórny analfabetyzm wyborców i wybieranych święci triumfy. Miasto to ludzie. Mогу́щество – potęga.


Skomentuj

Treść:
E-mail:

Dobre bo Nasze

Dobre Bo Nasze

Reklama

Reklama